Spajk jest 1,5 rocznym cocker spanielem o niespożytej energi:)
naszym największym problemem są spacery, ponieważ Spajk kiedy tylko czymś się pobudzi na spacerze to ciągnie jak szalony (praktycznie zaczyna biec, sapać, dyszeć, często aż popiskiwać). Kiedy idziemy po znanym spokojnym terenie, który nie prowadzi w żadne super miejsce to jest ok i SPaj idzie spokojnie, ale jeśli tylko zobaczy ptaki i się nakręci to już biegnie jak szalony i trudno go znów uspokoić, to samo jeśli np. wysiądziemy z autobusu w jakieś nowe miejsce to jest bardzo podekscytowany i znów zaczyna strasznie ciągnąć. To samo jest kiedy idziemy drogą która prowadzi w jakieś super miejsce np. do parku lub nad Odre, kiedy tylko Spaj zorientuje się, że to ta droga zaraz wpada w wielkie podekscytowanie, próbuje biec co sił, wygląda jak bomba, która zaraz wybuchnie, aż tak jest nakręcony. Nic wtedy nie pomaga, nie da się go niczym skupić, nawet super jedzenie wtedy olewa. wszelkie metody na ciągiecię odnoszą przeciwny skutek, np. metodą drzewa Spaj siada a przy próbie zrobienia kroku wystrzela jak z procy. Myślę, że tu ważniejsze byloby aby go trochę uspokoić ale już sama nie wiem jak... ma ktoś może jakiś pomysł jak poradzić sobie z takim szaleńcem;)