Jump to content
Dogomania

agusiakp

Members
  • Posts

    25
  • Joined

  • Last visited

About agusiakp

  • Birthday 11/19/1989

agusiakp's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Dzisiaj koło północy zasnął na zawsze nasz wierny przyjaciel Hektor :placz: Wierny cudowny psiak. Pokochał swojego pana tak, że nie odstępował go na krok, a pan kochał go jak własne dziecko. Uwielbiali razem jeździć samochodem i pilnować wykańczania nowego domu w lesie. Wraz z Gabi od kilku miesięcy właściwie już tam mieszkali. Raz na jakiś czas Hektuś miał krótkie i raczej pojedyncze ataki epilepsji. Wczoraj trząsł się prawie nie przerwanie od około 15 do 19, pan podawał doraźne leki, głaskał, uspokajał, pilnował by się nie poobijał i by wiedział, że ktoś cały czas przy nim jest. Po 19, jak to bywało po atakach Hektorek poszedł spać, tylko przebudzał się co jakiś czas, rozglądał i dalej spać. Koło północy pan się obudził i poszedł do niego sprawdzić jak się czuje. Hektor zasnął wtedy już na zawsze :-( Był z nami trochę ponad rok, stał się członkiem rodziny i wiernym przyjacielem. Mamy nadzieję, że był to dla niego cudowny i szczęśliwy czas w kochającej rodzinie. Hektor
  2. Gabi od wczoraj już w domu :multi: Kreatynina lekko podwyższona, za to mocznik bardzo nisko. Z brzucha wystaje jej rurka od cewnika i tak jeszcze powystaje przez 3-4tygodnie. Teoretycznie powinna chodzić w kołnierzu, ale przeszkadza jej ten kołnierz okropnie, wiec kiedy mamy ją na oku ma taryfę ulgową ;) W środę zdejmiemy jej szwy, a w czwartek czeka ją kolejne badanie krwi. Do tego czasu codziennie dostaje podskórnie kroplówki i leki. Także dieta uległa zmianie na dietkę dla nerkowców, nisko białkową, tylko niestety potwornie drogie to, także wydatki się mnożą, ale najważniejsze, że Gabisia ma się już dużo lepiej. Wygląda na bardzo zmęczoną tym wszystkim, ale swój wigor ma, na spacerkach się ciąga i zdarza się, że jakiegoś kota pogoni... :evil_lol: A Hektuś zakochany w panu po uszy, na krok go nie odstępuje, nawet do łazienki próbuje za panem wchodzić nie mówiąc o spaniu w jednym łóżku. :evil_lol: Ataki ma średnio raz na miesiąc-półtora i to najczęściej wtedy gdy ukochany pan idzie na dobę do pracy... Leki dostaje trochę nowszej generacji, więc nie ma obaw o wątrobę. Tylko łobuz jest okropny, pyskuje sąsiadom, a Ci uciekają na drugi koniec osiedla jak Hektor na spacer wychodzi :mad: W końcu jest się kogo bać, a jak to maleństwo jeszcze ząbki pokaże, to mimo że nikogo jeszcze nie ugryzł, słychać "pani zabierze tego psa!!!". Na każdym spacerze Hektuś ciągnie się do samochodu, wystarczy tylko uchylić drzwi, a jest pierwszy, nawet jeśli samochód załdowany, a jemu troche miejsca pod sufitem zostało :cool1: i oczywiście pyszczek to mu się w samochodzie ciągle nie zamyka. Szczeka na wszystkie samochody przejeżdząjące obok :mad:, a w Warszawie jest ich sporo :eviltong:.
  3. Dzisiejsze badanie pokazało, że jest lepiej :multi: Przez ostatnie dni miała dializy robione dwa razy dziennie, a ilość mocznika spadła do 60 (przy normie do 45), a kreatyniny do 1,7(przy normie do 1,6) :loveu: W takim razie dializy zostają odstawione i czekamy na badanie w sobotę, jeśli będzie okey to Gabiśka wróci do domku w sobotę. Także dziękujemy za trzymanie kciuków i prosimy jeszcze o odrobinkę, a i widać, że Gabi czuje się lepiej -pani doktór mówi, że rozgląda się za kotami kiedy tylko może ;)
  4. Smutne wieści. :-( Gabi od piątku jest w szpitalu, ale może zacznę od początku. Tydzień temu w poniedziałek wieczorem psina nagle dostała wysokiej temperatury, po prostu słaniała się na łapach. Od razu wzięliśmy ją do weta - wstępna diagnoza: babeszjoza. Tego samego wieczoru miała pobraną krew na badanie, dostała antybiotyki, sporo innych leków, dwie kroplówki i w nocy wróciłyśmy do domu. Następnego dnia rano dzwoni weterynarz, że wyniki badania krwi są naprawdę kiepskie, tzn. babeszjoza potwierdzona, a do tego znacznie podwyższona ilość mocznika i kreatyniny. W ten sposób we wtorek, środę i czwartek dostawała 4 kroplówki dziennie z antybiotykiem i lekiem moczopędnym. Koło środy zdawało się, że jest lepiej bo zaczęła w końcu siusiać i to na jasny kolor. Przez te 3 dni codziennie jeździłyśmy do weterynarza tak kontrolnie -pokazać się. W czwartek wieczorem było kolejne badanie krwi i znowu w piątek rano dzwoni weterynarz, że babeszjozy się pozbyłyśmy ale ilość mocznika podwyższona 10-krotnie, a kreatyniny 5-krotnie w stosunku do normy -czyli OSTRA NIEWYDOLNOŚĆ NEREK :placz: Decyzja: Gabi zostaje w szpitalu co najmniej na tydzień na dializy nerek. W piątek miała wszyty cewnik i pierwsze dializy przez 3 dni co 2-3h. Wczoraj kolejne badanie krwi, które pokazało że dializy działają, czyli ilość mocznika i kreatyniny spadła, w związku z czym długość cykli zostaje wydłużona i w ten czwartek będzie ponowne badanie krwi, które pokaże czy nerki ruszyły... Martwimy się o nią okropnie, już nie mówiąc o tym jak bardzo tęsknimy. :-( Najgorsze jest to, że takiej babeszjozie nie można w żaden sposób zapobiec. Jak widać, mimo że psiaki noszą obroże przeciwkleszczowe jedne z lepszych na rynku, jest marzec i środek największego miasta w Polsce to Gabi złapała jakiegoś kleszcza. :-( Trzymajcie za nią mocno kciuki, może jej to pomoże...:sadCyber:
  5. Czy mogę poprosić kogoś kto umie wstawiać zdjęcia by podał mi swojego maila, a ja wyślę zdjęcia Gabi i Hektorka z prośbą o wstawienie ich tutaj na forum? :oops:
  6. Hektor właśnie 20minut temu miał atak :-( Trwał może z minute i z drugie tyle był oszołomiony. Dostał pożądną dawkę luminalu i teraz tylko lekko zestresowany leży i zipie. I nie ma mowy, wracamy do poprzedniej dawki luminalu i powolutku przestawiamy go na lek trochę nowszej generacji - depakine. Biedaczek mój kochany. A Gabi się tak przestraszyła, nie wiedziała co ma robić, kręciła się w kółko, a po wszystkim chodziła za nim, lizała po nosie i wtulała w niego pysk. A teraz zamiast kotów obserwuje Hektorka.
  7. przepraszam bardzo ale jakoś nie mogłam się zebrać żeby napisać... Hektorek już się do nas przyzwyczaił. Na spacerach się pilnuje, w domu cieszy gdy ktoś przychodzi ;) W porównaniu z Gabi to on za kotami prawie wcale nie gania. Za to kilka dni temu była śmieszna sytuacja: Hektor spał w przedpokoju a kot się przechadzał. W pewnym momencie kocur postanowił powolutku podejśc i sprawdzić czy pies śpi. Podszedł bardzo blisko, nos w nos. Cofnął się troszkę, usiadł i nagle przyłożył Hektorowi w nos i czeka co będzie dalej. :evil_lol: Hektor oszołomiony zerwał się, zobaczył kota tuż przed własnym nosem i pogonił. Kocur uciekł pod łóżko. Oprócz tego Hektorek jest wszystkożerny. Je nawet śliwki, mandarynki, banany, kiszone ogórki i cebulę :lol: Niesamowity pieszczoch z niego, a i ostatnio odkryłam że umie "daj głos" :loveu: Z jakiś dziwnych powodów atakuje inne psy na ulicy, potrafi nagle zacząć pyskować i tak jak normalnie grzecznie przy nodze chodzi tak jak zobaczy psa to bardz trudno go utrzymać, a jak jeszcze Gabi się dołącza to już jest baaardzo ciężko. Hektor był już dwa razy u wetrynarza. Mial powtórzone próby wątrobowe i poziom Luminalu we krwi -wszystko w normie. Teraz weterynarz kazał zmniejszyć dawke Luminalu z 1,5tabletki na 1. I jakoś niedługo Hektor będzie miał kanałowe leczenie jednego zęba, rekonstrukcje złamanego kła i wycięcie tej narośli na karku (okazało się że jest to taki duży ropiejący kaszak) -wszystko razem podczas jednej narkozy. A i najważniejsze: póki co nei było żadnego ataku!!! tfu odpukać ;] Jak mi się coś przypomni to napiszę ;) Albo pytajcie co chcecie wiedzieć
  8. Hektorek postanowił chyba skorzystać z rady cioci Agamiki ;P Jak zauważył, że Gabi cały czas łazi za kotami sam postanowił spróbować i gdy kot wychylił nos zza koca to Hektorek hop na łóżko i na kota, ale kocur uciekł :cool3: Na wszelki wypadek koty spały zamknięte ze mną w pokoju. Rano inteligentny chłopak, jak potrzebowal wyjść to wskoczył na śpiącą Mamę :evil_lol:, a później nie chciał jej do pracy wypuścić. Jak już udało jej się wyjść to stał z 5minut pod drzwiami i skamlał. Potem postanowił podlac kwiatki, mimo że rano był już dwa razy na spacerze, pewnie ze stresu... Dalej położył się obok mnie i Gabi na podłodze i domagał pieszczot :loveu: Ogólnie to nie bardzo mu się podoba gdy ktoś zamyka drzwi. Ponieważ mamy do łazienki takie przesuwane, na szynie to gdy ktoś się kompie Hektor elegancko je sobie odsuwa i zadowolony z siebie wchodzi do łazienki :lol: Tak samo jak Gabi na poczatku, ma rozwolnienie więc też i kolejne sprzątanie było w domu Jeszcze po raz trzeci, przed 11, wyszedł na spacer. Piękny duet tworzą z Gabi i na trzy cztery robią siad, podaj łapę i waruj :lol: i Gabi cały czas liże go po nosie ;]
  9. Fotaski będą, ale jutro niestety bo dopiero jutro będę miała dostęp do komputera na którym są zdjęcia. ;)
  10. o pierwszej godzinie Hektora w nowym domku, na wątku Gabi: http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=10884603#post10884603
  11. No i nie wiem na którym wątku teraz pisać:razz: Hektor wysiadł z samochodu po czym najchętniej wróciłby do niego z powrotem ;) W domu zwiedził wszystkie możliwe kąty, nos nawet na stół pozwolil sobie wsadzić, wypił wielką michę wody i zjadł trochę. Przez pierwszą godzinę, kotów nawet nie zauważył, ale też one boją się i chowają... Z 10minut temu, gdy chciał powąchać kocicę oberwał po nosie świeżo obciętymi pazurkami, więc potem chwile pogonił za nią. Kocur schował się pod łóżkiem i nie wychodzi, a pilnuje go Gabi. :evil_lol: Hektor chyba dawno nie miał styczności z lustrem bo piszczy do własnego odbicia, chce "wejść" w lustro. A i Hektorek na dzień dobry załatwił się na dywanie :mad::evil_lol: (ups wlaśnie w tym momencie po raz drugi, tym razem na podłogę). Gabiśka natomiast, której do tej pory jedzenie zajmowało mnóstwo czasu, dziś robiła wszystko by jak najszybciej zjeść swoją porcje jedzenia i spałaszować jeszcze Hektorową. :evil_lol: A i Gabi daje Hektorowi buziaki :loveu: Hektor ma na tyle głowy jakąś dziwną, sporą narośl, wie ktoś coś o tym?
  12. No to Hektorek już do nas jedzie. Podobno na początku Gabi na niego warczała i bała się. Więcej nic się nie dowiedziałam bo Hektor hałasuje tak, że przez telefon nic nie słychać, a Gabi w samochodzie "patrzy na niego jak na kretyna" :evil_lol: Hektor ma już umówioną na czwartek wizytę w klinice (tam gdzie Gabi miała leczoną łapę), u pana doktora specjalisty od psiej epilepsji :) ...to czekamy na wielki przyjazd. :razz:
  13. Ojoj dawno mnie tu nie było, ale proszę o zrozumienie... wakacje itd :) U Gabi sporo zmian. Była z nami na wakacjach, biegała kilometry za rowerami, kąpała się w jeziorze... Raz nawet postanowiła wykonać skok z pomostu :evil_lol: Niestety boi się pływać, na początku myśleliśmy że nie potrafi, potem sprawdziliśmy że odpowiednie odruchy ma, ale jakoś chyba nie miała okazji się nauczyć. Jednak wodę uwielbia, jak widzi jeziorko to taka dzicz w oczach, zaczyna szaleć i chlapać wodą na wszystkie strony, nawet kładzie się w wodzie :loveu: Pozwolę sobie jakoś w ciągu tego weekendu wysłać zdjęcia z wyjazdu. ;) Oprócz tego dwie poważne zmiany: - 15 sierpnia zasnęła już na zawsze nasza kochana staruszka Mordka :-( - a teraz przymierzamy się do adopcji jeszcze jednego ONka - Hektora z epilepsją. [url]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=111496[/url] Wstępnie w niedziele pojedziemy po Hektora. Szczerze mówiąc trochę się obawiam jak to będzie. Nie wiem jak Gabi zareaguje na nowego domownika, nie wiem jak będą wyglądały relacje koty - Hektor (Gabi nadal jeszcze trochę za nimi gania, chce je myć wygryzać i się bawić...) Czy chociażby nie wiem jak sobie poradzimy z dwoma jednak sporymi psami. Oby wszystko było dobrze...
  14. Gabi miała zdjęty gips i szwy w poniedziałek. Początkowo trochę utykała na łapkę, ale gdzieś po dwóch dniach przeszło i teraz wcale nie wygląda jakby coś jej z łapa było :) Rana też zagoiła się dobrze, nie ropiała, ani nie pojawiła sie martwica jak sie obawiano :multi: Jeszcze przez trochę ponad tydzień Gabi musi chodzić na smyczy i trochę odpuścić kotom, a potem jak to pan ortopeda powiedział "hulaj dusza" :razz: Musze znaleźć w końcu jakieś szkolenie dla tego Gabiszona bo czasami to na prawdę ciężko utrzymać ją na smyczy... szczególnie jak zobaczy jakiegoś psa, a najgorzej jak kota ;) Pozdrawiam
  15. Od Gabi niestety nie najweselsze wieści... 1,5 tygodnia temu potrącił ją samochód na osiedlu :-( jakiś kretyn jechał nie patrząc w ogóle na boki, a Gabusia w swym szale spacerowym wpadła mu przed samochód. Facet oczywiście nawet się nie zatrzymał :angryy: Był to dość późny wieczór (tako koło 20-21), na szczęście mamy tuż obok 24h klinikę, brat zaniósł ją tam, na pierwszy rzut oka widać było tylko ranę pod lewą łapą. Weterynarz jakoś nie bardzo się przejął, trochę ją tylko obmacał i stwierdził że ta rana "to nic", moja Mama też ja obejrzała (jest lekarzem) i stwierdziła, że raczej nie ma złamanej łapy, ale ze na wszelki wypadek zabiera ją na prześwietlenie. Szybkie poszukiwania kliniki z rentgenem, otwartej w nocy i Gabi pojechała na zdjęcia. Zrobili jej ze 4 zdjęcia i okazało się, że ma zwichnięty łokieć. W klinice bł tylko chirurg który powiedział że nie podejmie się tak trudnego nastawiania (z tego co pamiętam miała 3 chrząstki przesunięte). Na szczęście w tej klinice była miła pani recepcjonistka, która pomogła znaleźć psiego ortopedę. Ortopeda przyjechał na wezwanie o 12 w nocy do kliniki w alejach. Tam dostała narkozę, nastawili jej łokieć, zaszyli ranę (jak się okazało, wcale nie takie "nic" bo rana szarpana do szycia) i założyli lekki gips na łokieć. Niestety nie chcieli wydać Gabi do domu od razu po operacji bo miała pełen żołądek i bali się że może się zakrztusić wymiotami, więc musiała tam zostać do wieczora... Jak ją odebraliśmy łapa była potwornie spuchnięta, ale widać było, że już tak nie boli. Niestety to nie koniec perypetii bo w niedziele pojechałam z psami na działkę, z ta myślą, że tam Gabi da odpocząć łapie i nie będzie ganiać za kotami. Za kotami owszem nie Ganiała, ale na którymś spacerze postanowiła dogonić psa sąsiada, daleko nie miała, chwila biegu i podejrzewam że jakaś nierówność na leśnej drodze i Gabi z piskiem usiadła. Był to wieczór w poniedziałek. Wróciłam z nią na działkę, zadzwoniłam do Mamy. Mama powiedziała żeby poczekać do rana bo może po prostu nadwyrężyła łapę. Jednak przez noc łapa spuchła i dalej bolała. No to telefon do klinki że za godzinę przyjedzie pacjentka... Okazało się, że znowu zwichnięte, na szczęście pod mniejszym kątem niż poprzednio. Znowu musiała dostać narkozę i zostać pół dnia w szpitalu. Teraz co najmniej do wtorku ma zakaz wychodzenia ode mnie z pokoju, jedynie na trawnik i z powrotem. Żadnego ganiania za kotami itp... We wtorek czeka nas wizyta kontrolna i pewnie zdjęcie szwów i może gipsu. Gabiś już czuje się zdecydowanie lepiej, piszczy pod drzwiami i chce wyjść do kotów, a koty stoją po drugiej stronie drzwi i domagają się wpuszczenia ich do środka ;) Mam nadzieję, że już będzie dobrze z tą łapą... Pozdrawiam
×
×
  • Create New...