rada miasta szczecina, w ktorym mieszkam zniosla na szczescie obowiazek zakladania kagancow psom ras nieagresywnych, wiec ja na szczescie nie mam dylematu, czy zakladac psu kaganiec. Natomiast smycz zakladam absolutnie zawsze poza wybiegiem i terenem otwartym. a glupkowatych uwag, ktore czesto slysze nie potrafie pozostaic nieskwitowanych, bo one po prostu bola. moja suka bardzo dlugi czas powaznie i ciezko chorowala. alergia, gronkowiec zlocisty, itd. mostwo wyplakanych lez, nieprzespanych nocy, szukanie jakiegokolwiek ratunku, weci, zalamujacy rece, brak nadziei. pies byl wtedy wyczerpany leczeniem sterydowym i antybiotykowym, czasem nawet wynoszony na rekach na trawnik. i slyszysz za plecami glos jakiegos idioty: patrz, to ten pies morderca. nie podchodz, bo jeszcze cie zagryzie...