Drogie Cioteczki!!!
Sprawiłyście mi wielką radochę, że pamiętałyście o Miśce.:loveu::loveu::loveu:
Miśka okazała się bardzo ,, charakterną" koteczką. Ustawiła sobie całą rodzinę, zarówno ludzką, jak i zwierzęcą.:diabloti::diabloti::diabloti: Mela jest zupełnie inna. Szybka i zwinna. Miśka patrzy na nią z obrzydzeniem. ,, Po co się tak męczyć. Zupełnie nie wiem. Z deszczu pod rynnę. Trafiłam do wariatkowa : psy lizajki, kot lata jak z pęcherzem, a to coś na dwóch nogach mnie głaszcze cały czas. I niby mam być zadowolona???!!! Jak tu wytrzymać????" A tak na poważnie jest bezproblemowym kotem;), nie licząc jej humorków. Nie jest przyzwyczajona zupełnie do chodzenia. Najchętniej śpi na kanapie, łóżku, swoim domku( musiał być kupiony psi, bo koci był za mały) i tak turla się na zmianę zahaczając o miski z jedzonkiem.
Miała być odchudzona, ale średnio nam to wychodzi. Jak coś jej się nie podoba to syczy jak mała żmija i wali łapą. Przekonał się o tym Maks( owczarek niemiecki, który jest z nami od dwóch lat; zimą ktoś go wyrzucił: spotkałyśmy go wracając z kościoła, św. Franciszek coś tam namieszał. ,, Jaki ty śliczny jesteś" - na to dają się złapać wszystkie czworonogi:razz::razz::razz: i już został...........), który chciał się zaprzyjaźnić. Drugi psiak to Maksa wyciągnięta 7 lat temu ze schronu. Podobna do labradora. Przeżyła własne piekło....:shake:
Z przyjaźnią Miśce się nie narzuca. Dom podzieliły na swoje strefy i nie wchodzą sobie w paradę:mad::mad::mad: Za kilka dni wrzucę fotki ,, Dziunków".
Pozdrawiam Was Wszystkie serdecznie,
Marta