Witajcie!
Jest postęp!
Koleżanka kicia wskakuje mi na kolana ;-) I normalnie daje się głaskać ;-) (PRAWIE zawsze;-)
Nadal zdarza jej się pokazywać pazury, zwłaszcza jak co rano pakuje mi się do szafy, z której potem muszę ją wydzierać ;-)
Ogólnie - z dnia na dzień jest coraz lepiej. Zresztą, to było do przewidzenia, wszystko jest kwestą czasu, a jej aklimatyzacja idzie wyjątkowo szybko.
Mam mały "dylemat żywieniowy" - straszna żebraczka z niej, jak tylko cokolwiek przyrządzam w kuchni - zawsze miaukoli niebywale (ostatnio nawet chciałam jej udowodnić, że nie mam nic interesującego z kociego punktu widzenia, i dałam jej powąchać kanapkę z serkiem - to zaczęła mi ten serek zlizywać z kanapki ;-)) Ma zawsze pełną michę suchego, oprócz tego dostaje mokre, i cały czas "o coś jej chodzi".
Shanti - co ona lubi jeść, co jej szczególnie smakuje z naszej kuchni?