Bardzo współczuję bo to i zmęczenie fizyczne ale i jednak psychiczne.
A dla wszystkich którzy nie wiedzą to polska pomoc dojeżdża na terenie unii europejskiej bez problemu. Trzeba dodzwonić się do swojego ubezpieczyciela. Firma, która nas wiozła miała już zamówienia na lawetę z Koszyc i Chorwacji. Ja cieszyłam się, że samochód nie zepsuł się na Ukrainie, ale oni i tam jeżdżą chociaż bardzo niechętnie. Oczywiście to wszystko niestety kosztuje.
To jest nie do uwierzenia ale samochód zepsuł się dokładnie na granicy podczas redukcji biegów przed "byłym" przejściem w Barwinku. Zjechalismy z górki i zatrzymalismy sie 500 m za granicą. Oczywiście po polskiej stronie:-) Laweta przyjechała po 30 minutach. Uważam to za duży sukces :-)
To i ja się pochwalę :-)
Drugiego dnia CAC, CACIB, BOS i championat Ukrainy w łapce :-) (od miłego sędziego z Rumunii )
Ale żeby nie było za dobrze to pierwszego dnia oceniał sędzia z Ukrainy - wyjatkowo niegrzeczny żeby nie powiedzieć gorzej. Od początku widać było z jaką sympatią traktował pieski z Ukrainy i o ile pieski ukraińskie były oglądane bardzo pobieżnie to moja Zuzia wymiędlona było dokładnie i dość brutalnie - potraktowana została jak conajmniej pies wielkości rotweilera (a przecież to tylko mały terierek). Zuzia obyta raczej z wystawami po tych brutalnych obmacywankach była wystraszona i niezbyt chetnie dawała się ustawić. I zastanawiam się co było powodem takiego traktowania? Dostała doskonałą i nic więcej. Wszystko zgarnęły pieski z Ukrainy.
Ogólnie jestem bardzo zadowolona ale bardzo zastanawia mnie zachowanie sędziego ukraińskiego. Czy dość długie i wesołe rozmowy właścicielki z organizatorami na ringu przed rozpoczęciem oceny miały jakies znaczenie? Może nie mam racji ale jakiś niesmak został.
ps. A na grancy polsko-słowackiej padł nam samochód. Do domu przyjechalismy na lawecie :-(
Ja jestem dokładnie tego samego zdniania. Sto razy się uda a za sto pierwszym trafi się na dokładnego celnika i co? A co do 10 psów to niczego takiego nie ma w rozporządzeniu (więc to, ze ktoś sobie tak powiedział nie ma żadnej podstawy prawnej:shake:)
Ja wolałam nie ryzykować i w zeszłym tygodniu zrobiłam swojej Zuzi badanie na przeciwciała. Za kilka dni powinnam już mieć wyniki i wpis do paszportu.
Ale przyznam, że lekarze weterynarii zupełnie nie znają przepisów i wręcz wprowadzają w błąd. Wyjątkiem był pan z Przemyśla (Powiatowy Lekarz Weterynarii).
Wyjechać możemy, ale z powrotem do Polski (czyli do Unii) może być problem. A jak się ma pecha to nawet wyjątkowy problem. I po co się stresować niepotrzebnie.
PS. Mam prośbę, czy osoby rezerwujące hotel mogłyby mi powiedzieć czy otrzymały potwierdzenie rezerwacji mailem? Wysłałam rezerwację i prosiłam o potwierdzenie i nic - cisza.
Wszystkich, którzy są zainteresowani informacjami o wystawach w Użgorodzie - np. listami zgłoszonych psów, odsyłam do forum (zakładka na stronie o wystawach). Są tam podawane bieżace informacje a między innymi listy psów zgłoszonych (linki do plików). Na razie listy alfabetyczne ras i listy z podziałem na płeć. Ale pewnie niedługo będą inne ciekawe rzeczy.
No własnie, ja miałam jakies wątpliwości co do tych numerów bankowych - jakies takie krótkie.
Dzisiaj prosiłam znajomą z Ukrainy aby jednak dowiedziała się czy przyjmą opłate na miejscu.
Jezeli ktos jest zainteresowany informacja o przyjętych zgłoszeniach to mogę listy wysłać na maila.
[quote name='Lofty']No nie wiem jak będzie w tym roku z płaceniem bo ja pisałam do nich zapytanie czy można na miejscu i dostałam odpowiedz ze tylko psy z potwierdzoną wpłatą będą przyjęte na wystawę.[/QUOTE]
No i co z tym fantem zrobic? Informacja o płatności jest dla bardzo mało czytelna. Moze ktos już robił wplatę z pozytywnym skutkiem, a jezeli tak to bardzo prosze o informację. I dla pewności rozumiem, że za każdą wystawę opłata 30 euro ?
Witam,
czy ktoś może laikowi (w wyjazdach do krajów wschodnich) powiedzieć jak to jest z płatnością na wystawę w Użgorodzie? Czy można na miejscu na wystawie? I czy wpłaca się w euro czy równowartość w hrywnach?
Jeszcze jest tydzień na zgłoszenie więc może zdążę.
Bedę wdzięczna za informację .
Ćwiczymy, ćwiczymy z nietoperkiem (czyli Zuzią) a co z tego będzie ....?
Nietoperek to stworzonko szybkie, pyskate, ciekawskie, ale i niesforne strasznie.
Okiełznanie takiego rozrabiaki wymaga bardzo dużo pracy :)