Jump to content
Dogomania

rozi

Members
  • Posts

    22789
  • Joined

  • Days Won

    10

Everything posted by rozi

  1. Obserwowałam kiedyś wątek dużej suki, która miała znaczne problemy emocjonalne, a w ogłoszeniach panie napisały "oaza spokoju". Suka była w doświadczonym DT, adopcję prowadziły doświadczone osoby ze znanej Organizacji. Ciekawa jestem, jak wyglądałaby rozmowa z kimś zainteresowanym i na co liczą wolontariusze, dając tak odbiegającą od prawdy informację. W każdym razie ja prędzej wzięłabym w ciemno psa prosto ze schronu, niż od dogocioć, które mnie prześwietlą do trzeciego pokolenia, a o piesku mówią to, co im wygodnie.
  2. Bez podlinkowania to szukanie na liście userów. Może ktoś ma pełną listę skopiowaną i mógłby wysłać mailem? Edit: można wpisać w adresata, ale to i tak więcej czasu zabiera. No nic, może ktoś się podzeli skopiowaną.
  3. Ja sądzę, że każdy ma do czynienia z tyloma idiotami, na ilu sobie zasłużył :diabloti:
  4. Doberman to też pinczer i ten pies, o którym pisałam (licząc może na czyjś pomysł, bo mnie zabrakło), ma naprawdę dużą wyobraźnię, poczucie humoru etc., a nie potrafi tej jednej bariery przeskoczyć. Nieistotne jest, skąd się to wzięło, jest jak jest.
  5. Słuchajcie, żeby było zainteresowanie psami, muszą być te psy pokazane/opisane w pierwszych postach. Nikt nie będzie przewalał iluś stron w poszukiwaniu psów do ratowania. Trzeba zostawić - nie wiem - 50 postów do wklejania zdjęć, bo w jednym można 5 zdjęć dać w/g regulaminu.
  6. [quote name='spike1975']przede wszystkim nie nazywać tego co robisz "oswajaniem". ty po prostu na siłę psa ciągniesz a że jest mały to i go zaciągniesz tam gdzie chcesz. wyobraź sobie że twój pies waży 60 kg. czy była byś w stanie robić z nim to co teraz? chyba raczej słabo. należy psa zrelaksować. bawić się z nim w otoczeniu gdzie się nie boi i sukcesywnie przemieszczać się tam gdzie się boi ale nie siłą tylko "sposobem" tak jak ci podpowiedzieli wcześniej - post koleżanki "rosy" o fotelu którego sie pies bał. ty musisz tak samo. zachęcać psa, rozpraszać go zabawą albo ćwiczeniami a nie zestresowanego i przerażonego ciągnąć siłą. [B]nie wiem w którym momencie on zaczyna się bać. czy to jest już w domu, czy na korytarzy czy gdzieś jeszcze indziej. od takiego miejsca trzeba zacząć. ale nic na siłę.[/B] czeka cię dużo pracy i będziesz musiała wykazać dużo cierpliwości. musisz przestać traktować psa jak jakiś ciężar na sznurku który cię ma zabawiać a zacząć jak żywe zwierze. nie wiem czy jesteś w stanie.[/QUOTE] Znam psa mix dobermana, który zaczyna się bać nie w miejscu, tylko w chwili, kiedy się zorientuje, że wyprowadza się go na zewnątrz, czyli albo już w domu, albo za progiem, zależy w którym momencie załapie, że przysmaki czy zabawa są tylko środkiem. W mieście. Na wsi nie boi się niczego.
  7. Z posta #38, w nim są też linki do dalszych części, ale pełnej listy nie ma. No w zasadzie regulamin mówi: jeden temat-jeden wątek. Listę wydzieliłam dla ułatwienia, do głowy mi nie przyszło, że będzie przeszkadzać. A mówiłam kopiujcie sobie...
  8. Znam jedną naprawdę odpowiedzialną wolontariuszkę. O "swoim" psie dowiedziałam się, że jest stary i OKROPNY. Stwierdziłam, że w takim razie idealnie do mnie pasuje :megagrin: Niestety, w ferworze zapomniałam zapytać o koty i miałam wiele miesięcy koszmaru.
  9. Post 38 to jest to, co było zanim zrobiłam oddzielną listę. Niech ktoś napisze do Viris z prośbą o przywrócenie wątku z listą.
  10. Do pomagania może trzeba dojrzeć, ale to nie jest faza końcowa, w pewnym momencie dojrzewa się do niepomagania, przynajmniej bezpośredniego. Przychodzi moment, kiedy myślimy też jak "pomóc" sobie, bo może my o czymś zwykłym marzymy i jest to osiągalne, o ile przestaniemy się z uporem maniaka poświęcać. Dobrze jest dojrzeć do pomagania jak najwcześniej, bo zostanie też troszkę czasu na uszczęśliwianie siebie (:
  11. [quote name='stepelkaa']jejku chcę sobie porozsyłać zaproszenia a tu lipa ;([/QUOTE] Parę postów wyżej masz skopiowany post 38 Alli, tam jest dawna pierwsza rozpiska
  12. [quote name='spike1975']jak nie umiesz czytać albo nie rozumiesz co czytasz to nie odpowiadaj. no chyba że chodzi ci o to żeby sobie posty ponabijać to spoko. będę ignorował bzdury które wypisujesz.[/QUOTE] Mniej koksu, więcej trawy proponuję.
  13. Ciekawe komu przeszkadzał. Wisi ponad 600 stron zakończonych bazarków, to ten jeden wątek chyba nie robił różnicy serwerowi.
  14. Nie mam dostępu do listy, chyba ktoś usunął wątek.
  15. [quote name='Maron86'] Jak jest ciemno to nikt nie ma prawa podejść[/QUOTE] To mi przypomniało mojego ogromnego, czarnego kota, mix persa. W czasie weekendów na wsi żył własnym życiem, polował, spał na belce pod wiatą (w zimie też), z rzadka pojawiał się w domu, ale kiedy szłam gdzieś po zmroku natychmiast był przy mnie, szedł można powiedzieć przy nodze, nawet do wsi, warczał jak rottweiler na każdą napotkaną osobę i całkiem na poważnie szykował się do ataku. Kastrowany, domowy misiek :)
  16. Ależ nie trzeba nawet pierwotnych dużych psów (: Olek (awatar) miał dokładnie taki charakter. Dokładniusieńko. Parę osób traktował jak rodzinę, reszta to byli obcy i koniec pieśni i może nie był wielkim zagrożeniem, ale nie dało się gości zaprosić bez zamykania. Bezpośrednio po schronie można było jeszcze zejść z nim po kogoś na ulicę, wejść do domu razem i było w miarę, ale w chwili, kiedy poczuł, że to jest jego dom, skończyły się te sposoby. A nie był jedynym psem w domu, były dwie duże, doskonale wychowane suki, mimo to wziął na siebie obowiązek ochrony i nic nie mogło go z tego zwolnić. Edit: Był tak mądry, że doskonale wiedział, kiedy coś było konieczne. Nie atakował na przykład robotników w czasie remontu, leżał sobie w kącie, męłł w zębach przekleństwa, ale pozwalał im łazić.
  17. A ile psów ze schronisk wziąłeś?
  18. Owszem, ale nawet jeśli ci ludzie nie wymyślą prochu, a mieli wcześniej normalne psy, to tylko znaczy że nie powinni brać psa z problemami, bo z przeciętnym sobie poradzą (pies sobie poradzi ze sobą pomimo braku dobrego szkolenia), a z problemowym nie. Tylko kto wiedział, że ten szczeniaczek ma takie geny. Ja ją znam od maleńkości i wtedy nic nie wskazywało na taki rozwój wydarzeń, choć na ich miejscu nie brałabym w ciemno szczeniaka, nie znając przynajmniej matki.
  19. Możesz mieć fart. W sumie ja też mam fart, wszyściutkie moje psy były świetne. Ale mam znajomych, którzy mają ostatnio ewidentny niefart - szczeniaczek ze schronu (obecnie sześcioletni jakoś) nie do ułożenia, to znaczy może intensywna praca z behawiorystą by coś dała, no ale to zwykły dom, nikt nie ma czasu latać na zajęcia i kasy też nie mają w nadmiarze. Druga suka z ulicy, zapowiadała się na mądrą, a przy tamtej zgłupiała. W efekcie właścicielka po prostu wyprowadziła się z miasta, suki mają ogród, spacery w polach i w lesie, tutaj były udręką dla wszystkich.
  20. Moja Kulka, york, jest z pseudo. Co prawda majątek mnie kosztowało wyleczenie jej i dodatkowo ma padaczkę, ale problemów nie mam żadnych. Nauczyła się korzystać z podkładów, na spacerze chodzi bez smyczy przy nodze, nie jazgocze, jest posłuszna, same plusy. Natomiast Miłość Mojego Życia był staruszkiem ze schronu i miałam z nim duże problemy, jeśli tak obiektywnie spojrzeć. Ja nie patrzyłam obiektywnie. Ale nie chcę już takich problemów, ani aż takiej miłości, więc następny pies będzie z dobrej hodowli.
  21. [quote name='Koszmaria']ja myślę tak-jeśli miałabym wybrać psa wyłącznie do towarzystwa,byłaby to cziłka,cotonek,albo ostatni hit-mopsik.[/QUOTE] Ulv ma kilka cziłek na DT (:
  22. Najzdrowiej dla wszystkich jest, kiedy człowiek robi nie to, co sobie umyśli, tylko to, co czuje. Wtedy po pierwsze bez wysiłku zajmuje się tym czymś, a po drugie nie wpiera innym swoich ideologii, bo ich zwyczajnie nie ma/nie określa - nie ma takiej potrzeby, robi co czuje i już.
  23. [quote name='LeCoyotte']Nie ma potrzeby zakładać nowego, skoro ten można uaktualnić, tylko moderatorów brakuje...[/QUOTE] Czasy się zmieniły. Dawniej moderator interweniował i sprawy były prostowane, teraz to nie działa, wiem o jednej osobie, która pomimo wszelakich naprawdę interwencji nie wysłała wszystkich fantów i zniknęła z horyzontu, a o rozliczeniu bazarków nie ma co marzyć. Nowych nie robi, to co się będzie przejmować jakimiś kwiatkami czy modem. Ja się specjalnie nie dziwię, że moderatorzy przestali się angażować, a założycielki wątku w ogóle - że tak powiem - brak.
  24. Zaoffuję sobie http://www.edisproduction.de/2013/10/16/compilation-of-cats-stealing-dog-beds/
  25. Jest coś takiego jak OC w życiu prywatnym, co roku to kupuję i za niewielką dopłatą to OC obejmuje też szkody wyrządzone przez psy. Ale muszą być spełnione warunki prawne, więc ubezpieczyciel nie pokryje kosztów spowodowanych przez psa, nad którym nie mamy należytej kontroli, tak samo jak nie pokryje kosztów kolizji drogowej, jeśli jesteśmy po alkoholu. Spacerek z niewychowanym psem puszczonym luzem można właśnie porównać do jazdy po drinku. Też się niby nic nie dzieje, dopóki coś nagle nie wyskoczy.
×
×
  • Create New...