ja ostatnio byłam świadkiem okropnej sytuacji.Jakiś pijak chodził z agresywnym husky no i facet zasnął na ławce a pies biegał luzem po całym osiedlu.Kagańca nie miał założonego tylko wisiał na szyi,jego smycz to był kawałek łańcucha a o obroży już nie wspomnę :roll: No i pies biegał,warczał na ludzi aż w końcu podbiegł do yorka i próbował go rozszarpać :-o Właściciele szybko odciągnęli agresora i zadzwonili po straż.A pijak podszedł do swojego huskiego,zaczął go głaskać i ryczał na właścicieli yorka dlaczego jego psa odciągają :-o