Niestety, wlasciciel się nie odnalazł.
Odezwała się jednak do mnie pani, która wyraziła chęć adopcji. Ale o tym za chwilkę. Chcę opowiedzieć trochę o tym piesku.
Przez pierwsze dwa dni pies był bardzo "żywiołowy". Sama mam labradorkę (7letnią), ale wydaje mi się że aż taka szalona to ona nie była. Dodatkowym "dopalaczem" mogą być dla niego zapachy. Niedawno skonczyła cieczkę. Pies jest duży i silny i przyznam się - trudno sobie z nim poradzić jak już się rozbawi. Nie wyobrażam sobie że mógł wychowywać się w domu z dzieckiem. Jedyną osobą przed którą ma respekt to moj mąż. Wykonuje wiele polecen, widać czas spędzony na nauce. Jeździ samochodem (bez zastanowienia wskakuje do bagażnika), pięknie chodzi na smyczy (labradory raczej mają z tym problemy), bez problemu i z wielkim impetem wraca przywolywany na spacerze. Dlaczego go nikt nie szuka skoro poświęcił mu tyle czasu???
Początkowo czuł respekt przed gospodynią terenu (usuwał się kiedy na niego kłapała zębami, ewentualnie dochodzilo do niegroźnych sprzeczek), ale wczoraj nie wytrzymał napięcia i stoczyły walkę o dominację. Niestety, do tego dołączyło się obsiusiwanie mebli i narożników. Podobno to norma.
Początkowo noce spędzał osobno, ale dzisiaj zdecydowanie juz odmówił takiego traktowania. Spi jednak spokojnie i nie wybudza o 5 rano (jak nasza Figa). Po tych trzech dobach wydaje się że się trochę wyciszył bo już potrafi położyć się na chwilkę i nie dyszy non-stop. Zaczął także domagać się pieszczot. Jest przy tym bardzo słodki (pewnie jak wszystkie L).
Tyle o nim, a teraz o tym co z nim dalej.
Przed chwilą pojechał do nowego domu, z nowymi (mam nadzieję że nie tymczasowymi) właścicielami. Jeśli mieliby to być tymczasowi właściciele to tylko dlatego, że prawowity właściciel w koncu się pojawi. Jestem przekonana że będzie miał cudowny dom i szczerze kochających go opiekunów.
Mam nadzieję, że już niedługo przeczytacie Państwo o tej niesamowitej historii, która nas wszystkich w tej sprawie skojarzyła. Pani adoptujaca psa obiecała mi napisać tu kilka słów.
Jestem szczęśliwa bo wszystko się pomyślnie dla tego psiaka potoczyło.
Jeszcze raz wszystkim bardzo dziękuję za zainteresowanie, pomoc i życzliwe słowa. Nigdy nie wchodziłam na to forum i ... od dzisiaj już zawsze tego straconego czasu będę żałowac.
Pozdrawiam,
Dorota