Była ze mną 4 lata, dorosłą zaadoptowałam z Korabiewic... Musiała mieć trudne życie, którego historii nigdy zapewne nie poznam, ale brak części języka, kła już dużo mówi... a przy tym charakter... pełen lęków.
U mnie rozkwitła, była psem idealnym, nie sprawiała kłopotów a dawała tyle radości. Wiem, że jeśli kiedyś zdecyduję się jeszcze na psa - będzie też ze schroniska. Na chwilę obecną ból jest zbyt wielki...
Na początku grudnia 2011 ujawnił się nowotwór mózgu, rozwój był bardzo dynamiczny... Dzisiaj ok.godz.13.00 moja Norcia zgasła:-(
Śpij spokojnie kochana...
Wierzę, że się spotkamy...
Raz jeszcze dziękuję wolontariuszom fundacji Viva a zwłaszcza P.Oldze, dzięki której Norcia trafiła do mnie.
http://www.dogomania.pl/threads/102038-Ruda-z-Korabiewic-MA-DOM!!