Jump to content
Dogomania

Sza

Members
  • Posts

    117
  • Joined

  • Last visited

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

Sza's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Przez parę dni była nadzieja,że moja dalsza rodzina weźmie Lenę.Miałaby takie warunki,o jakie mi chodzi,mogłabym ją odwiedzać...Niestety,nie wypaliło:-(Dziś jeszcze prześlę zdjęcia Lenki i szukamy domu,bo w jej zachowaniu nie zmienia się nic.Echhhhhhhh
  2. Niezmiernie przykro mi o tym pisać,ale............jesteśmy o pół kroku od podjęcia smutnej decyzji.Lena będzie musiała znaleźć inny dom. Ponieważ jest cudowną psiną,która wiele przeszła,zasługuje na wszystko co najlepsze i dlatego ja sama spróbuję znaleźć jej najlepszy pod słońcem dom.Muszę jednak prosić o pomoc,bo przecież im więcej osób się w to zaangażuje,tym większe szanse. Od pewnego czasu Lena robi to,co prawie dokładnie rok temu.Systematycznie i zdecydowanie ustawia Fiodora.Rzuca się na niego bez żadnej przyczyny(przynajmniej my nie potrafimy jej dostrzec)szczęśliwie nie gryzie mocno,niemniej dla staruszka jest to stres. Jest niestety jeszcze ważniejszy powód naszego ogromnego niepokoju.Otóż Lena przestała akceptować naszego synka.Muszę zaznaczyć,że dziecko w żaden sposób nie przyczyniło się do tego,by pies odczuwał do niego taką niechęć.Ich kontakty,czy to w domu,czy na zewnątrz są zawsze przez nas kontrolowane.Lena,która dotąd zachowywała się zupełnie normalnie,nagle warczy na dziecko,gdy pojawia się blisko niej.Zaobserwowaliśmy,że szczególnie,gdy jest przy nas,a dziecko podąża w naszą stronę.Kiedy znowu ono wchodzi z nami w bliski kontakt,Lena podbiega i usiłuje odepchnąć go ciałem,wciskając się między nas.Interpretujemy te zachowania jako zazdrość,choć podzieliłam się tym problemem z Tanitką i ona stwierdziła,że Lena próbuje zepchnąć naszego synka na sam dół hierarchii stada. Miało miejsce przykre zdarzenie,gdy dziecko podeszło do Leny i jak to często robi,klepnęło ją rączką po pupie.Obnarzyła kły i z warkotem kłapnęła w jego stronę.Następnego dnia zaczęła warczeć już w momencie,gdy z dzieckiem na ręku wyszłam do przedpokoju,by wypuścić ją na dwór.Cały dzień nie dopuszczałam do ich kontaktu,a kiedy wieczorem ponownie weszłam do pomieszczenia gdzie śpi,by zgasić światło i w drzwiach ukazał się mój synek,Lena nie tylko zaczęła warczeć,ale zaczęła się trząść i nerwowo wyskoczyła z posłania,wciskając się w kąt. Nie wiem,co ten pies przeszedł.Być może miała jakieś przykre doświadczenia z dziećmi.Może powoduje nią zazdrość o uwagę,jaką poświęcamy dziecku,a może postanowiła zawalczyć o swoje miejsce,stawiając się wyżej niż dziecko.Jedno jest pewne.Niezależnie od powodów,nie jestem w stanie zaakceptować faktu,że moje dziecko jest zagrożone.Nie wiadomo przecież,czy te zachowania są chwilowe,czy mają jedynie charakter straszenia,czy za chwilę nie wydarzy się jakaś tragedia. Ciągły niepokój i konieczność kontrolowania sytuacji na każdym kroku,to zbyt wielkie wyzwanie,nawet biorąc pod uwagę,że Lena to pies cudowny i nie spodziewałam się,że tak to się wszystko skomplikuje. Mój synek często zostaje w domu z babcią,która w sytuacji zagrożenia,nie potrafiłaby poradzić sobie z agresją Leny,podobnie jak pozostałe osoby opiekujące się sporadycznie synkiem. Rozważam przez ostatnie dni swoją decyzję i nie jest mi łatwo.Nie mogę jednak ryzykować. Myślałam oczywiście o pomocy specjalisty,o tym,by spróbować popracować na temperamentem Leny,ale nie mam żadnej gwarancji,że będzie lepiej.A jeśli nie będzie?I w międzyczasie wydarzy się coś złego? Mam nadzieję,że zostanę zrozumiana. Proszę o pomoc.Pomijając te nawracające próby podporządkowywania sobie słabszych od siebie istot,Lena to łagodny,pogodny i karny pies.A przy tym piękny! Pomóżcie mi znaleźć jej odpowiednich ludzi! Ze zrozumiałych powodów,zależy mi na czasie.Te codzienne zajścia spowodowały,że jestem w sporym stresie i by uniknąć ewentualnych konsekwencji jej dziwnych zachowań,postanowiłam założyć Lenie kaganiec.Dziś chodziła w nim prawie cały dzień.Zdaję sobie sprawę,co to dla niej znaczy i nie chcę,by pies cierpiał,a tak zapewne jest.
  3. Nie wiem jak u Ciebie,ale u mnie zdarzają się z tego powodu pewne hm....... nieciekawie pachnące wypadki :roll: Sypialnię mamy w dużej odległości od psich pieleszy i nawet jeśli Psica daje w nocy znaki,że potrzebuje wyjść na małe co nieco,to i tak tego nie słyszymy. W rezultacie wstajesz sobie rano i półprzytomny kroczysz do korytarza a tam totalnie zaminowane pole!!!!!!!!!!:evil_lol:
  4. Upłynęło sporo czasu od mojego ostatniego wpisu i był to czas pod każdym względem dobry.Po przebytej sterylizacji,Lenka musiała być raz jeszcze poddana poważnemu zabiegowi.Na szczęście rany po wycięciu guzów,a także amputacji dwóch sutków goiły się w miarę dobrze i psica może się się teraz cieszyć doskonałym zdrowiem.Co idzie w parze z długo przez nas wyczekiwaną równowagą psychiczną.Od tamtego momentu,aż po dziś dzień Lena ani razu nie zachowała się agresywnie!Stosunki z Fiodorkiem i co najważniejsze(!) kotką układają się super poprawnie!!! I chyba jedyne,co mnie w jej zachowaniu dziwi,to niepohamowany apetyt na wszystko,co spada z naszych drzew.Wiśnie i jabłka są natychmiast pochłaniane w ilościach wprost przerażających!Ta fascynacja trwa już od miesięcy i trochę się martwię,co to będzie w zimie,gdy zabraknie owoców prosto z drzewa...;)
  5. Postaramy się dać jej większą dawkę ruchu,może wtedy głupoty nie będą jej łazić po głowie.
  6. Witam wszystkich sympatyków Leny i spieszę z nowinami.Najważniejsza to ta,że podczas niedawnej sterylizacji,lekarze znaleźli różne nieciekawe paskudztwa,które usunęli przy okazji zabiegu.Niestety zostały guzki w okolicach sutek,które szybko rosną i trzeba będzie się z nimi jeszcze w sierpniu rozprawić.O ile okaże się,że nie ma żadnych przerzutów,bo wtedy cóż...operacja będzie bezsensowna. Oby to były niegroźne zmiany!!! Jej kłopoty ze skórą pozostały,choć jak obserwuję,nie są już tak dotkliwe.Niestety,drapie się nadal.Lekarz twierdzi,że to może być wszystko:jedzenie,,trawy, uczulenie na tkaninę z posłania,środki chemiczne,jakich używamy w domu itd.Wreszcie może to być swędzenie związane z owymi guzami,które powodują dyskomfort.Dostawała Zyrtec i nic,regularnie podaję olej z wiesiołka,jedynie po zastrzyku odczulajacym parę dni było spokoju.Mimo wszystko cieszy mnie,że to juz nie są napady drapania,po których miała całe czerwone podbrzusze. To tyle jeśli chodzi o zdrowie.Pozatym hmmmmm bywa.....różnie. Z reguły Lenka jest cudowną,grzeczną,przytulaśną psicą.Zdarzają jej się jednak momenty,gdy zaczyna przejawiać agresję w stosunku do Fiodora i niestety muszę uciekać się do tego,by je izolować.Poprostu gdy znowu go atakuje i staruszek w panice ucieka do domu,pozwalam mu siedzieć z nami w mieszkaniu,a Lena urzęduje w ogrodzie lub śpi w korytarzu.To jak sądzę powoduje,że jest na niego jeszcze bardziej rozeźlona,ale niestety,nie mam serca narażać Fiodorka na kolejną kotłowaninę,z której wychodzi mocno poturbowany:-( Mieliśmy nadzieję,że po sterylizacji Lena da sobie spokój z tymi zaczepkami,ale jak się okazuje,jej humory są niezależne od poziomu kobiecości :razz: Nie ukrywam więc,że bywamy zmartwieni jej zachowaniem,a raczej konsekwencjami tego zachowania. Ostatni przypadek zaś spowodował,że czuję się trochę mało bezpiecznie i napewno będę musiała wzmożyć czujność jeśli chodzi o mojego synka.Otóż Lena zaproszona wieczorem do kuchni położyła się pod stołem.Mąż,który przy tym stole siedział przesuną w pewnym momencie nogi w jej kierunku,no i Lena warcząc capnęła go zębami:shake:. Została skarcona i natychmiast eksmitowana do korytarza,ale lęk pozostał...I obawa o malucha :shake: Pozdrawiam serdecznie!!!
  7. Słuchajcie!!!!!!!!!!!!!!!!!!Dokopałam się do kontaktu,dzwoniłam,sunia z Gliwic jest w domu!Obiecano mi aktualne zdjęcia.Wygląda na to,że to żadne z Lenkowych dzieci.
  8. Nieciekawa historia!W sprawie pieska napisałam na wątku o szczeniakach,a co do Lenki,postaram się wieczorem...
  9. O cholera!!!!Na moje oko to może być "Parówa".Jeśli to suczka,prawdopodobieństwo jest ogromne.W ciągu dnia postaram się odszukać jakieś namiary do tych Państwa,do których pojechała,ale obawiam się,że niestety ich nie mam.Państwo obiecali mi list i zdjęcia,mają mój mail,ale nie odezwali się.Ja zaś porządkując skrzynkę,nie do końca celowo usunęłam ich kontakt :( Może Malawaszka,która "pośredniczyła"w akcji ma jeszcze telefon do nich?
  10. Hej!Dawno mnie tu nie było.Praca,praca,praca.Temperament Leny się stępił,hormony spadły,wrócił humor i zdrowy rozsądek.Niezwykle grzeczna z niej psina.Jedyne wyskoki to polowanie na przeróżne małe stwory zamieszkujące czasowo ogród(ptaki,myszy itp).Mamy podejrzenia,że jeden ze skrzydlatych sublokatorów został zamordowany z zimną krwią właśnie przez naszą bestię :) Nasz kot wciąż musi pozostawać w separacji.Wypuszczamy go na dwór,zamknąwszy uprzednio Lenę.Nie wygląda na to,by chciała go potraktować jako przekąskę,jest w stosunku do niego łagodna,pod warunkiem,że się nie rusza.W przeciwnym wypadku natychmiast rusza z impetem w pościg. Lenka zaczęła właśnie leczenie z powodu jej notorycznego drapania się.Lekarz podejrzewa alergię.Dostała zastrzyki odczulające,płyn na pchły i kleczcze,a my zalecenia co do żywienia.Czekamy na rezultaty.
  11. Drobinka została rzeszowianką! Wszystko się pięknie poukładało i mam tylko nadzieję,że w domu zapanuje zgoda.Póki co Lena śpi i śpi.Wygląda na to,że odsypia trudy macierzyństwa ;)
  12. :sweetCyb::sweetCyb::sweetCyb::sweetCyb::sweetCyb::sweetCyb: KIELICHY W DŁOŃ!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Dziś wieczór Drobina zasypia już we własnym domu! I wszyscy jesteśmy HAPPY,bo nie da się ukryć-nie mogła trafić lepiej!!!!!!! Juhuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu :laola::laola:
  13. Dzieki!!! Gdyby tylko ktoś miał namiary na specjalistę od psich zachowań z Łodzi,będę bardzo wdzięczna za informacje :)
  14. Senior owszem, jest chorowity,ma problemy z kręgosłupem,czasami ciężko mu się poruszać.Suka natomiast jest u nas od lutego.Na początku było super,po dwóch tygodniach urodziła(najprawdopodobniej ktoś wyrzucił ją,wiedząc,że jest w ciąży!).Problemy zaczęły się,gdy szczeniaki zaczęły podrastać.W tej chwili został jeden,z którym senior ma świetne porozumienie.Ja jednak nie łączę agresji suki z faktem jej macierzyństwa,bo starszy piesek nie stanowi żadnego zagrożenia.Zwykle nie chce mieć nic wspólnego ze swoimi kompanami i zaszywa się w innej części ogrodu,albo,gdy jest już sprowokowany przez szczeniaka,fantastycznie się z nim bawi! Martwimy się bardzo całą sytuacją,bo fizycznie nie jesteśmy w stanie cały czas pilnować psów.To zbyt duży teren.Pozatym musimy bardzo uważać na kota,który z seniorem ma świetne stosunki,ale suka podejrzewam,że mogłaby mu zrobić krzywdę.No i w końcu bywam w domu często sama z małym dzieckiem,które właśnie zaczyna się przemieszczać,więc cała moja uwaga skupiona jest na małym odkrywcy. Gdy przeczytałam,by nie faworyzować seniora przyszło mi coś na myśl.Po tym jak adoptowaliśmy sukę,oba psy spały w nocy w korytarzu.Tam miały swoje posłania.Gdy pojawiły się małe pieski,przenieśliśmy seniora do mieszkania.Tym samym przez dużą część dnia przebywał w naszym pokoju,podczas gdy suka z małymi była w korytarzu,lub ogrodzie.Czy taka separacja mogła spowodować,że ona poczuła się powiedzmy...zazdrosna?
×
×
  • Create New...