Witajcie. Mam spory problem wiem że sam jestem winien tej syduacji ale potrzebuję porady. Po śmierci poprzedneigo psa przygarneliśmy ze schroniska 4 miesięcznego szczeniaka ,obecnie peis ma 10 miesięcy i wyrusł na wielkie bydle :) wygląda na mieszańca sznałcera olbrzyma. Mieszkamy na wsi, pies przez całą wiosnę i lato byl na ogrodzie wracał jedynie do domu na noc, i to też późno bo w domu strasznie bylo mu gorąco, więc mała już spała jak wracał do domu. Pracujemy cały dzień wracamy koło 17, więc po co ma siedzieć zamknięty jak może być na swierzym powietrzu. Mamy też 2.5 letnią córkę która panicznie się go boi. Pingu jest większy od niej ,jest wielki i "niezdarny" i najzwyczajniej w świecie nie kontroluje tego co robi, strasznie się ekscytuje na jej widok a co z tym idzie przewraca itd. Pies w domu ma zakaz wstępu do sypialni łazienki i salonu. Staram się go uczyć ale nie zawsze jest czas i rórznie z tym bywa. Poradźcie coś mądrego co zrobić żeby pies tak bardzo się nie ekscytowal dzieckiem, bo mała nie może sam wyjść na korytarz bo Pingu zaraz ją "atakuje"