jolanta.cholewinska
Members-
Posts
12 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by jolanta.cholewinska
-
Witam po wakacjach i zapracowaniu zaraz po nich - tak jest już po moich urlopach. Jak zwykle jestem pod wrażeniem tego jak traktuje się psiaki na przykład w Szwajcarii i teraz też mam jak najlepsze wrażenia. Oprócz tego, że w wielu miejscach wiszą darmowe worki na psie kupy, to jeszcze są też specjalne kosze na nie. Ale najbardziej im zazdroszczę, ze do wielu nawet bardzo wykwintnych restauracji można przyjść z psem i to nie tylko takim maleńkim pupilem z kokardką, ale także z dużym nawet zabłoconym miksem. Znowu to widziałam: państwo wchodzą z psiakiem, a kelnerzy natychmiast nadskakują nie tylko im, ale także psu,który dostaje miskę z wodą i może się ułożyć gdzie mu wygodnie i nikt nie jest zdziwiony - aż zazdrość bierze, ze u nas tak nie jest. A teraz parę słów o naszych psiakach. Chłopcy broją na potęgę. Codziennie coś nowego, że nie sposób wszystko opisać. Najlepiej bawią się, podbierając skarpetki lub rajstopy. Każdy ranek zaczyna się od zabawy w zapasy. A jak wiedzą, że coś zbroiły, to udają takie niewiniątka, że boki zrywać. Ostatnio, to napędziły mi strachu, bo dobrały się do ciasta czkoladowego z żurawiną wyjetą ze spirytusowej nalewki. To była chwila, gdy przyszli znajomi, dla których było to ciasto, Net wykorzystując naszą nieuwagę otworzyłsobie drzi do pokoju z ciastem i zdążył wrąbać kilka kawałków. Na szczęście Max załapał się tylko na okruszki i podniósł rabanprzez uratowaliśmy resztę ciasta. O Neta bałam się, bo wieczorem miałwszystkie objawy upojenia czekoladowo-alkoholowego. Na szczęście dobrze się skończyło i nic mu poza tym nie dolegało... Oczywiście uwielbiają wszystko, łącznie z owocami i warzywami. Dzięki nim tyle się dzieje :-) pozdrowienia dla wszystkich :-)) Jola
-
Max i Net teraz przechodzą etap szczeniackich zabaw. Rano zaczynają od zapasów i turlają się po pdłodze podgryzając jeden drugiego. Śmiesznie to wygląda,bo Net jest kilka razy większy od Maxa,a przy tym nie robią sobie krzywdy. Max też opiekuje się Netem - liże go. Teraz wykradają drewno, które leży pod kominkiem i obgryzają. Dzisiaj pieski były trochę same w domu i gdy moi rodzice przyjechali i otworzyli drzwi zobaczyli cały dom usłany kawalkami drewna i drobno pogryzionej gąbki wyciągniętej z ich nowego materacyka:-) Ładnie wypadłapierwsza prezentacja :-) Teraz trochę boję się, bo wyjeżdżamy na 10 dni i pewnie będą tęsknić, bo do łóżka, to raczej nie zostaną wpuszczone. Ten przywilej wymogłam jedynie dla Keri (starsza jamniczka), ktora inaczej ie zaśnie i w drodze wyjątku jest wpuszczana pod kołderkę do naszego, niestety pustego, łóżka. Ale krzywdy nie będą miały śpiąc w swych pluszowych łóżeczkach :-) Pani Justyna jak zwykle załączy nowe zdjątka :-) do widzenia za 10 dni :-)
-
Nowy domownik po długich debatach dostal na imię Net (zdrobniale Necik - tak trochę ze śląska:-) bo został znaleziony w internecie. Jeszcze nie moze uwierzyć, ze chyba zostaje na zawsze u nas. wieczorem jak wypuszczam pieski do ogrodu na ostatnie siusiu przed spaniem, to nie chce odejść od drzwi...Ale jest pięknym, wesołym psiakiem i kocha wszystkich dookoła. Nie ma problemu z wskoczeniem do łóżka i rozłożeniem sie na środku. Od poczatku zakolegował sie z Maxem - sa w tym samym wieku i obaj nowi w naszej rodzinie. Jednak noc woli spędzać na swoim posłanku, którego oczywiście zaraz zapragnęły wszystkie psy, chociaz każdy ma swoje. Wszystkie psiaki śpią ze mną w łóżku... tak już jest, ale Net wskakuje tylko na chwilę co jakiś czas, żeby sprawdzic czy jestem i trochę zostać poprzytulanym:-) Najgorzej mają z moim Tai'em, który jest szalenie zazdrosny i rozstawia je po kątach, ale on już taki jest. dzięki za ciepłe słowa Jola
-
To Dżery (mix wyżła z dalmatyńczykiem)z Rudy Śląskiej z linku z ogłoszeniami przesłanymi mi przez justyna85. Zaczęłam je rozsyłać wszystkim znajomym i niestety podczas ogladania piesków sama wpadłam...Teraz czekam na jak najszybsze przewiezienie go do Warszawy. Moze uda się jeszcze w tym tygodniu. 24 wyjeżdżam na 10-dniowe wakacje i chciałabym mieć trochę czasu na pobycie z pieskami nim moi rodzice przyjadą żeby przejąć na ten czas opiekę nad nimi. Jola
-
Max już zupełnie zadomowił się. Już nie panikuje, że nie wróci do domu po siusianiu - wychodził do ogrodu i szybciutko zalatwiał co trzeba natychmiast wracając do drzwi. Teraz znika gdzies w ogrodziez Tai'em i wraca dopiero jak go wołam. Zabawki to jego żywioł. Czatujac na smakołyki w kuchni potrafi wykręcić srubę w podskoku az na wysokość blatu:-) Troche obawiam się, ze to mu szkodzi - to przeciez jamnik. No i wypatrzylam u Was kolejnego pieska i nie moge powstrzymać się. Od mojego nieodzałowanego Asa, za którym chyba nie przestane tęsknić nigdy, różni go jedynie brak czarnej łaty na oku. No i wpadlam. Rodzina chyba też już namowiona. Obawiam się tylko jak go przyjmą pozostale pieski. Jola
-
Max ma syndrom ostatniego dziecka w rodzinie i sprawdza czy jest tak traktowany jak pzostałe, a szczególnie jamniczka Keri. Ostatnio już uklada się z nią ogon w ogon na kanapie albo w kuchni na podłodze i jak to jamniki pilnie obserwują mój kazdy ruch jesli cokolwiek robię do jedzenia. Zresztą będę musiała mu już dawać normalnie jeść, bo przez tydzień utył 2 i pół kilo! Ważył 6, a teraz 8,4. Trochę mnie niepokoi jego drapanie mimo, że jest już po kapieli i odpchleniu.Może to jakieś uczulenie...Zobaczymy na razie zacznę mu dawać karmę dla uczulonych psiaków i jednocześnie łagodną dla żołądka. Ostatnio odkryl zabawę i z nowych piłeczek w dwie godziny z pozostałymi psiakami wygryzał piszczałki hałasując niemilosiernie. Na szczęście piłeczki po tym zabiegu nadal go interesują :lol:
-
Kochani, ja bym najchętniej wszystkie te psy przygarnęła... Oczywiście, że wszystkim opowiadam o psach do wzięcia. Mam przez płot klinikę weterynaryjną ze szpitalem i tam jest kilka boksów dla biedaków chorych i porzuconvch. Wyobraźcie sobie co przeżywam rozmawiając z nimi. Ale one mają dobrą opiekę i znajdują dom - sama kilku znalazłam dom u rodziny i znajomych. Mój nieodżalowany As też przyszedł do nas przez płot. Wybaczcie, że tak czynnie jak Wy nie udzielam się, ale chociaż nie jest to wytarczającym wytłumaczeniem, pracuję najczęściej także w sobotę i niedzielę. A czasu ciągle nie przybywa. Max chyba odżył prawie zupełnie i zatanawiamy się czy nie jest o wiele mlodszym kawlerem niż nam sie wydawało. Jego zachowania zaczynają być zupełnie szczenięce - o właśnie mial chyba zły sen. A tak przy okazji mam pytanie. Około trzech lat temu byłam w takim schronisku pod Ostrowią Mazowiecką - odbierałam małego staruszka-sznaucerka,którego nikt nie chciał przygarnąć- czy ktoś wie jak ono się ma? Tam właściwie był tylko jeden mały pseudobudynek dla suczek z malymi szczeniakami, a reszta piesków bardzo gęsto była poupychana w klatkach... Wiem, że Wy pewnie znacie o wiele gorsze miejsca, ale tam była taka bieda.... I tak dobrze, że jest. Pytam, bo to daleko od wielkich miast i pewnie trudniej o takie dobre dusze jak Wy. Pamiętam, że to scronisko otaczały wówczas opieką podobne Anioły,ale gdzieś urwał mi się z nimi kontakt. pozdrawiam Was gorąco Jola
-
Max był w klinice z moja córką Marcelą. Ogólnie jest OK, wymaga tylko odkarmienia i przywrócenia całego układu pokarmowego do porządku. Bardzo nam przypomina naszego Asa, który odszedł od nas na początku listopada. Ma podobny chuliganowaty charakter. Jest bardzo mądry, po kilku godzinach pobytu u nas nauczył się od swojego nowego brata (chartowaty Tai), że jak chce wyjść z domu, albo wejść, to musi podrapać łapą w drzwi. Jest dla nas wielkim szczęściem;)
-
Kochani, Max ma się dobrze. Ciągle chce jeść, ale musimy mu ograniczać porcje. Wczoraj wieczorem władował się do łóżka i tak został do rana. Nie odstępuje mnie na krok, a na każdy odgłos z kuchni biegie sprawdzić czy jest coś do jedzenia. Dzisiaj już nie próbował załatwiać się w domu ;-) Za jakiś czas prześlę fotki już podtuczonego. Mam nadzieję, że uda się go nie przekarmić. Fotki wyślę na maila, bo nie mogę ich załączyć-nie ma chyba takiej możliwości bez zamieszczenia ich na jakiejś stronie ;) dziękuję za rady i ciepłe slowa.