Jump to content
Dogomania

amari

Members
  • Posts

    3
  • Joined

  • Last visited

Converted

  • Location
    Łomianki

amari's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. [quote name='kerry']mam najnowsze wiesci mamy w naszym gronie 5-ciu nowych przedstawicieli rasy urodzily sie 4 chlopaki i 1 dziewczyna:multi: o. URSUS CELTIC Gokaiba m. GABI GEIRA VAKSAM:multi:[/QUOTE] Witam, Mamy nowe Kerry w rodzinie;HADIYA Kerrydomcourt & European Winner 08 :KERRYDOM COURT INDEPENDENT SPIRIT mają trójkę szczeniąt. Urodziły się 25.11.08, dwóch chłopców i jedna dziewczynka. Mama dzielna i bojowa, dzieci energiczne. Ciotka Sai chce pomagać, Gio zastanawia się czy szczenięta nie umniejszają jego pozycji.
  2. Witam Wszystkich, Winna jestem Wam opowieść o suczce z Żor. Tak jak wszystkich zaalarmowało mnie zdjęcie załączone do aukcji na Allegro. Jako że znajdowałam się chwilowo najbliżej Żor, postanowiłam obejrzeć ją na własne oczy. Po umówiniu spotkania wyruszyłam pod wskazany adres. Mloda kobieta, która również przybyła na miejsce samochodem, otworzyła nam bramę na teren, gdzie oprócz ciemnego domu mieszkalnego znajdowały się jakieś komórki i magazyny. Podwórko dudniło od psiego szczeku. Pani otworzyła drzwi do niewielkiej komórki ( powiedzmy ½ garażu na 1 samochód wzdłóż). Smród odrzucał od drzwi .W srodku, wzdłuż ściany zbudowane były boksy rodem z kurnika (siatka w drewnianej ramie). Kobietta wyciągneła z jednego z nich smrodliwy kłąb kołtunów ociekający wodą. Oznajmiła że wykąpała pieska na nasz przyjazd. Anonsowałam się kilka godzin wcześniej, pani informowała że nie mieszka w tym miejscu, więc biedne zwierzę musiało spedzić na mokro kilka godzin. Temperatura na zewnątrz i wewnątrz komórki wynosiła ok. +3 stopni. Nie chcę myslec co by było gdybym z jakiego powodu tego dnia nie przyjechała. Widok i zapach mokrego psiego kłębka nie pozostawiał wątpliwości, trzeba było szybko działać. Przepytałam panią na okoliczność szczepień ( w które kompletnie nie wierzyłam) dokumentów pochodzenia suki etc. Oczywiście twierdziłą że,wszystko posiada ale w innym miejscu. Powiedziałam jej że kupuję psa w stanie w jakim jest tzn. bez dokumentów, za cenę wymienioną w opcji „Kup Teraz” czyli 500 zł. W tym momencie okazało się że pani tylko reprezentuje swoją matkę - właściciela suki, no i oczywiście cena na Allegro jest pomyłką I powinna wynosic 800 zł. (bez papierów). Poinformowałam ją o prawnych konsekwencjach wystawienia psa na aukcji w opcji „Kup teraz” i niedotrzymania warunków zawartej umowy. Poszłam do samochodu, wyjęłam z bagażnika notebook’a z modemem, zalogowałam się do Allegro, kupiłam psa. Pokazałam info o wygranej aukcji, nakłoniłam do podpisania pokwitowania przyjęcia gotówki, przekazałam umówioną kwotę. Wymogłam jeszcze na kobiecie przyniesienie jakiś czystych szmat. Zawinęliśmy stworzonko w co tylko było dostęne, mój towarzysz zdjął z grzbietu kurtkę z komentarzem -„przecież wrzuci się do pralki i upierze”. Dojechaliśmy do domu moich rodziców, szczęśliwie jaśnie nam panująca Hadiya, która akurat przyjechała ze mną, przyjęła koleżankę bez większych wstrętów (zwierzęta chyba też są wrażliwe na cudze nieszczęście). Biedne suczysko rzuciło się na jedzenie i picie, ale nie wypróżniła się przez następne kilkanaście godzin. Był skrajnie wycieńczona, przysłowiowe skóra i kości, mięśnie w porównaniu do moich „spaślaków”właściwie nie istniejące. W sobotę usunęłam z niej większość kołtunów. Mimo pierwszych objawów paniki, przekonałam ją do ciepłej kąpieli. Z reakcji suczki na obrożę widac że wcześniej jej nie nosiła. Przypomnijcie sobie pierwsze spacery z waszymi szczeniakami. Plączące się nogi, zainteresowanie wszystkim dookoła; przechodzącymi ludźmi, samochodami, nowymi dźwiekami etc. Oczywiście panienka nie miałą pojęcia gdzie należy załatwiać swoje potrzeby. Dobił mnie obrazek kiedy po raz pierwszy zobaczyła trawnik z prawdziwego zdarzenia. Nieśmiało szła po opasce wokół domu sprawdzając łapką czy na to zielone to da się wejść. Wnikliwie przyjrzałam się kopii dokumentu przesłanego mi przez Maję, znajduje się tam jedna interesująca informacja, mianowicie data zmiany właściciela. Suczka urodziła się w czerwcu 2006, nowym właścicielom została przekazana w listopadzie tego samego roku. To że miała prawie 5 miesiecy w momencie sprzedaży uchroniło ją przed krzywicą i co najważniejsze przeszła pierwszy etap socjalizacji z ludźmi. Gdyby kupili ją w wieku 8-10 tygodni, prawdopodobnie by już nie żyła lub nie potrafiłaby już nawiązać współpracy z ludźmi. Łatwo da się zauważyć ogromną dziurę w jej życiu. Mimo że należałoby uważać ją za dorosłą sukę, traktujemy ją jak szczeniaka. Saida („obdarzona szczęściem” - to dobre nowe imię na nowe dobre życie), powoli wrasta w nasze stado. Jest czuła dla wszystkich, każdy w rodzinie jest obdarzany psimi całusami. Kiedy przemywam oczy innego psa, przychodzi oferując pomoc „językową”. W przeciwieństwie do starszych członków stada, bardzo potrzebuje fizycznego kontaktu. Gio jest psem typu „macho” I zawsze unikał jakiegokolwiek fizycznego kontaktu z innymi psami. Saida próbuje natomiast przytulać się do wszystkich ludzkich i psich członków stada. Czuje się u nas na tyle dobrze że, zaczęła trochę rozrabiać. Kradnie jedzenie ze stołu i manifestuje niezadowolenie z rozłaki z ludźmi, szczeka kiedy wychodzimy z domu i unicestwiła już ze dwie pary pantofli. Czyli jest dobrze, dziewczyna się prostuje. Horror powoli znika z jej oczu. Są chwile kiedy widzimy że strach powraca. Mój mąż zakłada buty za pomocą długiej łyżki, jej widok powoduje że Sai znika w kącie. Unika obcych mężczyzn. Ostatnio kolega usiłował ją do siebie przekonać, głaskał ją I drapał z 10 minut. Sai siedziała spięta i nie przekonała się do niego. Ponure cienie wyzierają z jej przeszłości. Zapomniałam napisać o tym że na początku nie potrafiła biegać. Jeżeli widzieliście kiedyś kota, który łapie owady w trawie, to tak mniej więcej wyglądały piersze biegi Sai. Wszystkie łapy wyrzucane wysoko i każda w inną stronę. Po przywiezieniu do domu moich rodziców z trudem wyciagaliśmy ją na spacery. Nie chciała wychodzić z mieszkania tak jakby się bała utraty raju do którego udało się jej dostać. Wszystkie ciasne i ciemne miejsca napawały ją strachem. Myślę że proces zdrowenia, zarówno w sensie fizycznym jak i psychicznym, potrwa jeszcze parę miesięcy, dlatego nasz dom będzie jej domem do końca jej życia. Nie zasługuje na kolejne przeżycia związane ze zmianą otoczenia. Mam świadomość że w tamtym miejscu pozostały inne psy. Sai najprawdopodobniej została uznana za zbyt trudną w utrzymaniu a może doszli do wniosku, że nie zrobią majątku na szczeniakach KBT? Sprawdzałam możliwości interwencji odpowiednich służb w tamtym miejscu. Niestety szanse są nikłe. Póki co, marną pociechę stanowi to, że ludzie sprzedający Sai, w swoim mniemaniu stracili pieniądze. Cena za „kundla” miała wynosić 800 zł. Za rodowód chcieli dodatkowo 1000 zł. Suma wydaje się racjonalną ceną za szczenię. Ja zapłaciłam tylko 500 zł. I mam nadzieję że to ich boli. Poczytalam trochę na temat „fabryk szczeniąt” w internecie i wnioski nie są zachęcające. Od lat należę do listy dyskusyjnej KerryBlues-L. w Ameryce walczą z tym procederem z nikłymi wynikami od lat. Wniosek jest jeden; są nikłe szanse na stworzenie prawa które pozwoliłoby na skuteczne ściganie takich ludzi. Jedyny sposób to uświadamianie ludziom tego problemu i pokazywanie dostępnej dokumentacji fotograficznej, przekonywanie do zakupu szczeniaków z domowych hodowli. Niestety nie mam uprawnień do dodawania załączników I nie mogę pokazać Wam w tej chwili zdjęć Sai.
  3. [quote name='Majaa']Ktokolwiek mieszka tam na górze, niech da mi trochę czasu, na podjęcie dyskusji, bo mi się chyba trochę ciśnienie podniosło, jak czytam co piszecie ... Ale na razie boli mnie ząb i nie zamierzam myśleć nad formułowaniem swoich spostrzeżeń,a poza tym jest prawie 3 rano ! Miałam napisać o "śląskiej" kerraczce i to chociaż dzisiaj wyprodukuję z siebie (w końcu:cool3:): Zaczęło się od tego, że jedna z osób, które nabyły ode mnie szczeniaka podesłała mi następujący link do allegro: [URL="http://www.allegro.pl/show_item.php?item=276936358"][B][COLOR=#0000ff]http://www.allegro.pl/show_item.php?item=276936358[/COLOR][/B][/URL] zajrzenie na tą aukcję powoduje zjeżenie się włosów na głowie z różnych powodów, ale tylko jeden (kolejny) ruch, czyli obejrzenie pozostałych "przedmiotów użytkownika", jak u mnie wyrobił obraz sytuacji ..... Sytuacji, która z tego, co wiem jest jeszcze gorsza w rzeczywistości, niż wygląda na zdjęciach :-( Ruszył sprawę Gokaiba - tak jak było widać Ale sprawa ruszyła się w tempie wariackim w momencie, kiedy skontaktowała się ze mną p. Maria Sołtan z pytaniem, czy ja mam na myśli pisząc post o suczce na dogo to samo, co Ona?! P. Maria przebywa aktualnie na Śląsku z powodów rodzinnych. Z tych samych powodów nie bardzo mogła interweniować w sprawie suki od razu ! Ale dyskusja i od słowa do słowa wyszło nam na to, że trzeba siuka wyciągać "na już" I... pojechała ! Wykupiła suczkę, po perypetiach i to nie małych :shake: Najważniejsze, że siuczydło bezpieczne! :multi: Z relacji w skrócie: szczekające, wyjące psy trzymane w klatkach, na terenach magazynów?, nie wszystkie psy mieli okazje widzieć (bo inne budynki były też "zapsione". Suka jako, że miała być "sprzedana" została wykąpana, tzn oblana zimną wodą z węża i wsadzona do klatki To nie koniec! Ale będą poczynione dalsze kroki, dlatego też nie rozpiszę się na ten temat! Takie produkcje, jak ta, powinny być z założenia likwidowane w pierwszej kolejności Suczka jest niezsocjalizowana i wystraszona ! Nie umie chodzić na smyczy i kilku innych rzeczy ..... Na razie nie ma decyzji co do dalszych losów suki ! Będę wiedzieć coś więcej - napiszę![/QUOTE] Witam wszystkich, Zbieram się od dawna żeby opisać Wam historię Sai (tak się nazywa mój nabytek z Żor), ale zanim przejdę do opowieści, zajrzyjcie znowu na Allegro : [url]http://allegro.pl/item295411870_homer_slepy_pies_z_wyrokiem_mix_sznaucera_pomocy.html[/url] Dla mnie to 100% KBT.
×
×
  • Create New...