nie mówcie takich rzeczy jak wyżej, trochę to krępujące :) i krępujące się pod tym odzywać;)
Z nowości: spacerujemy bez smyczy :) z daleka od ulic i w okolicy domku, ale BEZ :) Kaktus nawet jak nie reaguje na 'chodź Fraktusik" to na DOOOO DOOOMUUUU bezbłędnie :) Wsadza tyłek na klatkę, tylko uszy wystają:) Nawet ma już jedną psią koleżankę, do której się uśmiecha po swojemu a nie jak zwykle, że jeży się i nawet szczeka (on szczeka!) :) Ale teraz mało spacerujemy, bo zimno (zimno=> nie trzeba wołać DOOOOO DOOOOOMUUUU)
Ostatnio przeżyliśmy pierwszą kłótnię- o porwanie sporego kawałka mięsa z blatu kuchennego... Wyszło mu to bokiem (a nawet nie bokiem) prawie od razu, bo połknął kawał jakim mieliśmy się wszyscy w trójkę najeść :| Jak pokrzyczałam to się schował... do szafki kuchennej. Wychodzić raczył jak mnie nie widział i nie słyszał (obraza majestatu).
Podsumowując, żyje nam się coraz lepiej, już jest i radość na powitanie (koncert życzeń, prawie jak Husky), no chyba, że Kaktus nie ma akurat ochoty zejść z kanapy... Wtedy to ja jestem zobowiązana podejść... :| Bo inaczej potem przyłazi i mędzi :|
Kto tu kogo wychowuje :?:chaos::confused: