Nie będzie łatwo :shake:
W schronisku powiedzieli mi że nie mogę go głaskać, brać na ręcę..obrożę też musieli ONI założyć, bo jest duże prawdopodobieństwo że będzie gryzł, warczał, bo zdarzało już mu się to. Pryznam, byłam w szoku.
Podróż zniósł dobrze, sam wszedł na moje kolana i dał się pogłaskać i potrzymać (miłe zaskoczenie:cool3:)
Na początku u nas było pięknie, on spokojny, nasze psy też. Ale przed chwilą się narobiło :lying: Ciągle chodzi a smyczy, wszedł na moje łóżko i zaczął się tarzać w moją poduszkę. Moja mama wzięła smycz i chciała go ściągnąć (delikatnie!) z łóżka, a on wyleciał wtedy z warczeniem i zębami. Nie odważył się ugryźć, ale o mało do tego nie doszło:mad:
Jak się położy na podłodze lub chodzi na smyczy to jest cudownym psem, opanowany i spokojny. Wtedy można go pogłaskać i jest dobrze. Na imię nie reaguje (co w sumie nie jest dziwne), ale jest wrażenie że jest trochę przygłuchy- nie reaguje na nic :eviltong:
Tak to wygląda.
Jednym słowem- będzie trzeba się ostro za niego wziać żeby nam nie wszedł na głowę i nie myślał ze jest najważniejszy :diabloti: