No i Czakartuś ma domek! ale od początku....
Wczoraj odebraliśmy Czakarta z kliniki/hotelu w Lublinie.
Cała droge do Warszawy zniósł bardzo dzielnie z głową trzymaną na ramieniu kierowcy :), już podczas podróży dał się poznać jako mądry, zrównoważony pies. W godzinach 13-14 odbyła się kastracja Czakarta - śladu po "stracie" nawet nie widać. Przez kilka godzin odpoczywał w klinice by wieczorem trafić do nowych opiekunów. Pierwsze powitanie odbyło się na dworze, ze wzgledu na Sabe (sunia opiekunów, schroniskowy owczarek podwarszawski :)) i samego Czakarta. Po inauguracyjnym, bezkonfliktowym spacerku Czakarta poszliśmy do domu.
Czakart niezwykle uważnie obwąchał wszystkie kąty pod czujnym okiem Saby, nie omieszkał wypić jej całą wodę z miseczki :).
Opiekunowie przyjeli go z ogromną życzliwością....już nie mogli się doczekać jego przyjazdu
Poniewż Czakart był po zabiegi nie chceiliśmy już przedłużać zachwytów nad tym jaka z niego pięknota i jaki on mądry, (na co reagował wtulaniem się w kolana), spisaliśmy umowę i życząc dobrej nocy pożegnalismy się z powiększoną rodzinką :)
Kontaktowaliśmy się dziś z opiekunami Czakarta - są zachwyceni!.
Czakart okazuję się bardzo czystym i jasno komunikującym swoje potrzeby facetem. Ponieważ znalazł sobie miejsce do spania w przedpokoju, opiekunowie przenieśli komodę "by Czakartuś miał więcej miejsca".
Juz dziś wiadomo, że na "przewodnika stada" wyznaczył sobie mężczyznę w domu a kobieta jest do podgryzania i pieszczot :), Saba próbuje zwracać uwagę Czakarta szczekaniem, co on wytrwale ignoruje
W najbliższych dniach wybieramy się na wizytę kontrolną i podstawowe badania.
Trzymajcie kciuki by Czakartuś nadal się tak dzielnie sprawował
(niebawem umieszczę foty)
pozdrawiamy
Aaa! Czakart zostaje Czakartem - imię pozostaje to samo :)