lisica nie sadze by to były objawy nerwowosci - sunia jest jeszcze bardzo młoda, jednak jej zachowanie było bardzo spokojne - tylko warknęła gdy ktoś "agresywnie" się do mnie zbliżył - nie zaatakowała i nie uciekła. Dużo nauki jeszcze przed nią - ale zadatki ma dobre.
To nie jest mój pierwszy pies i nie twierdziałam, że będę ją rozmnażała. Rex (ten od pracy z dzieci autystycznymi) tez był świetny - dla mnie pod kazdym względem a jednak nie został ojcem - Czucia obroniła kiedyś mojego męża a mnie pilnuje znakomicie i tez nie została matką - dlatego chcę byś Ty i inni na tym forum zrozumieli, że mam świadomość co do rozmnażania psów i bez potrzebnie tego nie zrobimę - dlatego tez zupełnie nie rozumiem ataku, który na mnie przepuściliście. Uważam, że jestem odpowiedzialna, nie dopuszczam do tego by psy bez przyszłości przychodziły na świat - też boli mnie to, że schronika są przepełnione zwierzakami, którym nie da się zapewnić odpowiedniego domu - niejednokrotnie pomagałam zwierzakom w potrzebie, zreszta nadal będe to robić - nawet prace magisterską pisałam w tym temacie.
Mam dwa wspaniałe zwierzaki, które wiele przeszły ale przygarnęłam je nie tylko z litości ale przede wszystkim dlatego, że wiedziałam, że mogę im zapewnić odpowiedni dom. Żaden z moich psiaków nie jest uwiązany na łańcuchu i nigdy nie będzie. I napewno nie skażę żadnego z nich i ewentualnych ich potomków (choć na takiego nie ma dużego prawdopodobieństwa) na życie w nie łasce, schronisku czy na łańcuchu.
Jednak nie do końca sie z Toba zgadzam, ze tylko psy rasowe sie liczą i tylko takie mają prawo do posiadania potomstwa - tylko niech nikt mi więcej nie zarzuca, że moje sunie to suki rozpłodowe bo powtarzam, że żadne z moich psów nie miało potomstwa - zresztą obecnie, to w głównej mierze czas poświęcam na umieszczanie w domach psiaków, które niby trafiały do odpowiednich domów a teraz są porzucone.
Dla mnie nie ważne są papiery, wystawy czy nagrody - dla mnie psiak to przyjaciel, członek rodziny dlatego też staram sie by wszystkie psy, które pojawiają sie w moim życiu były właśnie tak traktowane.