Jump to content
Dogomania

brooklyngirl

Members
  • Posts

    9
  • Joined

  • Last visited

brooklyngirl's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. droga ma_ruda, nie moge mowic o szczesciu, moze gdybym wczesniej zauwazyla cos..., wiem jednak, ze rak dlugo pozostaje w ukryciu, a gdy sie ujawnia, jest juz za pozno. ty podjelas taka sama decyzje jak ja- walke, wiem, ze tak jak na mnie i na ciebie spadla ta cala sytuacja jak grom z jasnego nieba, caly szok polegal na szybkosci owych wydarzen, braku umiejetnosci oswojenia sie z nowa sytuacja, ale decyzji w pore nie podjelam, bo nie mialam takiej mozliwosci, z czystej niewiedzy - gdyby wczesniej wykryto u niej raka, gdyby tak bylo, dzisiaj moj pies by zyl,jednak musisz wiedziec i nie wolno ci zapominac, ze zrobilas wszystko co moglas by ratowac psiaka..
  2. Czuje sie okropnie choc staram sie nie myslec pusto mi bez niej :( to jest gorsze niz myslałam
  3. :( pusto ciezko mi bez niej wchodze do domu i slysze jej kroki otwieram lodowke i slysze jej kroki ubieram buty i slysze jej kroki ;(
  4. Pierwsza operacja - miala byc niewinna, wyciecie ot cala filozofia - nie mialo byc powiklan i tez nie było. Zagoiło sie - pies zniosł to super. Połtora miesiaca temu pies stal sie osowialy, nie jadl, mial biegunke, wymioty -> weterynarz -> wyrok : rak od sledziony , ogromny niecałe 10% szans na podjecie sie wyciecia tego po otwarciu psa, ewentualna operacja dzien pozniej, zostawiamy, otwieramy i ewentualnie wycinamy(ale mala szansa ze w ogóle da sie) a jezeli byloby tragicznie to srodoperacyjne uspienie... noc - wielki dylemat , co zrobic , co lepsze, jak postapic, mama sie bała - ona nie chciala decydować, wiec ja doszlam do wniosku,ze wszystko albo nic -> operacja -> wyciecie choc wyrok, ze juz nerki sa zajete -> decyzja czy wybudzac psa -> zdecydowalismy sie wybudzic i wet powiedzial,ze tez by tak postąpił ( swoja droga trafilam na swietnych weterynarzy, ktorzy walczyli do konca o psa) , pies sie czul dobrze, zaczał jesc ! sukces bo po operacji wazył 20 kg a powinien ok.40 trwalo to ok.2 tyg. jeszcze w miedzy czasie mial zapalenie zoladka, podawalam mu zastrzyki, bo nie chcialam go stresowac wizytami u weta, ale mialo byc dobrze, nerki byly sprawne, wyniki troszke przekroczone ale pozniej juz zaczely opadać (mocznik i kreatynina), potem pies zaczal sie izolowac, nie jadl, tylko pił, jedzenie wciskałam mu na siłe, on wypluwał, probowalam wszystkiego-> gotowany kurczak,ryz,rosolek chudy,sloiczki dla dzieci, puszka dla szczeniaków -> nic:( sprowrotem do weterynarza choc juz przez droge i cala noc plakałam bo wiedzialam z czym to sie prawd. wiążę -> u wet. decyzja zrobienia badań -> lekarka powiedziala,ze domysla sie ze to nerki przestaly pracować ale wszyscy chcielismy byc pewni - nawet ona -> czekanie na wyniki, spacerowalam z psem, chciał być silny, chciał sie bawić i gonic kamyki, ale sie potykał , wywracał:(( ale widzialam w jego oczach, ze chce pokazac ze jest silna,że da rade ! słonce zaczelo swiecic-myslalam : "bedzie dobrze,musi być" powrót do kliniki-lzy w oczach mamy :( , wyniki tragiczne , góra 3-5 dni zycia psa w wielkich meczarniach, decyzja - usypiamy, byłam do konca,musiałam, chciałam, widziałam w oczach smutek, potem ją lekarka zabrała, niestety nie dane mi było ją pochować -> nie mam warunków :(
  5. :placz::placz::( bardzo dziekuje :( najgorsza jest ta codziennosc bez niej to dobija
  6. Ona miała tylko 10 lat :( Był to wspanialy pies, mądry, kochany, potulny w domu , obrońca na dworze ;( Rok temu wykryto u niej guza może gdybym nie zgodzila sie na operacje ;( czuje sie podle mimo iz weterynarz twierdzi, ze rak rozwinal sie ze sledziony i nie mial nic wspolnego z guzem wokol sutka;(
  7. Dawałam mu tyle ile moglam. Jednak czuje sie okropnie :( mimo iz sytuacja byla beznadziejna - nerki przestawaly pracowac, nic nie jadl dlugo , wezly mial powiekszone a stezenie mocznika bylo tragicznie wysokie - krew byla zatruta , ostatnia chwile probowal gonic kamyk - probowal bo nawet nie umial biec wrecz sie potykal o wlasne łapki , chyba czul , ze to JUŻ miala takie smutne oczy ;(
  8. Drodzy internauci, Przechodze jeden z najgorszych momentów zycia - musiałam uśpić psa. Miał raka - przerzuty , jeszcze chwile przed tą najgorszą decyzją zrobilismy badania- chciałam być pewna, że jest tragicznie, że zrobilam wszystko i że tak będzie lepiej. I tak było - wyniki przekroczyły trzykrotnie normy. Mimo wszystko nie umiem sobie z tym poradzić. Jest mi strasznie źle, zostalam z psem do konca - ciesze sie, ze wytrwalam choc ten moment mam ciągle przed oczami. Wszystko mi przypomina mojego psiaka..
×
×
  • Create New...