Jump to content
Dogomania

Anka i Leon

Members
  • Posts

    17
  • Joined

  • Last visited

Anka i Leon's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Chciałam też dodać,że napisałam już,co chiałam napisać na temat psa moich przyjaciół.Nie będę zniżać się do takiego poziomu,aby odpisywać na posty,w których się mnie obraża i prowokuje,więc kończę (przynajmniej z mojej strony) tę żenującą i bezsensowną szarpaninę.Nie mam w tym żadengo celu,aby dyskutować z kimś na takim poziomie(mam na myśli Ewę i flatki),tym bardziej,że oczekiwałam konkretnych argumentów,a nie tego typu dziecinady,ale widać to zbyt wiele.Mimo wszystko pozdrawiam panią Ewę,jak i wszystkich biorących udział w dyskusji.Anka i Leon.
  2. Do Ewa i flatki: Napisałam: papiery RODZICÓW Leona.Sugeruje pani,że mogą być rodzeństwem,mimo,że trzymałam ich papiery w ręku.Leon,jak już wiadomo nie ma papierów.Dla jasności:Ojciec Leona pochodzi z Kanady,matka z Węgier,więc rodzeństwem nie są.
  3. [quote name='ligea']Moment - jedna rzecz mi się nie zgadza... W jakim wieku odebrali znajomi psa z hodowli?[/quote] Witam.Nie jestem pewna,ale pies miał chyba 7 lub 8 tygodni...
  4. Niezrównoważona osoba,twierdzisz?Mój pies nie jest przynajmniej zamykany w klatkach o wymiarach metr na metr,tylko traktowany ,jak członek rodziny!I proszę: znow ani jednego rzeczowego argumentu na poruszony temat,tylko ujadanie.Żenada...
  5. Podsumowując: Nie jestem osobą,która chce komuś szkodzić,pomawiać,obmawiać itp.Raczej chcę zwrócić uwagę osób noszących sie z zamiarem kupna labradora na pewien problem,który może mieć przykre następstwa w postaci chorego psa,którego przynosimy do domu z hodowli,GWARANTUJĄCEJ mioty wolne od dysplazji.Nie neguję osiągnięć pani D.,znam jej stronę www i cieszę się,że jej psy stają się opiekunami dla dzieci,przewodnikami niewidomych.Ale co z drugą stroną medalu?Mamy to przemilczać?Dlaczego?A jeżeli już ktoś zabierze głos w tej sprawie,to zostaje zaszczekany przez "ziomali"wyżej wymienionej,których argumenty znaczą tyle,że pani D.jest fajna i kawkują sobie razem?Może i jest,ale mnie to akurat nie interesuje.Mnie interesuje to,że patrząc mi w twarz zapewnia mnie o czymś,co nie jest prawdą i to bez skrupółów.Ja się na to nie godzę i dla mnie jest to osoba,która robi interes,biznes - woman,więc wcale się nie dziwię,że mój post może ją wkurzyć.Niech zacznie myśleć dwa razy,zanim zrobi coś takiego kolejny raz.Jedną sprawę w sądzie już ma.Z tego samego powodu - wbrew zapewnieniom pies posiadał wady.Ludzie nie są głupi,a pani D,zdała się o tym zapomnieć i nieco przeceniła swoje możliwości.Życzę jej,żeby już nigdy nie musiała spotykać się z nikim w sądzie i żeby nigdy nie musiała czytać takich postów,co będzie z korzyścią i dla nas,potencjalnych klientow,jak i dla niej samej.A co do pani Ewy: Robi pani dokładnie to samo,co pani D.Zamiast używać sensownych argumentów zaczyna pani tekst o podrobionych papierach rodziców mojego psa.Ale a propos czytania ze zrozumieniem tekstu: mój post nie dotyczy Leona.I nie interesują mnie rodzice Leona,interesuje mnie Leon.Poza tym proszę o choćby jeden sensowny argument zaprzeczający temu,o czym piszę,poza łzami pani D.nad przysłowiowym rozlanym mlekiem.Cóż,trzeba ponosić konsekwencje swoich czynów i odnosić się do lidzi z szacunkiem,czego w stosunku do mnie i moich znajomych pani D.nie uczyniła.Stąd mój post.Pzdr.
  6. [quote name='Ewa i flatki']A ja pozwalam sobie wrzucic link do nowosci na stronie hodowli Herbu Zadora [URL="http://www.herbuzadora.pl/index.php"][COLOR=#800080]http://www.herbuzadora.pl/index.php[/COLOR][/URL] Uwazam, ze kazdy ma prawo sobie przejrzec ta strone, poczytac ksiege gosci i wyrobic sobie swoje zdanie, skoro zostala zaatakowana na forum.[/quote] Oczywiście,każdy ma prawo wyrobić sobie swoje zdanie.Cóż moge dodać.Myślę,że moje argumenty i tak do pani nie docierają,więc nie ma sensu abyśmy nawzajem psuły sobie kolejny dzień.Pani,jak widzę należy do wiernych fanów pani D.Gratuluję wam obu,a pani D.tak oddanych obrońców i życzę wielu sukcesów.Nie wiem,nie wnikam,jaka łączy was zażyłość,ale jestem już dużą dziewczynką i wiem,że jeżeli nie wiadomo,o co w życiu chodzi,to chodzi o kasę.Więc nich pani D.dalej robi swoje interesy.Mnie nie obchodzi,kto kupuje od niej psy,ile mają medali itp,itd,ale ta konkretna sprawa dotyczyla osoby mi bliskiej i jej synka,który płakał,widząc cierpienie swego psa.Więc w tym wypadku opisuję tylko konkretny przypadek,nie chcąc psuć nikomu biznesowych planów.Pozdrawiam.
  7. Witaj,rodzina rr.Moim celem nie jest atakowanie kogoś lub obmawianie za jego plecami.Spróbuję wyjaśnić Ci choć kilka kwestii.Otóż pani D.w momencie oddawania psa w ręce moich znajomych,zapewniła ich,że pies jest po badaniu usg bioder i nie jest obciążony dysplazją.Jak to zwykle bywa u psów dużych ras,i tak po odebraniu go od hodowcy robi się te badania natychmiast na własną rękę,co uczynili również moi znajomi.Jakież było ich zdziwienie,gdy okazało się ,że pies ma dysplazję...Wczoraj dzwoniłam do tej znajomej,rozmawiałyśmy bardzo długo,bo chciałam upewnić się jeszcze raz,że nie wprowadzam Was w błąd.No i wynika z tego jasno: Albo pani D.ukryła ten fakt przed moimi znajomymi,albo pies wcale nie był przebadany i sprawa wyszła na jaw tydzień później.Nie chcę nikogo oczerniać,ale dla mnie i dla moich znajomych jest to zwykła nieuczciwość,bo za psa zapłacili duże pieniądze.I tyle!Dlaczego nie odezwali się do niej?Bo pies kupiony był dla ich dziecka,więc o jakimkolwiek zwrocie do hodowli nie było mowy.Dlaczego nie upominali się o pieniądze?Nie wiem...Może dla świętego spokoju.Jeszcze raz podkreślam - pies ma wielkie szczęście,że trafił na ludzi zamożnych i kochających,którzy natychmiast podjęli się leczenia.A co do opinii na temat pani D. i jej hodowli...Cóż...jest taka,a nie inna.Jeżeli jedna osoba jest zadowolona,to znajdzie się dziesięć takich,które mają inne doświadczenia lub odwrotnie,ale to wystarczy.Tylko zastanawia mnie jedno: dlaczego tutaj,na miejscu nie słyszałam o niej ani jednego dobrego zdania.Jeżeli już,to od osób z innych rejonów Polski.Na pewno jest wiele dobrych,szczytnych celów,którym poświęca się pani D.Chcę tylko podkreślić,że nie wolno ignorować i oszukiwać tych ludzi,którzy zdają się na jej wiedzę i doświadczenie,kupując psa po raz pierwszy w życiu.Jeżeli ta znajoma pani D.,która walczy na tym forum z taką zajadłością przesłała jej link do tego forum,to może pani D.przemyśli swoje postępowanie,gdy będzie miała przed sobą kolejnych klientów z zerową znajomością tematu.Bo po to zwracaja się do doświadczonego hodowcy,aby uzyskać pomoc w wychowaniu psa,a jeżeli kupuje się psa z hodowli z taką renomą...no to do czegoś zobowiązuje...Pozdrawiam ciepło.
  8. Wiecie co...nie chcę z niki się kłócić,bo to nie w moim stylu,ale chcę spokojnie przedstawić moje argumenty.Mieszkam w bliskim sąsiedztwie pani Dowgiałło.Natomiast mam wielu znajomych,którzy znają osobiście ją samą lub mają od niej psy.Jasne,wielu jest zadowolonych,ale pani Dowgiałło ma tu generalnie bardzo złą opinię.Jej hodowla postrzegana jest jako zarzewie psich chorób,z dysplazją na czele.Nie mam nic do tej kobiety,pies,o którym pisałam jest psem kupionym u niej przez moją przyjaciółkę za moją namową,bo mieszkając jeszcze w innym mieście słyszałam o tej hodowli dobre opinie.Czuję się więc współodpowiedzialna za kłopoty zdrowotne ich psa,bo sama ich do pani Dowgiałło zawiozłam.Mój pies miał wtedy pół roku.Szczęśliwa po zakupie labradora pochwaliłam się przed panią Dowgiałło,która dowiedziawszy się,że pies nie ma papierów,nie chiała ze mną rozmawiać.Powiedziała,że nie mamy o czym.Dobra,to jeszcze zrozumiem,jako hodowca z taką renomą,nie musiała ze mną rozmawiać.Ale moja przyjaciółka kupiła od niej psa za kilka tysięcy złotych(nie pamiętam, 2 lub 3 tys.),zabrała go do domu,po czym kontakt z hodowcą urwał się.Inaczej sobie to wyobrażałam,bo czytałam,że pani Dowgiałło pilotuje niejako rozwój swoich szczeniąt.Gdy okazało się (natychmiast po badaniu),że pies ma dysplazję,namawiałam znajomych,aby domagali się przynajmniej wyjaśnień,dlaczego weterynarz pani Dowgiałło tego nie zauważył...Jednak było im już wszystko jedno,bo pokochali tego paskudę i zaczęli leczenie za grubą kasę.Nie chcę obrażać,obmawiać kogokolwiek.Ale kurczę,z taką renomą nie można zachować się w ten sposób,pozwalać sobie na takie niewypały!Przecież to było jasne,że zorientowała się,że wszyscy byliśmy laikami i wcisnęła nam chorego szczeniaka!Uważam po prostu,że nie było to uczciwe...I tyle.Ja już od niej szczeniaka nie kupię.A co do mojego psa,kupilam go od prywatnej osoby i nie czuję się uprawniona do podawania publicznie jej danych.Mogę tylko dodać,że pies pochodzi spod Torunia.Cóż mogę dodać.Cały dzień myślałam o tym,co mi napiałyście.Nie zaprzeczam,że pani Dowgiałło ma ogromne osiągnięcia w kwestii hodowli psów,ale takie incydenty są plamą na jej dobrym imieniu.Tu w rachubę wchodzą duże pieniądze,sama jestem właścicielką firmy i u mnie panuje zasada,że o klienta trzeba dbać przede wszystkim,bo on ma do mnie wrócić z następnym klientem.Jeśli zaś pani Dowgiałło chciałaby zobaczyć tego psa ze swojej hodowli i ustosunkować się do tego...myślę,że nie byłoby problemu.Pies właśnie szykuje się do kolejnej operacjii...Mimo wszystko serdecznie pozdrawiam.
  9. [quote name='jomi']Witam :) Noszę się z zamiarem kupna labradora i w związku z tym prosiłabym o rady, na co zwrócić uwagę przy wyborze szczeniaka. Wiele czytałam o tej rasie, sama "od zawsze" mam jakiegoś psa, ale nigdy nie miałam labradora, więc chodzi mi jakieś praktyczne wskazówki. Z góry dziękuję :)[/quote] Do Ewa i flatki: Oto dlaczego piszę na temat pani D. A propos,z Twoich wypowiedzi od razu widać,że się "znacie z Moniką",więc dyskusję z Tobą i tak uznaję za bezcelową.Tak samo,jak możesz mi udowadniać,jak bezwartościowy jest mój pies!Bo co?!!Bo nie dałam za niego kilku kawałków???Dla mnie to jakieś snobistyczne dyrdymały!Czy widziałaś w moich postach,żebym wykazywała chęć jeżdżenia z moim psem po wystawach i to bez rodowodu???Mój pies kupiony był z potrzeby serca,dla mnie i moich dzieci,nie dla kasy i medali!Kupiony był dlatego,aby dać mu ciepły,pełen miłości dom,którego nie miał w zapchlonym kojcu!!!Opisuję fakty - to,że Dowgiałło potraktowała mnie tak,jak ty teraz - jako właściciela nic nie wartego kundla,właściciela,z którym NIE OPŁACA się rozmawiać!I wy się nazywacie miłośnikami psów???Nie mam ochoty psuć sobie dnia czytaniem waszych wypocin,wolę iść z psem na długi spacer,"hodowcy"Żegnam!
  10. Oj,chyba włożyłam przysłowiowy kij w mrowisko!;)
  11. Labrador mojej przyjaciółki,o którym pisałam ma 3,5 roku.Od momentu wykrycia choroby przeszedł naprawdę wiele - zarówno on,jak i jego właściciele.Pies ma rodowód,jest z hodowli p.Dowgiałło.Od 3,5 roku pani Dowgiałło ani razu nie zainteresowala się losem swojego szczeniaka.Dziwne?Raczej smutne...Pozdrawiam.
  12. Pani Dowgiałło odmówiła przyjęcia psa w kartonie.Pies siedział w nim przez długi czas.Nie przyjęłą "przesyłki".Cały czas podkreślam,że to są wiadomości podane w mediach.Co do hodowli,na pewno chodzi o panią D.Zresztą,nie będę się spierać.Generalnie mój post ma na celu zwrócenie uwagi potencjalnych kupców labradorów,aby przy zakupie psów od pani D.byli świadomi tego,że w razie choroby psa zostaną z problemem sami.Rozumiem,że nawet hodowca nie jest w stanie przewidzieć choroby zwierzęcia i większość psów nie posiada wad genetycznych,ale w razie jej wystąpienia (skoro występuje tak rzadko w danej hodowli)powinien otoczyć opieką nowych właścicieli,przynajmniej na początku,pozostając w kontakcie telefonicznym.Dlaczego w tych hodowlach liczą się tylko medaliści?Dlaczego tak dumnie wspomina się o nich,a pomija te psy,które są chore,biorąc za nie tak duże pieniądze?No właśnie,pieniądze...:-(
  13. Kończąc ten przykry temat...Mój Leon "nie-labrador":p nie jest ostatnim psem,który będzie członkiem naszej rodziny.Może kiedyś zdecyduję się na labradora z hodowli,ale na pewno nie z hodowli pani Dowgiałło,ponieważ w moich oczach - i jest to moja opinia - jest ona osobą,której nie jestem w stanie obdarzyć zaufaniem w kwestii zakupu psa.Jeżeli ktoś myśli inaczej,szanuję to.I mówię tu o psach Z RODOWODEM,HERBU ZADORA,więc proszę nie porównywać do nich mojego Leona,bo Leon jest po prostu mój,a od tych psów mam prawo wymagać czegoś innego! A Leon jest najwierniejszym przyjacielem,najcudowniejszą nianią dla moich dzieci,najbardziej cierpliwym sworzeniem,jakie spotkałam.Cieszy się,gdy ja się cieszę,pociesza mnie,gdy płaczę,reaguje na każdy mój nastrój,włazi mi do wyra i grzeje mi nogi w zimne dni.Wzięłam go do siebie z prywatnej hodowli,zakochalam się w nim z wzajemnością i tyle!Pozdrawiam!
  14. Witaj.Wiem o tej sprawie z mediów,tak jak wszyscy.Ale było o tym bardzo głośno i z tego,co mówiono w mediach,pies wędrował w kartonie od jednych do drugich.Nie jestem sądem,więc nie mogę oceniać,ale gdybym to ja prowadzila hodowlę psów,to jako miłośniczka zwierząt na pewno nie dopuściłabym do takiej sytuacji i przyjęła psa z powrotem,nie odsyłając w kartonie,jak przedmiot.
  15. Acha i nie dodałam najważniejszego: Pies nie był "prowadzony niewłaściwie",jak sugerujesz,bo zaraz po odebraniu go od pani Dowgiałło został przebadany przez weterynarza,który fachowym okiem ocenił,że moja przyjaciółka będzie musiała nastawić się na serię operacji i zabiegów.Bogu dziękować,że pies trafił na ludzi zamożnych,którzy z całą miłością i oddaniem mogą sobie pozwolić na takie wydatki!I co z tego,że jest Herbu Zadora?I tak nie ma szans na żadnych wystawach!A co do Twoich znajomych - pewnie mieli szczęście.Gratuluję udanych transakcji...choć przykro mi jest,że piszę o tym tak ironicznie.Mam nadzieję,że pieski są zdrowe,bo przecież o to tu chodzi...Pzdr.
×
×
  • Create New...