Jump to content
Dogomania

E-Day

Members
  • Posts

    13
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by E-Day

  1. ...no to jeśli byczki jakoś to przeżywają i nie stresują się nadmiernie, to OK :-) Jeśli możesz, to napisz mi na priva o obronie osobistej - jestem ciekawa różnych interesujących rzeczy, a o tym słyszałam bardzo niewiele... Mniej więcej do końca pierwszego kwartału przyszłego roku będę ciężko zajęta, ale potem przydałoby mi się coś ciekawego, takiego bardziej hobbystycznego i podnoszącego adrenalinę. A polowania na rękaw bym nie odsądzała o czci i wiary... Mat, widząc pozoranta z rękawem, wręcz wychodzi z siebie i staje obok... "no daj, no daj, no dawaj, ja, ja, teraz ja, co to jest, czemu on, TERAZ JA!!!!!!!" Szczerze mówiąc, nie wiem, komu się bardziej podoba - Matowi, czy mnie. Inna sprawa, że mogą być gdzieś obok jeszcze ciekawsze sposoby na wspólny czas z psem...
  2. Gunia, on został wybrany przez swój kraj (Nikaraguę), aby w Hondurasie reprezentować go podczas Biennale. Nigdzie tego nie napisali dokładnie, ale skoro wygrała ta jego "instalacja", moim zdaniem może powtórzyć "wyczyn" z innym psem. W końcu instalacja przedstawiała "umierający eksponat". Nie martwy, tylko umierający...
  3. [B]anastazja[/B], nie wiem, czy mnie nie doczytałaś - toż to przecież wyraźnie napisałam, że większość właścicieli psów trafiających do szkółek ma w nosie pracę na dokładność, nie dba, czy pies siedzi przed nimi równo czy ciut krzywo, czy idzie przy nodze z łopatką przy kolanie pana czy może dziesięć cm za kolanem. Przeciętni klienci szkółek chcą nauczyć psa paru podstawowych komend i doprowadzić do tego, aby pies był posłuszny. Psie szkółki właśnie to umożliwiają i to już jest wielka rzecz. Mnóstwo psów uniknęłoby schronisk, gdyby ich państwo w porę nauczyli się kilku istotnych drobiazgów, i tu się świetnie sprawdzają szkoły PT. Masz rację, że taka poważniejsza praca na dokładność nie jest dla każdego, ale moim zdaniem podstawy powinien poznać każdy, kto ma psa cięższego niż jakieś 5 kg (jak z dresażem, czyli ujeżdżeniem w jeździectwie - po prostu trzeba to lubić, aby ćwiczyć, niemniej jednak nie wyobrażam sobie, aby jeździec nie poznał podstaw dresażu i próbował z koniem skoków, jazdy w terenie czy czegokolwiek innego w siodle). Nie znam wielu psich szkół, ale w tych, które widziałam, o dużej dokładności nie ma mowy. Pies siada mniej więcej blisko nogi, idzie na luźnej lince, zawołany przychodzi do pana, siada, waruje, zostaje, aportuje, choć nie do końca zgodnie z regulaminem PT :razz:. I o to chodzi, prawda? Oraz o to, aby pan zapoznał się z "instrukcją obsługi" psa i nie popełniał głupich błędów. Mnie akurat praca na dokładność się podoba i to chyba nic złego? Owszem, chętnie bym pobawiła się kiedyś w inne psie sporty - obrona osobista brzmi nader interesująco, choć dokładnie nie wiem, na czym polega, myślę, że podobałoby mi się agility, na pewno canicross, bykom jednak bym odpuściła - toż to również żywe:cool3: stworzenie. Niestety, moim zasobem krytycznym jest czas - przez najbliższych kilka miesięcy będzie mi ciężko z czasem i raczej wątpię, abym teraz zdołała poszukać, spróbować i ewentualnie znaleźć nasze nowe hobby. Komendy w warunkach rozpraszających - w naszej szkółce znalazły się i takie zajęcia, co prawda, dość późno (ostatnie lekcje PT, teraz już mamy je częściej), ale i tak bywało baaardzo wesoło.:diabloti:
  4. Tłumaczenie: W rzeczywistości sprawa jest dość złożona. Sytuacja jest taka: zarówno twórca, jak i organizator imprezy są Kostorykańczykami, impreza odbyła się w Nikaragui a Bienniale, gdzie Vargas będzie reprezentował Kostarykę, zostanie przeprowadzone w Hondurasie. Ciężko jest osiągnąć cokolwiek w takim kraju, jak Nikaragua, gdzie nie ustanowiono prawa, które w jakikolwiek sposób karałoby za znęcanie się nad zwierzętami. Kostaryka dała już Vargasowi swoje błogosławieństwo (wybaczcie, trochę to tłumaczenie jest wolnym tłumaczeniem...) na wyjazd na Biennale do Hondurasu i teraz już nie wiemy, jak można by to zablokować. Spróbujemy jeszcze znaleźć kogoś w Hondurasie, kto na to nie pozwoli. Nie wiem też, w jaki sposób mogłabyś nam jeszcze pomóc, choć podsunę ci parę pomysłów, a ty zadecyduj, czy chcesz jakoś zainterweniować. - Zażądaj od jak największej liczby galerii artystycznych, aby nie wspierały w żaden sposób (wystawiały, promowały) pracy wykonanej przez Guillermo Vargasa, zatytułowanej "Habakkuk" - Spróbuj skontaktować się z jakimś stowarzyszeniem w Nikaragui, aby zaskarżyć przed władzami tego kraju imprezy w galerii Codex Managua, która miała miejsce 16 sierpnia. - Zażądaj od Ministra Kultury Kostaryki, aby nie wysyłał Vargasa na Bienniale Central Honduras 2008 - Skontaktuj się z ambasadą Hondurasu w swoim kraju, aby nie zezwolono Vargasowi na udział w Bienniale Central Honduras 2008 - Zażądaj HIVO (jeszcze nie wiem, co to jest) aby podjęli współpracę z władzami Nikaragui w celu dokładnego wyjaśnienia sprawy Http://ea6gk.blogspot.com/2007/11/hivos-y-el-hermanamiento-de-ciudades.html - Zadeklaruj publicznie swoje poparcie dla żądania bojkotu: Http://www.petitiononline.com/13031953/petition.html Http://docs.google.com/Doc?id=df68gt9n_35g6rkr8 Zrób cokolwiek, jeśli uważasz, że może to przynieść efekt. Zapraszamy też do codziennego odwiedzania strony, gdzie publikujemy bieżące wiadomości Www.ea6gk.org Umieściłam cię na mojej liście "współpracowników". W razie wątpliwości nie wahaj się pytać. Tyle. Dla legalistów: dostałam od autorki pozwolenie na opublikowanie i przetłumaczenie tego maila... i może akurat da się coś zrobić
  5. shanti, list, który przytoczyłam wcześniej, przetłumaczę dziś wieczorkiem. Jeśli jednak ktoś ma ochotę na zadziałanie... w mailu zasugerowano m.in., aby pisać do Ambasady Hondurasu (organizator Biennale), co cywilizowana Europa myśli o takich "artystach". Jakby ktoś chciał, oto emalia: :diabloti:: informacion@embahonduras.de Emalia ambasady Kostaryki: emcoripol@neostrada.pl , gdzie można zasugerować, że artysta tej rangi nie jest godzien reprezentować kogokolwiek, a już na pewno nie swojego państwa. Emalia do ministra kultury Kostaryki: mjimenez@rree.go.cr (jednak jakąś kulturę tam mają..?) i ichnia strona: http://www.rree.go.cr/. psowa, oczywiście, że łatwo nie będzie. Ale wszelki szum dookoła sprawy będzie pożyteczny. Może następny "artysta" zamiast umierającego zwierzaka umieści jako instalację swoje klejnoty rodzinne. Mogą być przywiązane do ściany.
  6. ok, pozwoliłam sobie na uogólnienie - przepraszam. Chciałam pokazać cel prowadzenia KW - "uzupełnienie" ubogiej puli genowej. Poza tym odpowiadałam na temat - KW jest w końcu "oficjalną" metodą wprowadzania do rasy potomstwa psów spoza rasy, czyż nie?
  7. Napisałam do osoby, która pilotuje petycję dotyczącą tego biednego psiaka. Dostałam od niej pozwolenie na zamieszczenie na Forum jej maila, mogę go też ewentualnie przetłumaczyć, jeśli komuś na tym zależy. mail z 7 listopada 2007: Actually the thing is complicated. Nososotros we have a situation where the perpetrator and the organizers of the event are Costa Ricans, the events occurred in a gallery of Nicaragua and the Biennial where Vargas will represent Costa Rica will be held in Honduras. It is difficult to get a country such as Nicaragua, which has no laws established for the mistreatment of animals do something. Costa Rica and gave Vargas the pass to go to the Biennale Honduras and now do not know how to remove it. We only left us the possibility of seeking to Honduras who did not admit. And I do not know which way you can help us, I tell you several things that come to mind and you can decide whether to intervene in something. - Request the largest number of art galleries that do not support works of Guillermo Vargas "Habakkuk" - Try to contact any association of Nicaragua to denounce to the authorities events in the gallery Codex Managua last August 16. - Request to the Ministry of Culture of Costa Rica not to send Vargas to the Biennial Central Honduras 2008 - Ask the Honduran embassy in your country is not allowed to Vargas Biennial in Central Honduras 2008 - Ask HIVO their collaboration to the Nicaraguan authorities investigate the facts Http://ea6gk.blogspot.com/2007/11/hivos-y-el-hermanamiento-de-ciudades.html - To publicize your friendships between the request for boycott Http://www.petitiononline.com/13031953/petition.html Http://docs.google.com/Doc?id=df68gt9n_35g6rkr8 And anything else that you believe can be done. We ask you to a day of everything published visiting Www.ea6gk.org I put you on my list of "collaborators". Any doubt that you not hesitate to tell me. Jak widzicie, łatwo nie jest i jeśli się tym kmiotom jakoś nie pokaże, że cywilizowany świat pewnych wygłupów nie toleruje, to za chwile wykończą kolejnego zwierzaka. Pozdrawiam
  8. E-Day

    Kącik koniarzy

    Tak naprawdę to ja się chyba boję tego zetknięcia pomiędzy moim wyobrażeniem o sobie (w końcu naprawdę sobie dobrze radziłam!) a tym, czym jestem teraz... a z drugiej strony, konie tkwią we mnie równie silnie jak dwadzieścia lat temu... Regularnie jeździłam jedenaście lat temu...
  9. :sweetCyb:Wielkie dzięki!
  10. Pozwólcie, że wtrącę. Razem z Matem zrobiliśmy PT, potem zaczęłam chodzić na obronę. Na początku było normalnie, potem kiedyś zobaczyliśmy prawdziwy trening - psy robione do sportu. To było coś! Pies z wyczekującym spojrzeniem wlepionym w twarz pana, całym, calutkim sobą gotowy do wykonania wszystkiego, czego by tylko od niego nie zażądano... Oj, piękne to było i my chcieliśmy tak samo. Trener zgodził się i zaczęliśmy tak pracować. Nauka koncentracji. Smaczek, piłeczka. Teraz dla mnie komenda "noga" to nie tylko pies z łopatką przy kolanie pana, ale pies skoncentrowany, uważny, wpatrzony w przewodnika. Nie ukrywam, nie jest to super łatwe do osiągnięcia, ale jak już pójdzie, to komfort pracy bez porównania. No i podejrzewam, że niekoniecznie boksie są najłatwiejsze do pracy w ten sposób! Trener powiedział jeszcze, że tak naprawdę, to nauka koncentracji u psa to podstawa i dopiero potem można cokolwiek innego zacząć. No i zapytaliśmy trenera, dlaczego my dopiero teraz - już z zaliczonym PT - uczymy się tej podstawy podstaw? To dlaczego do PT się tego nie uczyliśmy? Pan Marek westchnął i opowiedział nam małą historię. Kiedyś w szkółce postanowili właśnie tak podejść do sprawy i uczyć ludzi czegoś więcej. Porozmawiali z dwiema grupami PT, które zaczynały równolegle, wybrali kilka par, które "rokowały" i zaproponowali, że właśnie ta grupa zaczęła by pracę w innym trybie - motywowanie pozytywne, koncentracja, piłeczka, smaczek. Czyli od samego początku tak jak ma być. Efekt łatwy do przewidzenia. Za jakieś półtorej miesiąca przewodnicy sami zrezygnowali z takiego trybu pracy - bo druga grupa, ćwicząc standardowo i bez cudów wianków była już dużo bardziej zaawansowana, a oni, wkładając mnóstwo pracy, i w domu, i w szkółce, dopiero mają w miarę opanowany znacznie prostszy materiał... A ta druga grupa nie powtarzała w nieskończoność tych samych bzdur, tylko robili nowe rzeczy... Innymi słowy mówiąc - przeważająca część właścicieli psów idzie z psami do szkoły bez większych ambicji. Chcą, by pies ich słuchał, przychodził, siadał, zostawał, nie robił sajgonu z domu ani jesieni średniowiecza z tyłka listonosza. Zapaleńcy, którzy chcą jeszcze "pełnej koncentracji" czy "metod pozytywnych", to garstka na tle reszty świata. Jestem lata świetlne od potępiania szkoleniowców za to "dopasowanie się do rynku" - inaczej by zginęli. Poza tym, nawet taka praca "na szybko", "masówka", jest ważna - ile psów uniknęłoby schroniska, gdyby ich właściciele zechcieli po prostu zapoznać się z taką "instrukcją obsługi"! Inna sprawa, że taka praca na koncentrację jest super. Podoba mi się. Nic to, że trzeba popracować dłużej i nic tu na szybko nie da się zrobić. Pozdrawiam
  11. Mat nie ma nic naprzeciwko kąpieli, łaskawie wchodzi do wanny - niemal samodzielnie. Po kąpieli chwilę wygrzewa się w nagrzanej łazience, leżąc na czystym ręczniku (mąż: ZNÓW MÓJ RĘCZNIK???!!!), potem dostaje głupawki - biega, skacze, tarza się, a imprezka kończy się... na kolanach pańci. Ostatnio to już tak było mi ciężkawo, Mat waży jakieś 34 kg... Na spacerze nie psisko nie odpuszcza żadnej kałuży, niezależnie od temperatury. Biegnie, robi naskok - i BUM! czterema łapami w wodę/błoto. Kiedyś wskoczył do stawu rybnego. Ludzie z PZW akurat moczyli kije, ale pies wyglądał tak przezabawnie, że parsknęli śmiechem... i może jakaś płotka dzięki temu uniknęła haka. W domu okazało się, że perfumy "staw Kaśka" są powyżej naszej wytrzymałości... i Mati powędrował do wanny. Fajnie jest.
  12. [COLOR=Purple][SIZE=3][B]Do Szanownych Matek Założycielek Zakonu Chorych na Boksowirozę [/B][FONT=Century Gothic]Uprzejmie proszę o zaliczenie mnie w poczet Zakonu. Nadmieniam, że [/FONT][FONT=Century Gothic]spełniam wszystkie warunki formalnoprawne, wymienione w Pierwszym Poście niniejszego wątku: 1. Aktualnie mieszkam w domu z bokserem. Nie jest to pierwszy pies tej rasy w moim domu. Pierwsza była sunia Zora, dzielna wychowawczyni mojego syna. 2. Wygląd psa rasy bokser: słodka mordka, rozkoszne, aksamitne fafelki, spojrzenie mądre, ciemnobrązowe, pełne najczulszej i najradośniejszej miłości świata, sierść krótka, lśniąca i aksamitna w dotyku, sylwetka muskularna, dumna, pewna siebie. Wygląd mój: wzrost raczej wysoki, figura raczej tęższa, znak szczególny: dość długi warkocz. 3. Charakter psa rasy bokser: emocjonalny i czuły, radosny i bardzo ekstrawertyczny, zawsze gotowy do zabawy, a przy tym odważny, dzielny, szlachetny - broni słabszych od siebie. Jeśli już walczy - do zwycięstwa. Jest przy tym cwany i doskonale wie, na co może sobie w danej chwili pozwolić. Jeśli w przepisach domowych jest luka prawna, to on ją precyzyjnie znajdzie i wykorzysta, zachowując przy tym mnóstwo wdzięku i czaru - choćbyś chciał, nie ukarzesz, bo jak? Charakter mój - to raczej pytanie do ludzi, którzy mnie otaczają. Mam nadzieję, że wśród moich cech znajdują się upór, konsekwencja, pracowitość i chęć do ciągłego kształcenia się. 4. Rozumiem, że chodzi tu o relacje z psem rasy bokser. No cóż, są poprawne. To znaczy, zdaniem mojej rodziny i bliższego kręgu znajomych nie kwalifikuję się do życia w normalnym społeczeństwie. 5. Zdjęcie psa - w moim awatarze. Aktualnie też jestem na etapie składania mojej własnej stronki www, tam zdjęcia Mata będą. Adres podam niezwłocznie po opublikowaniu. 6. Matador urodził się 15 marca 2006 r. jako pierwsze dziecię swojej mamy. Urodził się przez cesarkę, a wiadomo, że dzieci po cesarce mają lepszy intelekt. 7. Zdaje się, że warunek awatara z bokserem spełniłam :lol: 8. Stwórca tak zadecydował - przeczytajcie legendę o stworzeniu boksera. Nie mogło być inaczej. Boksery to nadpsy i trudno, wielbiciele innych ras mogą sobie wielbić swoje ONy, PONy, yorki i inne czworonogi... wiele z tych ras jest OK, ale... boksery to właśnie te naj, naj, naj... 9. :loveu: Fafelek:loveu: Z powyższego wynika, że spełniam wszystkie wymogi formalno-prawne, określone jako warunki przyjęcia w poczet przedmiotowego Zakonu. W związku z powyższym uprzejmie proszę o zaliczenie mnie w przedmiotowy poczet[/FONT][/SIZE][/COLOR]. [SIZE=4][COLOR=Red][B][FONT=Century Gothic]E-Day[/FONT][/B][/COLOR][/SIZE]
  13. Interesujący wątek! Z tego co wiem, to w przypadku krzyżowania psów rodowodowych danej rasy z psami bez rodowodu (czy to samo dotyczy krzyżowania dwóch ras, nie wiem do końca), potomstwo można wpisać do Księgi Wstępnej pod warunkiem, że są to szczeniaki o odpowiedniej budowie i że dobrze rokują pod względem hodowlanym. Po trzech pokoleniach zapisanych w Księdze Wstępnej czwarte wpisuje się już do Księgo Rodowodowej. Z tego, co się orientowałam, to dolewanie świeżej krwi, czy odświeżanie krwi w ten sposób (księga wstępna na trzy pokolenia) jest praktykowane w przypadku ras, gdzie jest mała populacja i osobniki hodowlane są mocno spokrewnione. Tam, gdzie psów jest więcej, tego się po prostu nie robi. Pozdrówka
  14. E-Day

    Kącik koniarzy

    Cześć, koniarzem jestem od wielu lat :lol:, psiarzem od zaledwie kilku. Konie zawróciły mi w głowie, kiedy byłam nieletnim szczenięciem... potem jeździłam, uczyłam się, zrobiłam instruktora... po kilku następnych latach zaszłam w ciążę i lekarz zakazał mi surowo jazdy :placz: w "tym stanie", co jeszcze pogorszyło ten i tak fatalny okres. Potem dziecko skutecznie zagospodarowało mi czas na kilka lat... ale teraz bardzo bym chciała wrócić do ukochanej rozrywki... trochę się boję - wiek! Z drugiej strony uczyłam kiedyś osoby, które wtedy były starsze ode mnie teraz... Jak to będzie, po kilku latach absencji siąść w siodle? Pamiętam siebie, umiałam dość sporo, jak to będzie, gdy okaże się, że mam kłopot z poprawnym zakłusowaniem?! Chciałabym i boję się, może ktoś przechodził już to co ja teraz? Jak to jest po tak długiej przerwie? A może mam sobie dać spokój..?
  15. Strasznie mi, kiedy przeczytałam o tym sqr..nu. :angryy: Oczywiście, petycję prześlę, komu się da. Sama uważam siebie za artystyczną duszę i moim zdaniem to sztuka nie była, tylko wyraz jakiegoś sqr..stwa. Mam nadzieję że zdechnie, a zdychał będzie długo i boleśnie. Może za to zdychać z artyzmem. To by dopiero była instalacja!
×
×
  • Create New...