Błagam pomocy, mój słodki 4-miesięczny szczeniak Lhasa apso dla którego jestem podobno miłością wielką nagle zaczął doprowadzać mnie do furii na spacerach. Mianowicie traktuje smycz tak jak szmatę do przeciągania (cały czas łapie ją w zęby i szarpie). Wcześniej tego nie było.Przy czym warczy a gdy próbuję mu to odebrać warczy ostrzegawczo a nawet próbuje mnie ugryźć. Mąż polecił by go złapać za skórę na karku ale ja w tym momencie się po prostu go boję! On nie jest wtedy sobą. co mam zrobić, pomóżcie bo spacery stały się dla mnie przykrością....:-(((