-
Posts
4987 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Basia i Barni
-
Otrzymaliśmy opis behawiorysty : [i][quote] Zacznę od początku mojej wizyty. Wchodząc na podwórko, Meggi przywitała mnie z zainteresowaniem aczkolwiek trzymając się ode mnie z daleka, z jakiś 4-5 metrów. Na każde zbliżanie się w jej kierunku, nawet to niecelowe, reagowała dosyć dużym wycofaniem. Przy tym wszystkim zachowywała bardzo wycofaną, gotową do ucieczki pozycję ciała. Usiadłem zatem na tarasie i zacząłem rozmawiać z Panią Małgosią, opiekunką Meggi. Na podwórku był jeszcze jeden psiak, którego imienia nie pamiętam a który jest bardzo otwarty do ludzi i widać, że psiak dodawał odwagi Meggi, która z minuty na minutę zminiejszała dystans do mnie. Ja przy tym wszystkim zachowywałem bardzo bierną postawę, nie zwracając uwagi na psa, tylko kątem oka obserwowałem co sunia robi. W pewnym momencie wyjąłem smakołyki i zacząłem podrzucać je suni. Chętnie zbierała smaczki aczkolwiek dalej jej postawa ciała była przygotowana do ucieczki. Czasami na podrzucany smakołyk reagowała cofnięciem, widać zbyt gwałtowny ruch ręki w jej kierunku powodował wycofanie. Tą drogą (z dawaniem smakołyków) doszliśmy do tego, że Meggi podeszła do mnie i mnie odwąchała, dalej jednak robiła to z dużą niepewnością. Następnie odizolowaliśmy tego drugiego psa aby móc Meggi zobaczyć samą. Jej zachowanie trochę się zmieniło, była bardziej ostrożna. To wszystko co do tej pory się działo było robione w mojej pozycji siedzącej lub kucałem, jednak byłem cały czas w tym samym miejscu. Następnie chciałem sprawdzić jak reaguje na moje przemieszczanie się. I tutaj Meggi uciekła do Pani Małgosi, momentami uciekała do swojego kojca. Pani Małgosia zapieła ją na smycz i próbowaliśmy pospacerować po ogrodzie. Z samą Panią Małgosią sunia spacerowała bardzo ładnie, jeśli ja zbliżyłem się na niewielką odległość zachowanie Meggi zaczynało zmieniać się na niekorzyść. Widać było duże zaniepokojenie aż w pewnym momencie sunia przywarła do podłoża i nie chciała iść dalej. Cofneliśmy się zatem do wcześniejszego etapu i kiedy sunia znowu chętniej spacerowała udało mi się przejąć smycz. Niestety jak Meggi zorientowała się o co chodzi to wpadła w panikę i po ściągnięciu sobie obroży uciekła do kojca. Po pewnym czasie udało ją się nakłonić do wyjścia i taki spacer powtórzyliśmy bez smyczy. W tym wypadku Meggi trzymała się z dala od nas. Po kilku minutach spaceru nie udało mi się zaobserwować, żeby zmniejszał się dystans między nami. Rozdzieliśmy się zatem z Panią Małgosią i wówczas Meggi chętniej zaczęła podążać za swoją opiekunką. W między czasie rozmawiałem z Panią Małgosią na temat Meggi, jej pobytu u niej, jej zachowaniu wobec swojej opiekunki. Widać, że Meggi darzy Panią Małgosię dosyć dużym zaufaniem, widać, że szuka z nią kontaktu, że lubi bliskość i dotyk Pani Małgosi. Pani Małgosia może spokojnie zapiąć jej smycz i mogą pójść na spacer. Wracając jednak jeszcze do początku Meggi. Z tego co znamy jej historię, to jest duże prawdopodobieństwo, że sunia ponad półtora roku spędziła w kojcu, ewentualnie w ogrodzie. W związku z tym dla niej cały świat to kojec, góra podwórko. Wszystko co inne niż to co powyżej może budzić lęk, bo jest to po prostu psu nieznane. Jeśli dołożyć do tego brak zaufania do człowieka, co mogło być spowodowane nie najlepszym traktowaniem (Meggi reaguje ucieczką lub zdecydowanym cofnięciem na ruch ręką w jej stronę) to mamy powody takiego zachowania Meggi. Co moim zdaniem możemy w tym wypadku zrobić? Na początek zbudować zaufanie. W tym celu przyszły właściciel powinien odwiedzić Meggi kilka razy i spędzić tam z nią sporo czasu. Ten czas potrzebny jest do tego aby Meggi oswoiła się z jego obecnością. Na początek proponuję aby przyszły właściciel nie próbował przekonywać do siebie suni, to do niej niech należy decyzja czy podejść do człowieka i w jakim tempie. Możemy wspomóc się smakołykami, bo Meggi ma dosyć dużą motywację pokarmową. Jeśli dojdziemy do takiej sytuacji, że sunia jest blisko nas, widać, że jest spokojna, to możemy zdecydować się na głaskanie. Proszę tylko unikać głowy, ponieważ tam umiejscowione są tzw. strefy zagrożenia i dotyk w tym miejscu może być przez Meggi obierany właśnie jako zagrożenie. Szanse, że nasz dotyk będzie przyjemny zwiększymy jeśli zdecydujemy się na głaskanie po klatce piersiowej i łopatce ale bez przekładania ręki nad sunią. Jeśli zobaczymy, że Meggi dobrze i całkiem spokojnie czuje się przy biernej postawie nowego właściciela, wówczas możemy zacząć się przemieszczać i każde zbliżenie się suni do nas możemy nagradzać smakołykiem. Smakołyk nie musi być wydawany z ręki, można go upuszczać na ziemię. I proponowałbym nie wykonywać żadnych zbyt gwałtownych ruchów, szczególnię w stronę suni. Taka bierna postawa ma na celu pokazać suni, że nie jesteśmy dla niej groźni wręcz przeciwnie, bo dodając do tego smakołyki możemy zacząć jej się kojarzyć z czymś bardzo przyjemnym. Powoli będziemy mogli przejść do przypinania smyczy i spacerowania na niej. Możemy użyć smakołyków, nagradzając z ręki chętne podążanie za nami. Jeśli ten etap będziemy mieli za sobą, czyli znowu będziemy mieli spokojną i chętnie podążającą za nami sunię, możemy zdecydować się na spacer poza ogród. Na początek wybrałbym spokojne miejsce i zdecydowałbym się raczej na krótki, kilkuminutowy spacer. Dopiero wtedy, gdy widziałbym, że Meggi dobrze czuje się przy nowym właścicielu na terenie, w którym obecnie przebywa, jak również chętnie pójdzie z nim na spacer zdecydowałbym się na zmianę miejsca. Jeśli chodzi o sterylizację, to zdecydowałbym się na nią teraz, kiedy jest jeszcze u Pani Małgosi. Meggi darzy swoją opiekunkę sporym zaufaniem, więc razem będzie łatwiej jej przez to przejść. Na czas podróży być może warto rozważyć podanie środków uspokajających. W celu skonsultowałbym się z dobrym lekarzem weterynarii. Jeśli to możliwe, to w nowym miejscu na początek pozwolibym jej zamieszkać na podwórku, np. w kojcu. Chodzi o to aby Meggi poczuła się pewniej w nowym miejscu. W ogrodzie możemy karmić smakołykami. Możemy bawić się w szukanie smakołyków. Chodzi o to abyśmy fundowali jej jak najwięcej przyjemnych doświadczeń z człowiekiem, jednocześnie uważnie obserwując czy to co jej proponujemy jest dla niej przyjemne. Dom zdecydowanie ogranicza przestrzeń i sunia może czuć się tym przytłoczona, co może spowodować wycofaniem. Dopiero później można stopniowo zachęcać ją do tego aby przenosiła się do domu. Jak Meggi poczuje się pewnie i spokojnie w nowym miejscu i przy nowych osobach możemy zacząć zabierać ją na spacery. I znowu na początek wybrałbym spokojne, odludne miejsca. Zabierałbym ze sobą smakołyki i karmił ją nimi wtedy gdy jest spokojna. Na taką drogę bym się zdecydował, gdybym sam chciał przygarnąć Meggi do siebie. Oczywiście służę pomocą, poradą i wskazówkami przyszłemu właścicielowi na miejscu u Pani Małgosi. Zdecydowanie zalecałbym również poszukanie na miejscu trenera czy behawiorysty, który w swojej pracy z psami stosuje wyłącznie metody wzmocnień pozytywnych. Tym samym zdecydowanie odradzam wszystkich, którzy będą stosować wobec Meggi jakiekolwiek środki przymusu, nawet te najdelikatniejsze. Na koniec życzę Meggi znalezienia takiech ludzi, którzy dadzą jej powody aby im ufać i czuć się przy nich spokojnie i bezpiecznie. pozdrawiam serdecznie Grzegorz Duda PS. W razie pytań proszę dzwonić lub pisać, na wszystkie chętnie odpowiem. [/quote][/i]
-
[quote name='Dorothy']2 lata i tak zryta psychika?? Co oni jej zrobili?? Straszne. Nie odwiedze jej, za daleko, ale mysle o niej, biedula...[/QUOTE] Cześć Dorotko, no niestety ,ale Meggi jest nieufna strasznie , jest światełko w tunelu , ona jest w stanie zaufać , ale potrzebuje cierpliwości , nie każdy ją ma , hotel miał na celu jej pokazac ,że ludzie nie są źli , ona pokochała właścicielke hotelu ,ale to nierealne ,żeby u niej została, hotel to 600 zł miesięcznie , to straszny koszt , hotel zrobił bardzo dużo , pokazał nam ,że może Meggi zaufać , ale reaguje strachem na każdą nową osobe , dlatego tak ważne jest ,by odwiedzały ją nowe osoby , by miała możliwość poznawać nowe bodźce , nowych ludzi , by odejście z hotelu nie było traumą , fajnie równiez by było gdyby Megulec miała DT ,które bedzie nad nia pracować .. mysle i myśle o tej biednej skrzywdzonej niuni, która i tak przeszła bardzo dużo , od wbijającego w ziemie strachu i wypróżnianie się pod siebie do psa ,który jest w stanie kogos pokochac i normalnie zyć bez strachu ....
-
Przedstawiam Wam Meggi . Jest ona suczką ,która nie miała łatwego życia . Jej domem był ciasny boks ,z którego nie wychodziła . Jej siostra niedoli już jest w nowym domu , zdecydowanie lepiej zniosła zmiany i dziś jest pogodnym psem. Gdy Meggi trafiła do domu tymczasowego jej stan psychiczny był tragedia . Bała się wszystkiego , każdy głos, ludzka ręka , ruch wbijał ją dosłownie w ziemie,a ze strachu załatwiała sie pod siebie . Można tylko sobie wyobrazić , jak wyglądało jej dotychczasowe życie . Niestety nie odnalazła się w nowej rzeczywistości , musiała opuścić DT i pojechała do hotelu . W hotelu siedzi juz 3 miesiące robi postepy . Jej całym światem stała się właścicielka hotelu, zaufała jej , chodzi za nią ,jak cień , jednak nadal boi się obcych . Jej azylem stał się kojec , zaufanie Megulca , pani z hoteliku zdobyła, spokojem, cierpliwością . Jest światełko w tunelu , Meggi jest w stanie pokochać , jest w stanie zaufać , ale do tego potrzeba osoby ,która pozwoli jej oswoic się w nowym otoczeniu, nie na siłę , nie krzykami ,ale cierpliwością i zwyczajnie pozwolić jej być . Hotel znajduje sie w Teresinie koło Warszawy . MEGGI POTRZEBUJE NASZEJ POMOCY , POTRZEBUJE OSÓB,KTORE BĘDĄ JĄ ODWIEDZAĆ, ZABIERAĆ NA SPACERY , POTRZEBUJE OSWOIĆ SIE Z SYTUACJĄ ,ŻE W HOTELU JEST JESZCZE KTOŚ INNY POZA WŁAŚCICIELKĄ , BO MIMO CUDOWNEJ RELACJI Z NIĄ , MEGGI TAM ZOSTAĆ NIE MOŻE :placz: [URL=http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/5dc46921b473ee55.html][img]http://images40.fotosik.pl/305/5dc46921b473ee55med.jpg[/img][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/6221e2ae0f3ff442.html][img]http://images49.fotosik.pl/311/6221e2ae0f3ff442med.jpg[/img][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/06f40f4881d89543.html][img]http://images39.fotosik.pl/306/06f40f4881d89543med.jpg[/img][/URL] Zdjęcia nie oddawały jej stanu psychicznego :-( Strach , paniczny strach oraz wycofanie . W poszukiwaniu Meggusi [URL=http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/d1b99b8861ab50dd.html][img]http://images49.fotosik.pl/312/d1b99b8861ab50dd.jpg[/img][/URL] Ślicznota jeszcze pod drzewkiem [URL=http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/13705ce264558d85.html][img]http://images41.fotosik.pl/307/13705ce264558d85.jpg[/img][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/6cac619ec510b3c5.html][img]http://images37.fotosik.pl/307/6cac619ec510b3c5.jpg[/img][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/ba77780b55c26184.html][img]http://images50.fotosik.pl/312/ba77780b55c26184.jpg[/img][/URL] Tutaj jest już w hoteliku . Meggunia jest pod naszą opieką labradory.info
-
Dasti nareszcie szczęśliwy w swoim domku!
Basia i Barni replied to Bonsai's topic in Już w nowym domu
Co tam u Nuki ?