-
Posts
105 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by klaudia77
-
Pudle i pudlowate w potrzebie proszą o pomoc !!!
klaudia77 replied to Energy's topic in Już w nowym domu
Znaleziono pudelka w okolicach Bielska-Białej [url]https://www.facebook.com/basia.kamieniecka.12/posts/428525053959023[/url] Nie wiecie czasem czy ktoś go szuka? -
Pudle i pudlowate w potrzebie proszą o pomoc !!!
klaudia77 replied to Energy's topic in Już w nowym domu
Właśnie znalazłam ogłoszenie, ze ktoś chce oddać pudelka miniaturkę, suczkę 4-letnia [url]http://tablica.pl/oferta/oddam-w-dobre-rece-pudla-miniature-suczka-CID103-ID516fw.html#66382b0070[/url] -
Znalezione dzisiaj [url]http://tablica.pl/oferta/cavalier-CID103-ID4yILX.html#a1bbd72d52[/url] ktos chce oddac 10-letniego pieska :(
-
Suczka zakopana żywcem za tęczowym mostem
klaudia77 replied to ULKA12's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Myszków póki co milczy.. wiem, że wczoraj się ukazał artykuł w gazecie ale nie wiem czy ktoś się odezwał czy były jakieś informacje :shake: -
Suczka zakopana żywcem za tęczowym mostem
klaudia77 replied to ULKA12's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ja właśnie nie wiem czy coś było prowadzone a najlepiej by było jak by właśnie policja czy fundacja wypytała bo tak prywatnej osobie to nie wiem czy by wszystko powiedzieli. -
Suczka zakopana żywcem za tęczowym mostem
klaudia77 replied to ULKA12's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Też mi się wydaje, że z weterynarzami by mogło być ciężko. Bynajmniej z niektórymi. Z Mrzygłodu praktycznie nikogo nie znam nawet żeby zapytać czy mają tam jakiegoś weterynarza, bo żadnego nie kojarzę. A to na 100% pewne, że właściciel jest z Mrzygłodu? Bo mógłby być z jakiegoś innego miejsca a po prostu wywieźć ją tu gdzie właśnie nikt go nie zna i nie kojarzy..:shake: Już sama nie wiem :roll: -
Suczka zakopana żywcem za tęczowym mostem
klaudia77 replied to ULKA12's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jasne, nie ma problemu ;) W tej sytuacji chyba wszystkich ponoszą emocje :-( -
Suczka zakopana żywcem za tęczowym mostem
klaudia77 replied to ULKA12's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Również jestem z Myszkowa, na fejsie udostępniam plakaty z Odi, cały czas wypytuje znajomych może ktoś coś widział, słyszał, wie ale nie jest łatwo. ANETTTA bardzo Cię proszę o nie pisanie takich komentarzy, bo że jedna osoba jest zła to nei można mówić że zaraz wszyscy pochodzący z tej miejscowości są tacy sami. Ja mogłabym napisać dokładnie to samo o Tobie, bo też znam kogoś z Będzina, kto mi się dobrze nie kojarzy. Ale ja nie przekreślam ludzi na podstawie tego gdzie mieszkają. Pozdrawiam -
i bardzo dobrze... ehh sama bym go z tego okna wyrzuciła :angryy::angryy:
-
czekoladowa jamnisiowata Pixi już w nowym super domu! :) dziękujemy!!!
klaudia77 replied to mru's topic in Już w nowym domu
Niestety ja zawsze w domu jest dopiero po 6 czasem mi się zdarza być chwilę wcześniej :( Napisz później jak tam poszło ;) -
czekoladowa jamnisiowata Pixi już w nowym super domu! :) dziękujemy!!!
klaudia77 replied to mru's topic in Już w nowym domu
Witam, dopiero przeczytałam wiadomość, jak by co to tez służę pomocą ;) -
Ja ostatnio jechałam w pociągu i słyszałam baardzo ciekawą rozmowę dziewczyny i chłopaka. Opowiadała, że ma suczkę bernardyna i że miała już kilka razy szczeniaki bo tak to by była głupia, a że nikt nie szczeniaków nie chciał to ojciec młotkiem załatwił:shake::shake: Normalnie słabo mi się zrobiło jak to usłyszała, i aż mi się nie chce wierzyć że taka głupota wciąż panuje w XXI wieku...
-
My już jesteśmy tydzień po zabiegu, wszystko się bardzo ładnie goi, krwiaczki poschodziły, piesek wrócił do normalności ;)
-
W Auchanie na poczesnej możesz przyjść z psem i po przymierzać ale nie są najtańsze ;)
-
taks jeszcze raz wielkie dzięki :) Ja po prostu jestem wielka panika jeśli chodzi o mojego psa i każda mała rzecz odbiegająca od normy sprawia że wariuję ;) Wczoraj byliśmy u weta zdjąć welfrom i mówił, że wszystko się ładnie goi. Tyle, że dzisiaj jest troszkę bardziej czerwone, no ale faktycznie mogą być to jakieś małe krwiaki, bo o tym wet też mnie uprzedzał. Piesek dzisiaj cały dzień chodzi w kołnierzu bo go już bardziej interesuje. Podejrzewam, że zaczyna go to troszkę swędzieć a to chyba dobrze bo się goi ;). Pewnie jeszcze przez najbliższe 8 dni będę go traktowac jak jajko.. bo wtedy idziemy zdjąć szwy :)
-
taks dzięki za pomoc :) w takim razie narazie nic mu tam nie będę przemywać, tylko doglądać jak tam się goi :) Weterynarz też w sumie mówił, że póki nic się tam nie dzieje to nie trzeba tam nic robić. On miał w sumie dwa cięcie bo był wnętrem. I to jajeczko które nie zeszło nie było w jamie brzusznej tylko w pachwinie i tam gdzie to było cięte wygląda bardzo ładnie a przy tym drugim cięciu, prawidłowym kastrowaniu ;), koło moszny tak średnio to wygląda., tzn dookoła jest takie bardzo czerwone wszystko, może podrażnione czy co :/
-
No już coraz lepiej, dzisiaj już bez problemu spał w kołnierzu :) a z rana nawet chciał się już bawić ;) Tylko nie wiem jak z tym przemywaniem rany, bo mam Rivanol ale on za nic nie pozwoli sobie tam czymś dotknąć, pozwolił tylko obejrzeć i wygląda nie najgorzej póki co to się ładnie goi tak więc nie wiem jak z tym przemywaniem :/
-
Dzisiaj już zdecydowanie lepiej chociaż noc to jakaś masakra nie spałam ani pół godzinki :P Na wieczór założyłam mu kołnierz żeby się nie dobierał do ranki, co mu się bardzo nie spodobało. Nie miał zamiaru w tym spać. Nie położył się przez kilka godzin ani razu, a chodził tak żeby tylko walnąć tym kołnierzem o cokolwiek żeby mu to zdjąć. Jak ja już się położyłam to chodził specjalnie po mnie żeby mnie zahaczyć tym kołnierzem i później stał nade mną jak ta lampka i się patrzył i łaził w kółko. W końcu mi się go szkoda zrobiło około 3 w nocy i mu zdjęłam ten kołnierz, wtedy się w końcu położył spać obok a za to ja już nie mogłam bo musiałam go pilnować :P
-
chodzi powoli jak się położy na brzuchu to zaraz wstaje i tak stoi cały czas aż zaczyna się słaniać na nogach.. oczka mu się już same zamykają ale się nie położy. spał jedynie chwilkę jak go położyłam na pleckach to mu było wygodniej i nic nie cisło. A tak to się przytulamy i głaskamy cały czas ;) a popiskuje jak się kładzie właśnie na brzuchu. A leki przeciwbólowe dostał. ehhh zeby się tu już skończyło.. nie wiem jak on w ogóle będzie w nocy spał :/
-
My już po, generalnie wszystko poszło dobrze. Tylko on teraz taki biedny słaby, próbuje się położyć i za chwile wstaje i znowu zmienia pozycje i nie może sobie miejsca znaleźć. Musi go brzusio boleć i tak chodzi z kąt w kąt.. Tak mi go szkoda a nie wiem jak mu pomóc :/
-
Mój pies ma 9 lat i właśnie jutro się kastrujemy :shake: Z powodów zdrowotnych, bo ma dość powiększoną prostatę i leki już za bardzo nie pomagają. Miał robione wszystkie badania, będzie narkoza wziewa ale.. to nie zmienia faktu, że już się boję jak to wszystko będzie.. :-(
-
Baski_Kropka u mnie koszt morfologi i biochemii to około 50 zł. My się kastrujemy w ten piątek :placz: Bo zastrzykach hormonalnych i Enroxilu prostata się nie zmniejszyła i doszliśmy z wetem do wniosku że trzeba jak najszybciej kastrować żeby nie było później żadnych problemów. Wszystkie badania wyszły dobrze, wet nawet stwierdził, że sam by takie chciał mieć :eviltong: Co jednak nie zmienia faktu, że jestem absolutnie przerażona, że będzie pod narkozą i w ogóle.. Nie wiem jak ja to przeżyję :shake: Chociaż mam nadbiję, że po kastracji nasze problemy znikną :lol:
-
U mnie to raczej normalka, też nie mam żadnego zwierzęcego labolatorium i krew zawożę do ludzkiego a potem z wynikami do weta.
-
My już po kolejnych badaniach morfologia w porządku, wątroba już prawie zdrowa :multi: Spadł ALAT i ASAT na usg tez ładnie wygląda. Tylko prostata cały czas powiększona, niby zastrzyk hormonalny za dużo nie dał ale co prawda piesek już nie ma problemu z wypróżnianiem się. Półki co mamy zalecony Etroxil, i prawdopodobnie wykastrujemy się w grudniu przed świętami jak będę mieć dwa tygodnie wolnego, żeby z nim cały czas siedziec po zabiegu bo bałabym sie go samego w domu zostawić :/ No i oczywiście jeszcze na początku grudnia przed kastracją zrobimy znowu badania. sota36 a mam do Ciebie takie pytanie, bo mówiłaś, że u twojego pieska narkoza walnęła w nerki. A jaką mielisce narkozę? Dożylnią czy wziewną? Pytałam weta o wszystkie możliwe powikłania i mówił że półki co nie miał żadnego przypadku żeby siadła watroba czy nerki albo żeby się coś pieskowi stało. Jedynie co to to że piesek spóchł czy miał problem z zagojeniem się. Mówił, żeby za bardzo się nie niepokoić bo takie skrajne przypadki się na prawdę żadko zdarzają. No a ja oczywiście jestem panikara :roll: No bo żadko się zdarza ale co jeśli... :roll: kingula i właśnie nie wiem teraz czy ta prostata ma jakiś związek z wątrobą. Bo u nas watroba już w sumie fajnie a ta prostata cały czas nie bardzo :shake: Wet mi powiedział, że jakis wielkich zależności to nie ma, ale że jednak jest to jeden cały organizm i razem funkcjonuje to coś na coś może wpłynąć. Narazie mamy jeszcze chwilkę czasu żeby wszystko przemyśleć :)
-
wydaje mi się, że u każdego weterynarza możesz zrobić. Tzn każdy pobierze krew i ewentualnie zawozi do laboratorium i później analizuje wyniki. Ja za pełne badanie krwi, morfologie, profile wątrobowe, nerkowe itp płaciłam do 50 zł. No poprzedni wet niczego sobie. Ciekawe czy jak idzie sam to lekarza to czy chcę żeby go badali na oko :roll: