Dwa dni temu przygarnęłam ok. 4 letniego posokowca, który przybłąkał się pod moje osiedle. Był trochę wygłodzony i chyba pogryziony (parę starych ran i jedna, mała świeża), ale ogólnie w nie najgorszej kondycji. Problemem jest jego zachowanie, nie wiem czy to przejściowe czy to problem na szkolenie, czy w o ogóle da sie coś z tym zrobić. Jest tak : czasem jest łagodny i kochany, przychodzi sie połasić, chociaż głównie leży na kanapie i śpi, ale czasem na mnie powarkuje i raz na mnie kłapnął kiedy go głaskałam (nie z zaskoczenia, siedziałam obok na kanapie i gładziłam go, a on sie nagle odwinął i kłapnął, ale nie ugryzł, a pewnie mógł). wyraźnie lubi być głaskany po głowie, ale warczy jeśli zaczynam głaskać go gdzie indziej. dzis u weterynarza kłapnął na panią dr. jak nakładała mu preparat przeciw pchłom. martwi mnie to, bo nie jestem przyzwyczajona do nie ufania reakcjom własnego psa (miałam 15 lat suczkę wyżliczkę, której mogłabym bezpiecznie włożyć głowę do pyska;-). oczywiście wiem, że dorosły przygarnięty pies to inna sprawa i że to dopiero dwa dni, ale po prostu potrzebuje rady co z tym dalej zrobić, moze ktoś ma podobne doświadczenia i wie czy jest sznasa, że mu to samo minie czy konieczne jest szkolenie.
staram się z nim zaprzyjaźnić, ale na razie nasze porozumienie jest bardzo kruche...