i stało się... mój braciszek mnie dzisiaj opuścił. to tak strasznie boli, ale on już przynajmniej nie cierpi. teraz pewnie już urządza awantury za Tęczowym Mostem, bo któryś pies zbyt głośno przeszedł koło niego, kiedy spał:)
na zawsze zostanie w moim sercu