Pewnego dnia ktoś zadzwonił do drzwi, mój K. poszedł otworzyć. Za chwilę zawołał mnie. Wyszłam i zobaczyłam dwie dziewczynki ze dwiema maciupkimi suczkami na rękach. Powiedziały, że znalazły je w windzie, w kartonie, gdzie leżały wraz z kartką, która dały mi do przeczytania ( [...] lubię mleczko i pasztet, będę mała, bo moi rodzice byli mali [..] mniej wiecej cos takiego). Nie wiem ile w tym prawdy, podejrzewałam, że suczki były dziewczynek, choć zarzekały się, że nie, że mieszkają też w tym bloku i mają przecież innego psa. Być może faktycznie je znalazły. W każdym razie przygarneliśmy jedną z suczek, druga również znalazła dom w okolicy. Mała była tak wystraszona (miała około 5-6 tygodni) i maleńka, że przez kilka dni nie wychodziła w ogóle z naszego pokoju. Była mniejsza od swojej miseczki :). Dziś ma dwa lata i jest najkochańszym suczydłem na świecie :).