Niestety w domu nie bywa. Nie udało mi się go wepchnąc do domu nawet siłą. Widocznie jakis uraz, niepewnosć, starch przed wejsciem tam odczuwa. Widocznie woli byc na wolnej przestrzeni. A z kojcem to jest taka ciekawa sytuacja, że pewnej nocy wyskoczył z mojego podwórka, wykozystując stolik na werandzie, na podwórze mieszkającej obok ciotki. Rano ojciec go znalazł leżącego po moją bramką, otworzył ją i Ares pierwsze co zrobił to do swojego domku pobiegł. Ja wychodząc rano do pracy zawsze do niego cos powiem, a ten zawsze wychodzi, ale tego ranka kojec był nadal otwarty, wołam a psa nie ma trochę sie zaniepokoiłem, podszedłem do budy, leżał w niej, dopiero jak mnie zobaczył to wyszedł z niej taki zaspany. Także wie gdzie jego dom już, czekał pod moją bramką by go wpuścić. Stolik zniknął z werandy i już takie sytuacje się nie powtarzają. W kojcu jest spokojniejszy niż gdy stał na łańcuchu. No chyba, ze go wroble zdenerwują. Na szczęście nie roznosi już butów po całym podwórku, kosza na śmieci nie wywraca, nie roznosi drewna przeznaczonego na opał, nie skacze na mnie niespodziewanie zostawiając odciski łap na kurtce.