Jump to content
Dogomania

ksp

Members
  • Posts

    5
  • Joined

  • Last visited

ksp's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Masz rację - póki co wygląda to nieciekawie i jeżeli sytuacja nie ulegnie diametralnej zmianie - lepiej, mądrzej będzie psy rozdzielić. Wiemy to, ale trudno nam przychodzi podjąć taką decyzję, dlatego złapaliśmy się tej jeszcze jednej szansy. Wielkie dzięki za wsparcie. ksp
  2. [FONT=Arial][SIZE=2][COLOR=#000000]Minęło sporo czasu – ta sprawa z psami nas kompletnie rozbiła, nie starczyło już czasu na zaglądanie do komputera. Psy zostały wykastrowane – zdaniem behawiorysty-weterynarza bez tego nie byłoby najmniejszej szansy ich pogodzić, ale i po kastracji nie dał zbyt dużych szans – jakieś 60% i to przy wsparciu psychotropami. Niestety po rozmowie z nim nie poczuliśmy się dużo mądrzejsi, jednak zaryzykowaliśmy. Po prochach psiaki zaczęły się dziwnie zachowywać – pojawiły sie stany lękowe, momenty dziwnej agresji... Zrezygnowaliśmy z psychotropów – nie chcemy psów truć. Teraz psy dochodzą do zdrowia po zabiegu, ale są smutne i oczywiście rozdzielone. Spotkały się tylko raz – na szkoleniu – tragedia, wyglądało to gorzej niż w ten felerny weekend. Instruktorzy powiedzieli nam, że nic z tej przyjaźni już nie będzie... Ale mamy jeszcze niedosyt - znaleźliśmy jeszcze jeden kontakt do behawiorystki, która dokładnie takimi przypadkami się zajmowała – może ona pomoże. Jeżeli i ona stwierdzi, że nic się z tym nie da zrobić – to pewnie zostanie tak jak jest, czyli jeden pies u rodziców, drugi u nas. Strasznie smutno jest w domu bez tego jednego.[/COLOR][/SIZE][/FONT]
  3. Najczęsciej Starszy zaczynał, ale i Młodszy sobie raz pozwolił na zaczepkę, gdy Starszy wrócił do domu po nocy spędzonej poza domem. Starszy dominował. Jedzenie dostawały razem, w kuchni, ale zawsze Starszy dostawał pierwszy miskę i pierwszy kończył jeść. Przechodził obok Młodszego, a ten kończył, więc chyba pozwalał mu na to. Powitania - jednocześnie, chociaż Młodszy bardziej energicznie się "pchał" do pieszczot. Starszy jest "bardziej żony", Młodszy - "bardziej mój", ALE pilnowaliśmy żeby nie faworyzować żadnego. Spacery kolejnośc zmienna. częsciej najpierw Starszy potem Młodszy, czasem razem. Starszy jest lepiej przeszkolony, daje się nawet odwołać od płotu posesji. Młodszy traktuje nas pobłażliwie, jest uparty i oporny w szkoleniu. Podczas ćwiczeń z aportem - przynosił patyczek Starszemu, a nie nam. Czasem biegały po aport razem W tej chwili na żywo w domu nie da się nic obejrzeć - rozdzieliliśmy psy. Starszy mieszka u teściów. Własnie żeby nawyk walki się nie rozwijał. Nie zwlekamy z decyzją, tylko problem pojawił się w ostatni weekend. Rozważamy opcje, a kastracja jest nieodwracalną ingerencją w organizm - nie chcemy działać pochopnie. Dziś idziemy na spotkanie z behawiorystą.
  4. Witam Wszystkich Forumowiczów po raz pierwszy, Mam dwa psy. Kochane oczywiście. No niestety mam problem z którym nie mogę sobie poradzić - opisałem go w sekcji Wychowanie, Agresja. Mam nadzieję że znajdę tu pomoc. Pozdrawiam KSP
  5. Będzie długo: Starszy, mieszaniec owczarka niemieckiego, po przejściach, ma ok. 5 lat, jest z nami od 3,5 roku. Niedawno zrobił PT. Chodzi wyłącznie na smyczy bo nadal jest agresywny do obcych psów. Młodszy, mieszaniec diabli wiedzą czego (może amstaff, może bokser), ma ponad 2 lata, też już po PT, znaleźliśmy go w lesie jak miał ok 6 tygodni. Starszy natychmiast go zaakceptował (duże zaskoczenie dla nas). I do zeszłego tygodnia wszystko było super. Jadły jednocześnie w jednym pomieszczeniu, piły z jednej miski, biegały razem po podwórku, bawiły się razem w pokoju, witały nas razem, siedziały osowiałe jak z drugim się wyszło, jeździły razem samochodem na tylnej kanapie. Wielka miłość braterska po prostu. Młodszy uczył się od starszego jak wyglądać groźnie za płotem :-) , a starszy od młodszego jak fajnie jest się bawić i przytulać. Dwa tygodnie temu wróciłem z z młodszym ze szkolenia - i starszy spuścił mu manto. Wyglądało groźnie, ale nie było żadnych strat. I po chwili wszystko wróciło do normy. W zeszłą sobotę byłem (po raz kolejny) na budowie naszego nowego domu z Młodszym. Gdy żona przyjechała ze Starszym zaczęła się między psami awantura. Rozdzieliliśmy. Druga. Rozdzieliliśmy. Po trzeciej jeden został zamknięty w samochodzie, a drugi na smyczy przy słupku (starszy szybko przegryza smycz jak się nie patrzy). Bilans dnia: uszkodzona łapa Młodszego, skaleczone oko Starszego. Po powrocie do starego domu - to samo - ujadanie i próba przystąpienia do walki. Zrobiliśmy im musztrę w jednym pokoju. Siad, waruj, równaj itd. Trochę się uspokoiły. Ale nie dało się ich puścić ze smyczy. W niedzielę to samo, także na terenie neutralnym - na placu gdzie obaj się szkolili. Widać, że Młodszy już nie chce dłużej podporządkować się Starszemu. Siły są wyrównane i niestety dość duże.... ale Starszy jest doświadczony w bójkach i rozniesie Młodszego. Teraz wywieźliśmy Starszego do teściów (teść bardzo często się opiekuje psami gdy my nie możemy), a Młodszy chodzi nerwowo po domu: "kiedy przyjdzie Starszy i spuści mi łomot?". I zastanawiamy się co dalej: Nie chcemy żadnego oddać na stałe. Nie chcemy trzymać ich oddzielnie, bo mieszkają z nami w domu, a nie na podwórku. Nie chcemy żeby walczyły ze sobą w kagańcach (taka propozycja padła od instruktorów) - bo z obserwacji Starszego, jak tylko mu się zdejmie kaganiec to dokończy "robotę". Rozważamy kastrację obydwu. Czy ktoś może podzielić się doświadczeniami z takiej operacji? Jakieś inne pomysły? Co robić? Pozdrawiam KSP
×
×
  • Create New...