Jump to content
Dogomania

ingrid

Members
  • Posts

    18
  • Joined

  • Last visited

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

ingrid's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Pypcie się zgadzają!!!! :loveu:
  2. Historii Dingo/Hebana cd. Paweł, u którego pies miał się zatrzymać tymczasowo zdecydował się adoptować małego! :multi: Chwilę zwątpienia przeżyłam, kiedy Kora zadzwoniła, że w nocy trafił na Palucha identyczny pies, z czerwoną obróżką i biały krawatem. Okazało się jednak, że nasz pies nadal jest u Pawła, a ten z Palucha wygląda trochę inaczej i nie wiadomo, czy to nie jest suka (zdjęcia są na stronie z kwarantanną). Paweł z małym odwiedził mnie dzisiaj w pracy. Zmienił mu się trochę pyszczek (psiakowi, oczywiście ;)), powiększył biały krawacik. Ale z drugiej strony jest: - obroża, którą kupiłam w Jankach (chociaż ojciec dzieci twierdzi, że pies zwiał bez niej, dziwne....) - ten sam rozkład pypci na pyszczku ;) - zapach ten sam, co dwa miesiące temu (nie wiem czemu, ale zapamiętuję takie rzeczy) W zasadzie gdyby nie telefon Kory byłabym na 100 proc. przekonana, że to mój pies. Paweł porówna zdjęcia z oryginałem i myślę, że jak potwierdzi rozkład pypci to będę już spokojna że to TEN pies :-)
  3. Życie dopisało zupełnie nowy rozdział go historii Dingo/Hebana. Ania odwiedziła właścicieli, którzy przyznali, że pies uciekał im już ze 3 razy, ale za każdym razem znajdowali go przyjaciele, znajomi, weterynarz. Teraz nie było go od trzech tygodni i... mieli nadzieję, że nie wróci. Wiem tylko tyle, ile streściła mi Ania, ale krótko mówiąc: pies był przez miesiąc zabawką dla chłopca, a teraz lepiej to niech ktoś inny się nim zajmie. Brak mi słów po prostu. Chłopiec, który tak pokochał psa, że nie chciał go oddać ponoć nie podołał nowym obowiązkom. Adresówki Państwo nie kupili, bo po co, skoro pies potrafi wyślizgnąć się z obroży? I że skoro ucieka, to najlepszym sposobem jest znalezienie mu domu z ogrodem, a nie szkolenie. Ratunku!!! Przykro mi, ze sama się z nimi wcześniej nie spotkałam i nie porozmawiałam. Mądry Polak po szkodzie... Ale wśród tych złych wiadomości jest też dobra. Teraz mały trafił do naprawdę fajnych ludzi i mam dobre przeczucia. Jest u Pana Pawła, który ma urlop i opiekuje się psiakiem. Jutro zawiezie go do swojej macochy, która jest weterynarzem i ma psi hotelik gdzieś pod... Piasecznem? Prószkowem? nie pamiętam. Na pewno obejrzy psa (ojciec chłopca zadzwonił po wizycie Ani do Pawła i zdaje się, że Heban nie był przez nich szczepiony :angryy:) i być może weźmie go do siebie. Jeśli nie, to może rodzice Pawła: mają dom w Zalesiu i dwa psy podobnej rasy (gończy i posokowiec). A jeśli nie to jeszcze jest jeden domek, który był zainteresowany Hebanem na równi z naszymi przyjaciółmi, może nadal będzie chętny? Tym razem na pewno sprawy nie zaniedbam, ale też jestem spokojna, bo psiak trafił na prawdziwych psiarzy, a tych poznaje się przecież od razu, prawda? Trzymajcie kciuki, a ja jeszcze tu wrócę!
  4. Telefonu brak, po 17 Ania odwiedzi chłopca i jego rodziców. Dingo na razie jest u przesympatycznego Pana, który chyba wcale nie chce się z nim rozstawać i pieje z zachwytu jak to jest cudowny psiak :-) A ja dzisiaj w drodze z pracy kupię adresówkę dla psiaka, bo kolejna jego ucieczka może skończyć się tragicznie. Zastanawiam się, czy nie napisać tam swojego numeru telefonu ;-)
  5. Wygląda na to, że to Dingo/Heban :( Uruchomiłam telefony, ze znalazcą jestem w kontakcie, szukamy telefonu do nowych właścicieli, bo mamy tylko adres. Będę Was informować na bieżąco!!!
  6. Punio jest przeuroczy! Ale też sądzę po rozmowie z Anią, że chyba trochę ich cała historia przestraszyła. Nie zrezygnowali z chęci posiadania psa całkowicie, ale chyba zdecydowali się nie spieszyć. Ania chyba tu zagląda, więc nic więcej nie napiszę! ;-) No, może tylko że w ich typie są jamczury. I że i Ania, i jej mąż kochają takie długie stwory. Więc gdybyście miały takiego psiaka na stanie, to może, może... A zupełnie z innej beczki to bardzo mi dziewczyny pomogłyście i chciałabym się Wam jakoś odwdzięczyć. Z kasą może trochę u nas krucho, ale, ale... Odezwę się priv do Ciebie esperanza, bo chyba Ty tym dyrygujesz?
  7. Też miałam takie przeczucie, chociaż dzieci nie mam, sama pamiętam, jak to było kilka lat temu... ;-) Ciekawe czy chłopiec wie, że jak mu stuknie osiemnastka Heban będzie też w kwiecie wieku ;-) I chociaż miałam taką wielką nadzieję, że jak mały zostanie u Ani, to będzie trochę jakby mój (u mnie był dwa dni, też zdążyłam się przywiązać!), to myślę, że też nie miałabym serca zabierać psa dzieciakowi. Ale namówiłam Anię, żeby wyciągnęła adres mailowy od chłopca (12-latki już buszują po sieci ;) ) to podeślę mu - jak na dobrą ciotkę przystało - kilka rad!
  8. To był mały Heban! Okazuje się, że mały krótko po swojej samowolnej wycieczce trafił do rodziny, gdzie na zabój zakochał się w nim 12-letni chłopak i jego 4-letnia siostra. Mały od razu poszedł z nim do weterynarza i bardzo o niego zadbał. Jak się same domyślacie, rodzina przyszła na spotkanie oddać psa, ale zrobili to dość niechętnie... I koniec końców Ania z mężem zadecydowali, że mały spędził z tą rodziną więcej czasu niż z nimi (3 dni do jednego) i że może lepiej będzie mu, jeśli zostanie z nimi. Chłopiec obiecał bardzo dbać o pieska. Sama rodzina mieszka kilka bloków dalej, więc na pewno od czasu do czasu się spotkają. Rodzina miała już kiedyś psa, a ich dziadkowie mają dom z ogrodem, gdzie mały mógłby mieszkać w czasie wakacji. Ot i cała historia, moja misja chyba zakończona. Wam też BARDZO dziękuję za zaangażowanie, jesteście wszystkie CUDOWNE :loveu:. Ja cieszę się przede wszystkim z tego, że pies jest bezpieczny, cały i zdrowy, nie trafił ani do schronu, ani do rowu, ani w żadne inne okropne miejsce. I wiem, gdzie jest, a to dla mnie najważniejsze. Myślę, że trafił w dobre ręce. Oczywiście Ania powiedziała im, żeby koniecznie kupili adresatkę :diabloti:
  9. Ania kończy chyba pracę dopiero koło 18. Jak tylko się dowiem to siadam do komputera i piszę natychmiast!
  10. Słuchajcie, nie chcę zapeszać, ale jest szansa, że mały się znalazł :-) Nowi właściciele zostawili ogłoszenie w lecznicy na Ursynowie, weterynarz powiedział wczoraj, że nie widział takiego psa, ale dzisiaj przyszedł inny i powiedział, że był z takim psem mały chłopiec, niestety nie zostawił namiarów na siebie (tzn. ten chłopiec). Ale! To nie koniec! Zostawili też ogłoszenie w sklepie zoologicznym w Leclercu i zadzwoniła sąsiadka prawdopodobnie tego chłopca i jego rodziców, że taki psiak został znaleziony. Jest adres w każdym razie i Ania pojedzie tam zaraz po pracy! Myślę sobie, że ile młodych gończych z czerwoną obróżką mogło zgubić się w tym czasie na Ursynowie? To musi być on, prawda? :loveu:
  11. Podchodzi do psów ostrożnie, ale się ich nie boi. Jak wyczuwa zainteresowanie to zaczyna sam prowokować do zabawy, podskakuje, podbiega, podgryza, uroczy jest! Pięknie, pięknie dziękuję!
  12. Mały ma już ogłoszenie na stronie Palucha: [url]http://www.paluch.org.pl/ogloszenia.php?zgubilem=1[/url] Wydaje mi się, że sporo ludzi tam trafia. Czy ktoś z Was wie, co to jest [FONT=verdana][SIZE=2][COLOR=#224f15][COLOR=#0d4564][B][COLOR=#339966][FONT=Tahoma]Rejestr Zgub[/FONT][/COLOR][/B][/COLOR][/COLOR][/SIZE][/FONT]? Piszą o nim na stronie. Warto tam się zapisać, ktoś z tego korzysta?
  13. A ja napisałam do wszystkich czterech, przepraszam, mam nadzieję, że się dziewczyny nie obrażą. Z maila od nowej właścicielki Hebana: [I] Rozwiesilismy juz troche ogloszen na wejsciach do metra,na realu i w 2 lecznicach calodobowych ,reszta jutro. Zgubil sie kolo przystanku autobusowego rog KENu i Cieszkowskiego,obok Leclerca mniej wiecej o 20.30.[/I]
  14. Oczywiście będę pomagać im jak mogę. W gruncie rzeczy mały spędził u mnie więcej czasu niż u nich... Myślę też o Paluchu. Wolontariusze na swojej stronie wrzucają zdjęcia, ale zaznaczają, że nie wszystkie zwierzęta są fotografowane. Czy powinnam tam pojechać? Sprawdzić? Wierzę, że mały się znajdzie. W Warszawie bezpańskie psy nie biegają po ulicach. Zabiera je SM albo dobrzy ludzie. Gdzieś mały w końcu trafi!
  15. Sprawdzałam i wydaje mi się, że nie miał żadnego tatuażu. Z drugiej strony nigdy wcześniej nie widziałam psiego tatuażu więc może go przegapiłam? Mały miał za to takie dziwne coś jakby bliznę/znamię na pachwinie.
×
×
  • Create New...