Pani Wiolu, musimy się umówić na oddanie smyczy. Tara już zupełnie zadomowiona. Radosna, czuła, uważna. Wczoraj pierwszy raz, stosując się do rady, spuściłam ją ze smyczy. I nie uciekła. Patrzyła dokładnie, gdzie idę. Na wołanie zatrzymywała się i czekała. Nie atakuje biegaczy ani rowerzystów. Spacer z nią to sama przyjemność. Oczywiście Tara nie jest "ciapą", jak trzeba poszczeka, da znać, że ma kogoś, kogo będzie bronić. Z moimi kotami obchodzi się delikatnie, chociaż kociaki jeszcze nieufne - pewnie mają inne doświadczenia z psami.
Cieszę się, że trafiłam na Tarę. Na małą, psią przyjaciółkę, która daje tyle radości, że aż człowiek zastanawia się, jak zasłużył na taki prezent od losu. Pozdrawiam.