Jump to content
Dogomania

kati-k

Members
  • Posts

    3
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by kati-k

  1. Hmm troszkę się rozpisałeś, a szkoda, bo niestety pomyliłeś mnie z kimś innym. Ja mieszkam w Tychach, a w Azylu byłam parę miesięcy temu (o czym przecież napisałam w pierwszym poście). Poza tym ja już mam psa wziętego z innego schroniska. W Tarnowskich Górach mam tylko znajomych i stąd chciałam wziąć pieska właśnie z tego miejsca, a mi odmówiono, więc znalazłam w innym;) A pisałam to wszystko, by po prostu zwrócić Wam uwagę, że można pewne rzeczy zmienić dla dobra zwierząt.
  2. Macho... Serdecznie dziękuję za odpowiedź. Sprawa wygląda tak, że pies miał przebywać w kojcu w ciągu nocy lub podczas naszej nieobecności w kojcu. Gdy bylibyśmy w domu, pies spokojnie mógłby biegać po ogrodzie i domu. Pies nie byłby na uwięzi, ani nic w tym stylu. Sądzę, że są to dobre warunki dla psa i rozumiałabym, gdyby to chętnych byłoby więcej niż jest psów i ktoś mógłby zapewnić lepsze warunki. Ale niestety tak nie jest. Najgorsze w tym wszystkim było to, że żadnego psa nie chciano nam dać. Prosze też nie pomyśleć, że chciałysmy "byle jakiego, byle był". Po prostu w każdym psie da się zakochać. A rozmawiałyśmy z kierownikiem chyba - panem Krzysztofem. Stąd też napisałam to zdanie, które Cię tak dobiło. Bo jeśli nie wydajecie w ogóle psów do kojców, to w ten sposób na pewno parę psów straciło szansę na lepsze życie. I z tego, co mi znajomy mówił, to sytuacja się nie zmieniła nawet po włamaniu. Dalej tak nie wydajecie. Przykro mi, że miasto Was nie wspiera, a zdecydowanie powinno. Przede wszystkim to Wy robicie całemu miasto wielką przysługę, już o dobru zwierząt nie wspominając. erka Ale właśnie należy wyjść za tych stereotypów. Takie skojarzenie może ograniczyć liczbę szczęśliwszych zwierząt. Jeśli pan Krzysztof miał takie wątpliwości jak Ty, to mógł spokojnie jakoś się dogadać tak, aby miał możliwość zobaczenia kojca. Uwierz mi, że kojec na pewno nie jest mały. Stoi w nim spora buda (po dużym psie), cień jest i nie sądzę, żeby to były kiepskie warunki. Dodatkowo dosłownie krok od domu jest spory teren, na którym pies mógłby się wyszaleć. I to wszystko było tłumaczone panu Krzysztofowi... Przepraszam za ten OT. Co do samego człowieka, który dokonał tych strasznych czynów w Azylu, to niestety trudno cokolwiek poradzić. Takie jest chore prawo, które trzeba zmienić, ale niestety do tego ludzie musieliby się zainteresować sprawami zwierzat, a nie tylko swoimi. Politycy wolą się kłócić niż w końcu coś zrobić. To nawet nie chodzi o to, żeby Ci ludzie siedzieli w więzieniu pół życia, ale żeby przynajmniej otrzymali jakąkolwiek karę! I nikt w tym kraju nie pomysli o resocjalizacji (politycy). Takich ludzi powinno zmuszać się do pracy społecznej na rzecz zwierząt + więzienie. Należy nauczyć ich szacunku do zwierząt, wiadomo, trudne zadanie, ale jeśli choć parę osób na sto zmieni swój stosunek, to zawsze jest sukces. Przynajmniej po wyjściu z więzienia będzie mniej osób stanowiących zagrożenie dla zwierzat. Nie wiem, czy zreszta wiecie, ale wg badań, nie długośc kary wpływa na ilość popełnianych przestępstw, tylko jej pewność. Tzn. jeśli ma się świadomość, że policja ma dużą wykrywalność i kara jest prawie pewna, to wtedy jest mniej przestępstw niż przy małej wykrywalność, a dużych wyrokach. I zamiast to zmienić, zainwestowac w policję, zlikwidować straż miejską (a ludzi przenieść do policji), to pan Ziobro zwiększa długośc kar:shake:
  3. [LEFT]Witam. Sprawę Azylu obserwuję od samego początku. To, co się wydarzyło, było naprawdę straszne. Najbardziej żal zwierząt, które już i tak wystarczająco dużo przeszły. Widze, że wystawiacie tu dużo aukcji i ogłoszeń dotyczących zwierząt z tego schroniska i dlatego postanowiłam tu napisać. Trochę dziwnie mi się ogląda takie ogłoszenie, gdy wiem, że parę z tych zwierzaków mogłoby mieć już dom, a go nie mają. Parę miesięcy temu chciałam wziąć pieska właśnie z Azylu. Niestety odmówiono mi, ponieważ chciałam psa trzymać w kojcu, gdzie miałby swoją budę. Mam duży dom i spory ogród - sądziłam, że psu będzie u mnie dobrze. No ale cóż.. okazało się, że to nie są dobre warunki dla psa. Mam córkę, która miała się opiekować pieskiem (ale zdawałam sobie sprawę, że jeśli tego nie będzie robić, to ja będe musiała się tym zająć) i wiedziałam, że w domu pies także będzie przebywać, mimo moich zakazów;) Chciałyśmy zapewnić jakiemuś psu godne warunki do życia i dużo miłości. Sama kocham zwierzęta i bardzo cieszyłam się, gdy córka sama zaproponowała, by wziąć jakiegoś psa ze schroniska. Jednak odpowiedzieć brzmiała: do kojców psów nie dajemy... Wiedząc, że udzielają się tutaj osoby z Azylu, chciałabym się dowiedzieć, skąd taka decyzja. Przecież na pewno taki pies miałby lepiej niż w schronisku! Dodatkowo jestem ciekawa, czy schronisko nie próbowało w jakikolwiek sposób dogadać się z miastem. Jakieś dofinansowanie lub inny sposób? Przecież schronisko ma za mało pieniędzy, a miasto mogłoby pomóc. Mam nadzieję, że usłyszę konkretne argumenty, bo czasem mam niemiłe wrażenie, że zwierzęta w tym wszystkim nie są na pierwszym miejscu... Z góry dziękuję za odpowiedź i miejmy nadzieję, rozwianie moich wątpliwości.[/LEFT]
×
×
  • Create New...