To prawda, schronisko w Orzechowcach jest specyficzne-niestety w negatywnym tego słowa znaczeniu. Podziwiam dziewczyny, że ciągle walczą, nietylko o Maro, ale i o pozostałe psy. Również apeluę o to, by uszanować ich poświęcenie. Oby w schronisku wreszcie nastały lepsze czasy i bardziej odpowiedzialni i znający się na rzeczy ludzie się nim zajmowali (mam na myśli pracowników i zarząd, a nie wolontariuszy oczywiście). Trzymam mocno kciuki i żałuję, że bedąc we Wrocławiu nie mogę pomóc osobiście....