Miałam siedzieć cicho ale. ktokolwiek zabrał te psy - szacun!!! Jak tylko przeczytałam, że te psy są w kojcach zamkniętych na kłódki, same na terenie to pomyślałam, że najprościej odebrać z 7.3 UoZ pod nieobecność opiekuna. Bonsai jestem przedstawicielem organizacji i gdybym ja była na miejscu to łamałabym kraty, rwała kłódki i wyważyła drzwi - to się nazywa wyższa konieczność. Wiesz co by było z tymi psami gdyby wybuchł pożar?!
Cieszę się, że ktoś ma takie jaja :)
Co do sytuacji opiekunki to trzeba było być ślepym, żeby nie widzieć co się dzieje i na co się zanosi. Mnie już po jednym wpisie opiekunki dotyczącym jej leczenia psychiatrycznego i późniejszej rozmowie z psychoanalitykiem syna - zapaliła się czerwona lampka. Osoba, która ma problemy ze sobą, rodziną i na dodatek nie ma środków na swoje utrzymanie nie powinna zajmować się żadnym zwierzęciem!