jak ja sobie przypomne ostatni dni zycia mojej Kaji(owczarek collie), była juz strasznie wycięczona przez chorobe , wieczorem dostała mnustwo zastrzyków i lekarstw od weterynaza lecz nie dawał jej juz zbyt wiele nadzieji , nie mogła juz ustac samodzielnie na nogach , lezała ale jeszcze tliło sie w niej zycie , zamachała ogonem... rano poszłam do niej razem z lekarstwami, zdawała sie jeszcze słapsza ale była jeszcze na jawie bo gdy przyklęknęłam przy niej patrzyła sie w oczy , po chwili jak by zrobiła głebszy oddech i... ['] ostatni juz w swoim zyciu . nigdy nie zapomne tego psa ['] :-(
smierc mojego drugiego psa Karuska(przodek Karusia który jest aktualnie za mna) była bardzo nagła , została zabity przez samochud , niestety nie byłam z nim przed smiercią , opłakiwałam tylko jego zwłoki :-( . to było strasznie niespodziewane , naprawde nic nie wskazywało na to ze moze moje szczescie nie długo sie skonczy . widocznie nawet on nie wyczuł swojej smierci [']:-( ['] zginą nagle ale nie w spokoju w huku pojazdów na ruchliwej jezdni...
nie wiem gdzie teraz jest Karusek(czy Kaja) ale juz nie raz powracał do mnie w snach , zawsze usmiechniety i szczesliwy , chce zeby juz zawsze taki pozostał ;*