Jump to content
Dogomania

Femka

Members
  • Posts

    31
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Femka

  1. [quote name='jotpeg']bardzo smutne. wiele osób tu zawiniło. [URL]http://www.dziennikpolski24.pl/pl/aktualnosci/malopolska/1274187-umieralnia-dla-psow.html[/URL][/QUOTE] ale słowo przeprosin za potraktowanie dziennikarzy chyba nie zaszkodzi?
  2. ze Zgierzem też mają umowę, a wczoraj skwapliwie pojawili się na interwencji w Łodzi na Kosodrzewiny. No, ale TV była, to chyba jasne.
  3. jutro będę na Kosodrzewiny. Zrobię następne fotki. Na miau okazało się, że jest szansa na jakiś DT dla trzyłapnej labradorki. [quote name='sandra1244']Kochani, dziękuję za imię Fuks. Rano o 10 dzwoniłam do schroniska, pytałam o zdrowie psiaka, rozmawiałam z wetem, powiedział, że stan zdrowia jest dobry trzeba go karmić, i tak jest robione, nie jest agresywny, nie warczy, to przytulanka. Jestem na jutro umówiona na godz. 10 do Fuksika, mogę z nim spędzić czas i dać mu przysmak, jest cudownie. Femka jedziesz do przytulaka????.O tekście zaczęłam myśleć, ale brak mi inwencji twórczej...Myślę o tym. Przysmaki już mam o wszystko zadbałam. Mam zdjęcia ale nie mam nikogo kto je wprowadzi, jutro zrobię kolejne.[/QUOTE]
  4. mam w aparacie strasznie ciężkie foty, zawsze jak zrzucam do kompa, zmniejszam, żeby przez pomyłkę na miau nie wstawić. Ale wieczorem wyślę Ci takie dziewicze na email :) Poczekajmy też na fotki sandry. Wczoraj mówiła, że ma ze 12, ale nie umie wysłać, a ja byłam po leczeniu zęba i nie bardzo kojarzyłam, o czym rozmawiamy. Fuks podobno szedł 2 miesiące od Ozorkowa. Doszedł do Rosanowa. Jakim cudem po drodze nie mijał go żaden miłośnik zwierząt, wolontariusz?
  5. to i ja życzę miłego dnia, tym bardziej, że naprawdę wiosenny. Sandra zagroziła, że jutro jedzie do schronu, więc pewnie też się zabiorę.
  6. mój pierwszy kot miał na imię Fuks, bo cudem jego życie zostało uratowane. Jestem za tym pięknym imieniem dla benka :)
  7. ok, nazwiemy go inaczej, ale już nie dzisiaj. Weekendowa łapanka i dzisiejsza wizyta w schronie mnie zmasakrowały. Kontakt na mnie może być, bez problemu. Ten pies to uosobienie łagodności. Gdyby nie to, że jest straszliwie brudny (rękaw brązowego płaszcza jest po dzisiejszej wizycie czarny), można by go swobodnie przytulać.
  8. nika28, możesz podać swój email? wyślę Ci foty.
  9. o drugim wiemy tyle, że jest większy i w znacznie lepszym stanie zdrowia i kondycji. Nie jest wychudzony. To wszystko. Fotki wysłałam do ANETTTA.
  10. byłyśmy dzisiaj widziałyśmy naszego pupila jest grzeczny, zupełnie nie przejawia agresji, ma około 4-5 lat i daje się głaskać mamy fotki, ale wstawię po powrocie z pracy i raczej bez pomocy się nie obejdzie, bo na dogo nigdy nie próbowałam. Spotkałyśmy się z dużą życzliwością osób pracujących w schronisku, lekarz wet szczegółowo opowiedział o psinie. Jest zmęczony i wychudzony, ale w dobrym stanie. Jesteśmy umówione na dalsze kontakty i odwiedziny.
  11. dziś jesteśmy umówione z sandrą na wizytę na Kosodrzewiny. Będziemy się starały o możliwość zrobienia zdjęć.
  12. wiem ale i Ty zdajesz sobie pewnie sprawę z dwuznaczności Medora i świadomie podejmujesz współpracę i jako wolontariuszka, miłośniczka zwierząt sama wiesz, jak ocenić sytuację z bernardynem
  13. Nie, nie, nie teraz to trzeba go uratować w sensie: znaleźć mu dom.
  14. to ja chyba towarzystwu popsuję nieco humorek: [url]http://www.dogomania.pl/threads/204416-Tragiczny-los-Bernardyna[/url] [url]http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=8&t=125608&start=0[/url] dla posiadających profil na miau.pl życzę przyjemnej lektury i dobrego samopoczucia, szczególnie w czasie zaglądania w lustereczko.
  15. bardzo chciałabym się skontaktować z wolontariuszkami dogo, które współpracują z fundacją benków lub współpracują ze schronem w Pabianicach.
  16. majqa, dziękuję. Już jesteśmy po akcji. Opiszę jej przebieg na prośbę sandry, ponieważ ona ma utrudniony dostęp do netu. I chyba bardziej emocjonalnie przeżyła akcję. Po psa przyjechała ekipa ze schronu na Kosodrzewiny. Do nich zadzwonił policjant. Panowie najpierw strzelili do psa pociskiem usypiającym, pies zaczął biec "jedynką" coraz bardziej słaniając się na łapach. Widok był przerażający, bo samochody wcale nie zwalniały, tylko omijały przewracające się zwierzę. Sandra zatrzymała ruch w jedną stronę, ja w drugą i w ten sposób pies został bezpiecznie odłowiony. Bardzo będzie potrzebna pomoc w dalszej opiece nad bernardynem. Ja na psach nie znam się w ogóle, sandra też chyba nie jest specjalistką od benków. A zwierzak po takich przejściach potrzebuje naprawdę dobrego opiekuna, który go doprowadzi do porządku psychicznie. Musimy go zabrać z Koso, musimy mieć go gdzie umieścić. Ja nie wycofuję się z działań na rzecz tego psa, sandra też nie. Ale same nic nie zrobimy.
  17. sandra była na miejscu. Knajpa zamknięta, miski nie ma. Psa też nie widziała, ale jesteśmy pewne, że on jest w okolicy, w takim oddalonym od drogi opuszczonym zabudowaniu. Nie wchodziła tam, żeby nie płoszyć psiaka, tylko zadzwoniła do mnie, a ja już w pogotowiu z telefonem do policji. Dyżurny dzisiaj okazał się super facetem. Powiedział, że przede wszystkim życie psa jest zagrożone i trzeba mu pomóc. Wziął ode mnie telefon, bo zadeklarowałam, że obie z sandrą chcemy pomóc na miejscu. Teraz on organizuje ekipę, a my z sandrą w pogotowiu. Dziękuję Ci z całego serca. Nie odpuścimy losu tego psa. Jak tylko pies będzie bezpieczny w schronie, damy znać i włączymy się do poszukiwań mu domu.
  18. przed człowiekiem ucieka w panice, nie ma mowy o podejściu do niego z miską jest dokarmiany w przydrożnym zajeździe, siedzibę miał w gospodarstwie, ale właściciele zamknęli przed nim bramę, mimo, że prosiłyśmy, aby najpierw go wpuścili, potem zamknęli bramę, a następnie żeby do nas zadzwonili (wszystkie zostawiłyśmy numer telefonu, żeby po pa przyjechać). Gdy widzi człowieka, podnosi się i odchodzi, ale widać, że porusza się z trudem. Jest albo potrącony albo już tak wycieńczony. Nieprawdopodobnie chudy i brudny. Nie widać w nim agresji. EDIT: w tej chwili sandra tam jedzie, żeby sprawdzić, czy pies jest i jak wygląda sytuacja, po jej telefonie natychmiast dzwonię do dzielnicowego i zmuszam go do interwencji, a następnie będziemy się starać, żeby pies trafił do schroniska właściwego dla gminy Zgierz, czyli do Pabianic. Potem liczymy na pomoc w szukaniu domu tymczasowego dla psa. Jak się dowiedziałam, w schronie pabianickim jest dobrze zorganizowany wolontariat.
  19. straż miejska i gmina się wypięły policja oddelegowała dzielnicowego i to byłoby na tyle odpowiedzialnych służb właśnie ze względu na zagrożenie niekontrolowaną ucieczką psa na drogę, zaprzestałyśmy się tam chwilowo pokazywać.
  20. ucieka przed człowiekiem
  21. Witam, ja również dzisiaj brałam udział w akcji łapania tego psa. Nika28, nie miałyśmy zbyt wiele czasu na kontakt ze schroniskami. Najważniejsze jest zabranie psa z tej ruchliwej ulicy. Czy ktoś mieszkający w okolicach mógłby nam pomóc? Niestety, nie możemy liczyć na wsparcie fundacji pomagającej bernardynom w Łasku, Medor w ogóle nie jest zainteresowany pomocą.
  22. Jeśli zajrzycie do podlinkowanego wątku na miau, to i tam jest wiele wypowiedzi osób zadowolonych z obsługi. Nie twierdzę, że przy wszystkich transakcjach tak dają ciała. Ale prawie 100 stron opowieści jak z kosmosu robi swoje. Skąd wiadomo, że pracownicy sami dodawali wpisy? Bo były bardzo charakterystyczne :)
  23. ja nie twierdzę, że każde zamówienie jest realizowane w ten sposób. W wątku, do którego podałam link, są wypowiedzi osób również zadowolonych z zakupów w tym sklepie.
  24. Rzadko tu zaglądam, jeszcze rzadziej piszę. Udzielam się na miau.pl Krakvet oba nasze fora znają przede wszystkim z comiesięcznych głosowań nad kandydaturami do pomocy. Ale na miau jest też inny wątek dotyczący KV: [URL]http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=8&t=72010&start=0[/URL] Prawie sto stron historii mniej lub bardziej bulwersujących na temat sposobu traktowania klientów. Równo rok temu zdarzyło się, że zamówiłam dla jednej z karmicielek 10-kilogramowy worek karmy. Worek do mnie przyszedł rozdarty, a chrupki w połowie skruszone na proszek. Reklamowałam przesyłkę i jak zwykle otrzymałam wyjaśnienie, że to wina kuriera. Tymczasem opakowanie zewnętrzne, oklejone firmową taśmą KV było nienaruszone. Nie było nawet wgnieceń. Zażądałam wymiany karmy. KV odmówił, a w ramach rekompensaty zaproponował dostarczenie wraz z następnym zamówieniem wiaderka na chrupki. Odmówiłam i rozpoczęłam walkę o uznanie reklamacji na forum sklepu KV. Wtedy takie jeszcze było. Jakie było moje zdumienie, gdy zorientowałam się, że wszystkie posty opisujące całą sytuację, a nawet założony przeze mnie wątek, bardzo szybko znikały bez śladu. Pewnie nie połapałabym się, o co chodzi, gdyby jednego z moich postów na forum KV nie zdążyła przeczytać Ja-Ba. Odezwała się do mnie i po krótkiej wymianie PW okazało się, że to stała praktyka moderatorów forum KV: usuwanie informacji o reklamacjach, zamieszczanie wątków pochwalnych przez pracowników KV. Okazało się, że wiele osób robionych było w bambuko, ale każdy myślał, że jest jedyny. Ja-Ba zalogowała się na miau.pl, a w efekcie moich rozmów z KV nie tylko wymieniono worek na nowy, dostarczono wspomniane wiaderko, ale jeszcze udzielono mi 30% rabatu na całe następne zamówienie, bez górnego limitu kwotowego. zaraz potem forum sklepu KV zostało zlikwidowane. Przez rok był spokój. W ubiegłym tygodniu historia się powtórzyła. Jeszcze gorsza. Otrzymałam zamówione opakowanie 10 kg hill'sa rozerwane na środku i zaklejone w tym miejscu [B]firmową taśmą [/B]KV. Zatem pracownicy tego sklepu już tak dalece przestali się liczyć z opiniami klientów, że nawet nie próbują zachowywać pozorów rzetelności. Oczywiście złożyłam reklamacje i w odpowiedzi dowiedziałam się, że tę dziurę mogli zrobić pracownicy firmy kurierskiej, bo oni nie lubią KV:crazyeye: Zażądałam wymiany worka karmy i dodatkowo 20% rabatu na następne zamówienie. W rozmowie telefonicznej odmówiono mi jakiejkolwiek zniżki, ale gdy zażądałam odpowiedzi na piśmie, rabat przyznano jako alternatywną formę rekompensaty: rabat albo wymiana karmy. Uznałam, że wymiana worka to żadna łaska. Zapłaciłam za nią i mam prawo otrzymać towar pełnowartościowy. A rabat ma być dodatkową rekompensatą za sposób, w jaki potraktowana zostałam jako klient sklepu. Za to, że pracownik magazynu wziął do ręki rozdarty worek (albo sam go rozdarł przez niezręczność), zakleił taśmą, a następnie bezstrosko wysłał klientowi. KV odmówił. Wyparli się, że to uszkodzenie miało miejsce u nich, a na pytanie, skąd taśma na sklejeniu, milczą. :roll: Tutaj: [URL]http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=8&t=72010&start=1425[/URL] (czwarty post od góry) są fotki spornego worka. Podsumowując: zdecydowałam się na wymianę worka, zrezygnowałam z alternatywnego rabatu, ale KV został uprzedzony, że cały incydent opisany zostanie na znanych mi zwierzęcych forach.
×
×
  • Create New...