Jump to content
Dogomania

Malati

Members
  • Posts

    22
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Malati

  1. Po różnych bojach/przebojach szczotkowy dt przemienił się w ds. Innymi słowy najweselszy pies w okolicy, którego imię teraz to raczej Lucy mieszka z moją mamma mią :shake:
  2. Szczotka nie ma jednak domu. Czuję się ... no czuję się i się nie będę rozpisywać. Prośba o pomoc dalej. Szczotka jest bardzo radosna, kocha ludzi, trochę nadpobudliwa ale w pozytywnym sensie. Łatwo obdarza zaufaniem. Jedyne czego potrzebuje to zainteresowania i miłości.
  3. Nie, ja niestety nie mogę jej zatrzymać :( Nie mamy fizycznej możliwości a z każdą chwilą żałuję coraz bardziej. Szczotka to takie małe ADHD pozytywnej energii. Niesamowita jest i z każdą chwilą rozkwita coraz bardziej. No i zapowiada swojego rodzaju urodę pomimo długości i krótkich nóżek. Ma piękną barwę, wygląda bardzo czysto aż urokliwie. Śmieszna taka jest i bardzo radosna. Na razie trzeba ją stopować żeby nie szalała za bardzo ale nie jest to proste. Łazi, podgryza, skacze i gada. To jest chyba najbardziej gadatliwy pies jakiego spotkałam w życiu. Ona po prostu musi sobie pogadać. Nie szczeka, tak buczy zaczepiając nas. Na spacerze np. buczy jak się nie poświęca jej uwagi, jak się do Niej coś powie to też buczy bo przecież trzeba odpowiedzieć. Na psuki trochę warczy ale sytuacja jest do opanowania. Jedne co niedobre to, że jeszcze nie załapała, że w domu się nie siusia, z grubszymi sprawami jest ok i robi tylko na dworzu. No i jak Ona się cieszy, że jest u nas. To po Niej widać, nie wiem czy to możliwe, że wyczuwa, że jest bezpieczna, że dobrze jej życzymy i chcemy jak najlepiej ale trudno w Niej rozpoznać wiejskiej, przestraszonego pieska. Bardzo trudno. A idzie do mamy dziewczyny mojego brata :) Czekamy aż skończy remont. Raczej niespodziewany rozwój akcji ale po spotkaniu no cóż tak to bywa. Mam nadzieję, że wszystko wypali ;)
  4. Witam, bardzo dziękuję wszystkim za pomoc i chęć ew. pomocy! Akcja Szczotka odwołana, bo Szczotka ma swój dom!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Dom z miłości od pierwszego wejrzenia! Super, taki dom jej się należał bo to naprawdę wspaniała sunia. Jeszcze raz bardzo dziękuję!
  5. Dziewczyny ja myślę, że to będzie cudowny psi towarzysz. Ona jest wspaniała. Długa, na razie ma wystające wszystkie kostki ale jest przeurocza i ta jasna, lisia mordka o ciemnych oczach w cimnych obwódkach, do zakochania. Jak się Nią zainteresowałam, pogładziłam to zyskałam towarzyszkę, która nie zważając na 3 szalone psuki i obserwatora kociego chciała za mną krok w krok chodzić i chodziła. To znaczy ja ją pogładziłam (Szczotka leżała w kuchni żeby mieć spokój) i poszłam do siebie. Po chwili zobaczyłam, że Ona za mną przyszła. To poszłam do dużego pokoju a Ona za mną. Położyła się w psim mieszkaniu, później weszła do gąbczastego koszyka (sama, pokonując jego ścianki tymi krótkimi nóżkami) i poleżała w międzyczasie wywalając obolały brzusio do góry. Jeszcze nie słyszałam, żeby warknęła na psunie czy kota. My tak ostrożnie z szacunkiem do Niej podchodzimy ale nie widać w Niej agresji.
  6. Postaram się! Na razie chcemy żeby doszła do siebie. Aaa została oceniona na 4 lata, ma silny organizm ale potwierdziły się moje słowa, które powiedziałam do my, że prawdopodobnie nie urodziłaby sama.
  7. Szczotka już po zabiegu u nas. Leży, odpoczywa. Fizycznie to jest długaśna, ma krótkie łapki za to prześliczny pyszczek. Długi jak u liska za to w kolorze złotej bieli. Śliczny, zdjęcie nie oddaje. W samochodzie była bardzo grzeczna. Jechała sama z TŻ mojej mamy. Usiadła z tyłu za jego fotelem, jak jej wskazał żeby poszła za drugi fotel żeby mógł ją gładzić ( ;) ) zmieniła pozycje. Teraz leżąc zawołana macha ogonkiem. Staramy się robić wszystko żeby na razie nie musiała się ruszać. Niestety już są pielgrzymki do Niej. Pierwszy pojawił się jedyny mężczyzna w stadzie czyli Ancymon (mój kocur). Bardzo uważnie ją zbadał i obserwuje, na razie Szczotka nie reaguje. Zobaczymy co dalej. Ma u nas 2 tygodnie do momentu zdjęcia szwów.
  8. Jedzie! Pewnie już jest u weterynarza. Dzisiaj wszystko już przemyślane i było dobrze, to dobrze, bo Ona pewnie tam wróci ;/ ale będzie i tak lepiej.
  9. Jutro powinien być TEN dzień ale nie wiadomo czy będzie... mamma mia nieopatrznie całkiem powiedziała, że sunia będzie wysterylizowana (ale to na samym początku) i nagle postanowiono, że Szczotka zostaje. Są negocjacje i TŻ my i tak po Nią pojedzie. Ja nie mam słów, zwłaszcza na argumentacje, że to nie humanitarne ale chodzi o względy hmm emocjonalne, że była miła. Przygotowałam mie całą przemowę,. co ma mówić jak zadzwoni. Czyli o tym, że sunia po potrąceniu musi być przebadana, że przy porodzie musi być weterynarz, że gdzie jej zagwarantują miejsce i wszystko co się da (dużo argumentów znalazłam). Oby jutro był ten wielki dzień!!! Ja niestety nie dam rady pomóc w ocenie domków. Ja jestem z Warszawy, a wiem, że ani ma ani jej TŻ nie podjęliby się sprawdzenia, no i czas to jeden z najbardziej deficytowych towarów.
  10. O wszystkim będę na bieżąco informować! A co do wielkości dopatrzyłam się na zdjęciu liści poziomek. To chyba najlepiej pokazuje jej rozmiary ;)
  11. W najbliższy piątek, jeśli nie wydarzy się nic nieprzewidzianego Szczotka zostanie przywieziona do Warszawy i obejrzana przez weterynarza. Jeśli wszystko będzie wyglądało dobrze to będzie też wysterylizowana. Nachalnie przygarniam dobre myśli. W najgorszym z możliwych wypadków wróci na wieś ale z (przynajmniej czasowo) zapewnionym miejscem, gdzie nie będzie już wyganiana i będzie karmiona do czasu aż nie znajdziemy domu dla niej.
  12. Szczotka dalej jest w Brańszczyku ale zaczęła być lepiej traktowana, bo powiedziałyśmy (nie do końca prawdę), że mamy dla niej dom. Nie przeganiają już jej. Mamy nadzieję, że w tym tygodniu uda nam się ją przetransportować do siebie i wysterylizować, to ostatni dzwonek. Nasz weterynarz powiedział, że oczywiście musi ją zobaczyć ale jest na tak dla zabiegu (już je przeprowadzał na teraz już naszym psiaku). Jest malusieńka iskierka nadziei, że znajomej uda się ją do czasu znalezienia domu stałego umieścić w stajni. A poza tym dostałyśmy informację od "miejscowych", że jest Pani, która powiedziała, że sunią się zajmie. Podobno Pani bardzo dobra, ma swoje psiaki... ja się pytam dlaczego Pani się nie ujawniła jak Szczotka biegała i była przepędzana przez wszystkich, gdzie ta dobra Pani była jak sunia została potrącona i ledwo z tego wyszła, gdzie to dobre serce się schowało jak zabijano wszystkie dziury w szkole, żeby tam mały pies przypadkiem nie znalazł schronienia. (przepraszam wiem, że nie powinnam tak pisać ale szlak mnie trafia i mam nadzieję, że sunia nie będzie musiała tam wrócić).
  13. [URL=http://img412.imageshack.us/i/piesekbraszczyk.jpg/][IMG]http://img412.imageshack.us/img412/420/piesekbraszczyk.th.jpg[/IMG][/URL]
  14. Edit. Szczotka jednak jest bardzo przestraszona. Nie daje się do siebie zbliżyć, ucieka. Dzisiaj jak moja mama do Niej chciała podejść to uciekała i szczekała, dlatego do złapania będzie potrzebna nam pomoc jednego człowieka stamtąd. To szczekanie to ze strachu nie z agresji. Poprosiłam, żeby spróbowała zrobić zdjęcia chociaż z oddali. W zimie, jak miała szczeniaki, mieszkała w zabudowaniach szkolnych (jakiejś przybudówce) niestety bardzo gorliwa katoliczka, pani nauczycielka doprowadziła do tego, że cały teren został całkowicie zamknięty, tak że sunia nie ma gdzie się schować. Dodatkowo jest przeganiana w sposób mocno ludzki z tego miejsca. Błąka się po okolicy nie mając swojego miejsca. Na pewno została potrącona, jak usłyszała mama to dziwne, że udało jej się z tego wyjść, ale wyszła chociaż widać, że jest przetrącona. Nie może tam zostać, bo Ona łazi to tu, to tam, a tu i tam ludzie jeżdżą jak wariaci. Skąd się wzięła w okolicy nie wiadomo, najpewniej ktoś ją wyrzucił (ogródki działkowe w okolicy). Poza tym jednak rokuje nadzieję na urodę. Ma dłuższy pyszczek i płowe futerko. Może jak zniknie z niej strach, będzie dobrze odżywiona to będzie nawet psią hmm ładną dziewczyną. Trwają negocjacje, żeby ją przetrzymali. Będziemy prosić też żeby zrobili zdjęcia. Mama jest gotowa pojechać tam nawet w tygodniu i ją zabrać, tylko musi mieć chociaż 70% że ją znajdzie, a jak mówi sama nie będzie w stanie tego zrobić. (żeby nie było moja mama łapała różne psy nie rokujące nadziei na złapanie, chociaż czasami zajmowało jej to kilka tygodni działań).
  15. Hej, bardzo dziękuję za wątek, bardzo dziękuję za zainteresowanie. Wiem, że mało dlatego ręce mi opadają. Próbuję zdobyć jak najwięcej informacji a jak zdobywam to wklejam. Działka jest pod Wyszkowem, dokładnie rzecz biorąc w Brańszczyku. Szczotka nie wykazuje agresji, lgnie do (niektórych) ludzi, którzy ją przeganiają, a Ona dalej do nich lgnie, ale nie wiadomo jaka jest w bliższym poznaniu bo.... dlatego też nie ma zdjęć. Niestety w tym momencie zapadła się pod ziemię, jak to wiejski bezdomny pies, raz tu, raz tam. Tutaj muszę podkreślić, że moja mama jej nie gładziła. Na miejscu niestety nie można liczyć na nikogo nawet jeśli chodzi o dokarmianie czy jakiekolwiek informacje. Jeszcze nie widać szczenności (psy ganiały za nią pod koniec czerwca). Sunia wygląda na młodą, moja mama pierwszy raz zauważyła ją na wiosnę, na wiosnę nie kulała. Tam jest źle, pies moich dziadków, którzy tam mieszkali musiał zostać uśpiony, bo ktoś Go uderzył siekierą w głowę, sama goniłam dzieci, które psa obwiesiły łańcuchem i ganiały, sunia, którą w zeszłym roku zabraliśmy okazało się, że ma potężną ilość śrutu w sobie... oczywiście nie przeczę są osoby, które pomagają, starają się a ja staram się nie słuchać ich opowieści. Osobiście tam nie jeżdżę. Wiem, że to za mało informacji. Ze swojej strony mogę zagwarantować tyle, że sunia wpierw trafi do mnie, my ją zbadamy, wysterylizujemy, zaszczepimy. Zobaczymy jak reaguje na ludzi, na koty, na psy... ale nie mamy warunków na jej długi pobyt z powodów jakie wymieniałam wyżej. Tylko muszę mieć jakąś alternatywę, bo nie wyobrażam sobie wiezienia jej do Warszawy, pokazania domu i wypuszczenia "na wolność". Hmmm co do urody to moja mama pewnie ma rację. Moje psiaki dla nas są najpiękniejsze ale ich uroda no jest dość problematyczna, ale myślę, że szczotka może wyglądać zabawnie. Dzielę się wszystkimi informacjami jakie udaje nam się zdobyć...
  16. Nie psie ale kocie, Byłam z moim kotem na spacerze, kiedy trasę nam zaszła mama z córeczką. Córeczka zachwycona krzyczy - jaki ładny piesek. Jej mama spogląda na mnie zakłopotana i mówi cicho, że to nie piesek, a kotek. Dziewczynka przyjrzała się uważnie, pokręciła przecząco głową i zdecydowanym tonem powiedziała - to myszka! A tak odnośnie szczeniaków to kilka (dobrych) lat temu, miałam na tymczasie kaukaza, jednocześnie miałam maleńkiego (7 kilo żywej wagi), czarnego pluszaka o mega mocnym charakterze. Kaj (ten mały) był mniej więcej wielkości głowy (i kawałka szyi Saby). Kiedyś na spacerze na psiaki rzucił się jakiś mieszaniec. Saba z mordem w oczach ledwo została przeze mnie odciągnięta, ale się uspokoiła, a Kaj wpadł w szał szczeka i szczekał, szczekał, szczekał na agresor. Agresor szczekał na Kaja i nagle słyszę wściekły głos właściciela - niech Pani zabierze tego szczeniaka ;D
  17. Jaka ona jest piękna! A jej państwo muszą mieć ogromne serca, dobrze że są jeszcze wśród nas takie osoby. Duch w narodzie nie ginie! :)
  18. Mam psa najcudniejszego mojego, który po pogryzieniu przez owczarka jest w połowie sparaliżowany, dokładniej prawą stronę ciała ma nie w pełni sprawną, a że ma ok 17-20 lat sprawności nie odzyska już na pewno, co powoduje, że chodzi w taki dość specyficzny sposób. Mimo tego jest psem pełnym radości i chęci życia. Po prostu porusza się wolniej (w zasadzie poruszał się ale to długa historia) Kiedyś poszłam z nim i z sukami na spacer i pani, najwyraźniej "wielka miłośniczka" zwierząt podeszła do nas spoglądając to na mnie to na Kaja potępieńczo jakbym jakaś złą wywłoką była. Przez chwilę się przyglądała po czym nie owijając w bawełnę rzekła pełnym uniesienia i zbolałego współczucia głosem "- Ojej czy nie byłoby lepiej go uśpić, bo nie chodzi pani w pełni dobrze?" Tego dnia mój humor nie był najlepszy, zresztą takie rady też go nie poprawiają więc niemal natychmiast odpowiedziałam - "A czy pani chciałaby żeby panią uśpić" Pani się zmieszała, spojrzała pod nogi i już bez tego nadęcia w głosie odpowiedziała (przynajmniej tak myślę, ze to to znaczyło bo było bardzo ciche) - nie, nie chciałabym - po czym śpiesznie oddaliła się od nas.
  19. Wiem :oops: Tzn. już wiem, zapomniałam kompletnie, że Di miała zastrzyk niedawno i całkiem spanikowałam! Przepraszam za zamieszanie! :)
  20. Ja mam też pytanie i to nie o guzek tylko coś guzkopodobnego. Moja sunia ma w okolicy łopatki, tak jakby na żebrze ogromną, zgrubiałą masę. (to nie jest guzek wymiary jakieś 7cm na 3 cm). Jest to twarde (nawet bardzo twarde), rośnie na tym sierść, absolutnie psuka nie zwraca na to uwagi. Jak to dotykam, naciskam nie boli jej. Położone jest w tkance mięśniowej. Czy ktoś kiedyś zetknął się z czymś podobnym? Niestety żeby podjechać z nią do dobrego weterynarza mam czas dopiero w poniedziałek. Do pierwszego lepszego żeby pójść mogę w każdej chwili. I nie wiem może powinnam?
  21. Quazi ma się chyba dobrze! ;-> Na pewno psiarze nie mają nam za złe tego, że no lubimy też kotki (chociaż moje psy to chyba mają)... no a tak dodam jeszcze, że Quazi ma swój fanklub z niesamowitym prezesem :diabloti: [CENTER][IMG]http://img442.imageshack.us/img442/5100/7f44662de1386ba9hr8.jpg[/IMG] [/CENTER]
  22. No ładnie i swoją przygodę na dogomani, ja psiara zaczynam od kociorra. Wszystkim zainteresowanym dziękujemy za ciepłe myśli i wsparcie, a ze swojej strony zapewniam, że Quazek tak znowu źle nie trafił, chociaż z psami panuje chłodne milczenie z podgryzaniem i biegnę szukać wątku właśnie o tym ;)
×
×
  • Create New...