Jump to content
Dogomania

Goś

Members
  • Posts

    2911
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Goś

  1. Szarotko, teraz sprawdziłam i wpłata doszła. Dziękuję! A co do Sylwestra - powinni ją zamknąć. Z tym stróżem, który będzie jutro rozmawiałam poprzednio i powiedział, że zwróci na to uwagę.
  2. Ech... Wracamy z akcji z niczym. :( Rudzia nie chce zostać złapana, zobaczyła klatkę i od razu uciekała jak najdalej jej od niej. Pachnącej wędliny przygotowanej specjalnie na tę okazję nie chciała potem wziąć nawet z ręki. Być może dlatego, że nie była głodna, ale trudno tego dopilnować, skoro wszyscy w okolicy ją tam dokarmiają. Klatka, jako metoda bez przemocy, się nie sprawdziła. Trzeba wymyślić coś innego. Na ten moment, jedyną sensowną rzeczą wydaje mi się znalezienie mitycznego "człowieka z palucha", który Rudzię jest w stanie wziąć na ręce... Dziś rano bardzo mi to doradzała pani żona stróża, która zresztą sama zaczęła działać i dzwonić po paluchach w jego poszukiwaniu. Oczywiście go nie znalazła, bo on z Palucha nie jest, tylko pewnie z innej organizacji albo po prostu jakiś wolontariusz... Pocieszające w tym wszystkim jest to, że widziałyśmy, że Rudzia nie boi się wystrzałów. Zresztą, odnośnie sytuacji niech się wypowie jeszcze sonikowa, która uczestniczyła w akcji.
  3. Tak:-) Wybaczcie lapidarne wypowiedzi, ale nie da się słowami opisać tego co mi dziś chodzi po głowie...
  4. Ogryzek już chyba w domu, nie? Czyli szansa dla Mojo :-)
  5. [quote name='sonikowa']Ciotki Goś jest niesamowita, zupełnie się niczym nie przejmuje. Najpierw na dogo wyciagnęła bez deklaracji kaukaza do hotelu, teraz złapie Rudzię bez klatki :-) Będzie dobrze, jutro też się tam wybieram, więc coś wymyślimy i bez klatki.[/QUOTE] To za dużo powiedziane. Ale ja Ci dziś mówiłam - brak wyobraźni pomaga ;-) Lub inaczej - Wielki Spokój. To powiedzonko, które dziś mi często przychodzi do głowy. Poznałam kiedyś człowieka, który prowadzi teatr dla osób umysłowo chorych. Kiedy go spotkałam właśnie miało zacząć się przedstawienie, ale jeden z aktorów zaczął krzyczeć, inna osoba się rozpłakała, ktoś wyszedł obrażony, ktoś dostał ataku padaczki... A on siedział na środku i mówił: Wielki spokój. Wielki spokój ;-)
  6. Miałam dostać odpowiedź zwrotną telefonicznie. Ale nie dostałam i sama się już popołudniu nie dodzwoniłam. Ale wydaje mi się, że Anioł rozumie, dlaczego to takie ważne, więc póki co nastawiam się na dzwonienie od rana.
  7. Jeszcze nie przyszło, ale może się nie zdążyło zaksięgować. Tymczasem potwierdzona klatka stała się mniej potwierdzona. I w sumie to nie wiadomo, czy jutro będę mogła ją odebrać. Ale przecież do jutra mnóstwo czasu jeszcze... Pomaga brak wyobraźni (=niedopuszczanie do mózgu wszystkich tych scenariuszy, że się nie uda). . . . . . ale nerwosol też chętnie przyjmę ;-)
  8. Goś

    Anglia

    [QUOTE]Mam prośbę za jakiś czas - czyt jak Dahme przyjedzie - chciałabym iść na szkolenie tylko nie wiem gdzie znajdę coś fajnego, szkolenie PT czyli wydaje mi się że po angielsku obedience w grę wchodzą jedynie pozytywne metody noi blisko mnie czyli tylko North - West jeśli coś znacie to będę bardzo wdzięczna [/QUOTE] Sorki, że zagadałyśmy Twoje pytanie. Ja zauważyłam...tylko po prostu nie znam ;) , więc się nie wypowiedziałam
  9. Goś

    Anglia

    Właśnie zamieniłam słówko z Gosią. Oferujemy się pokryć koszty utrzymania Bruna w DT
  10. Goś

    Anglia

    [QUOTE]Zadzwonie dzisiaj do znajomej moze ona cos pomoze. Moge rowniez porozmawiac z moim chlopem, moze dalby sie namowic na tymczas. My nie mamy dzieci, mieszka z nami nasz znajomy, ale to psi czlowiek. Mamy sunie labradorke. Nic nie obiecuje, ale zapytac moge.[/QUOTE] Jejku, byłoby cudownie!!! W razie gdyby ktokolwiek miał więcej pytań, czego się spodziewam, to zapraszamy do nas! 1) odpowiemy na wszystko choćby i telefonicznie 2) możecie najpierw przyjechać zobaczyć i poznać psa przed podjęciem decyzji! 3)weź swoją sunię, jeśli chcesz, to się psy poznają...i upewnimy się, ze są razem ok
  11. Goś

    Anglia

    Tak, masz rację - zupełnie o tym zapomniałam. Przekroczenie jakiejś ulicy graniczy z cudem. A chodzenie wzdłuż po chodniku wygląda tak, że pies przemyka się jak cień wzdłuż ścian czy ogrodzeń, prawie szorując brzuchem po ziemi. Auta go przerażają! Jak nadjeżdża coś większego, to najlepiej się zatrzymać i przeczekać, bo pies potrafi wpaść w panikę...
  12. Goś

    Anglia

    Tak, tymczas byłby super, ale taki, który go zechce przyjąć spowrotem w razie kolejnej nieudanej adopcji. Bo jeśli mamy go wyadoptowywać prywatnie, to musimy zostawiać ludziom furtkę, że w razie czego pies może do nas wrócić. Bo w przeciewnym razie i tak może trafić do Battersea... :shake: Jak to powiedziała gosia.marta Bruno wybiera sobie ludzi. Jeśli ktoś się go boi albo jest przy nim spięty, to zapomnij-przyjaźni nie będzie. Poza tym jest dość prawdopodobne, że będzie powarkiwał to na tego, to na tamtego gościa, więc ludzie muszą być na to gotowi i najwyżej oddzielać psa, albo chcieć nad tym popracować... Bo widzisz on z tym Billem, który go wziął był rewelacyjny! Miłość od pierwszego wejrzenia! Z obu stron. Bill od pierwszego dnia mógł z nim zrobić tyle, ile my dopiero po jakimś tyg znajomości. Ale pies burczał. Najpierw na kolegę, potem nasiostrę i na syna. I facet nie chciał ryzykować poważnych problemów rodzinnych... Acha, dodam jeszcze, że Bruno się nie rzuca na ludzi czy coś. Ale warczy tak szczerze i prosto z serca :eviltong: że normalnym ludziom na ten dźwięk się robi niedobrze... Na mnie też tak mrunkął pierwszego dnia, jak go do auta próbowałam na siłę zapakować ;) Nie uciekłam z krzykiem, dalej robiłam przy nim swoje i po jakimś niedługim czasie mogłam go i za łapy podnosić... Widzisz mi się wydaje, że w dużej mierze to jego gburstwo bierze się z raku zaufania. On, z tego co zaobserwowałyśmy, nie był najlepiej traktowany w przeszłości i po prostu nie ufa ludziom z definicji, zwłaszcza facetom. Bo przecież ja niczego na nim nie próbowałam forsować - ten pies waży tyle co ja! Wszystko na spokojnie i po kroczku i to on sam z siebie powoli zaczynał sie relaksować w moim towarzystwie i pozwalać mi na coraz więcej, bo już wiedział, ze mu krzywdy nie zrobię. Na początku też nie można było mu się patrzeć w oczy, bo pies aż cały tężał o wpatrywał się coraz intensywniej...ewidentnie traktował to jako wyzwanie. A potem, phi zasypiał sobie smacznie pod moim spojrzeniem. Piszę to wszystko, żeby dać Ci dokładniejszy obraz psa, skoro chcesz nam pomóc w szukaniu tymczasu. Bo Ci jego potencjalni opiekunowie muszą to wszystko wiedzieć. Poza tym, jak napisała gosia.marta - u wszytkich nas musiał zrobić rundę znaczeniową pierwszego dnia. Zawsze było to raz i tyle, więc bez tragedii. Bill natomiast mówił, że u niego Bruno nie znaczył w ogóle. I ciężko powiedzieć czy to dlatego, ze pies już jest jakiś czas po kastracji czy dlatego, że Bill nie ma obecnie innego psa w domu. Ponadto Bruno w domu jest Idealny. Grzeczny, bardzo posłuszny, spokojny. Jak coś się dzieje, to najwyżej zrobi jeden ostrzegawczy szczek (bo jest bardzo czujny), ale nie ujada. Po prostu informuje Cię, że coś usłyszał. Jak mu pozwolisz, to ładnie się bawi. Jak nie, to grzecznie sobie śpi. Rozumie koncept nie wchodzenia na meble i nie ładuje się na kanapy...przynajmniej w zasięgu Twojego wzroku :eviltong: Jak pierwszego dnia byliśmy na etapie wyjaśniania sobie pewnych zasad, to grzecznie schodził jak mu kazałam. Spał pod moim łóżkiem, tuż przy głowie. Chciał być jak najbliżej, bo zasypiał na siedząco, trzymając głowę opartą o łóżko :lol: I tak mu ten wielki łeb opadał i obijał się o kant, ale on uparcie nie chciał się położyć, bo wtedy by mnie nie czuł. Więc musiałam wystawiać rękę i do dotykać, to wtedy zasypiał. Jak zaczynał chrapać, to zabierałam rękę i sama szłam spać... Taka była nasza wieczorna rutyna. Na spacerach ogólnie boi się przychodzić, zawsze zachowuje bezpieczny dystans, żeby go przypadkiem nie złapać. Jednak pracowaliśmy nad tym i były widoczne efekty. Ale to też malutkimi kroczkami. Z suką może mieszkać na pewno. Moja mała Frytka poustawiała go sobie jak chciała. Z psem bym nie ryzykowała, może być wieczny konflikt. Może będzie lepiej za kilka mies, jak mu poziom testosterony spadnie... Jeśli będziemy mieć te kilka mies :shake: Do dzieci absolutnie nie. I to chyba wszystko. Pies potrafi był przekochane złoto...ale nie do każdego. I to też trzeba sobie często wypracować...
  13. Goś

    Anglia

    Czyli doszłyśmy ostatecznie do jakiegoś wniosku... Szkoda tylko, że takiego :/ Idę do łóżka, spróbuję zasnąć, bo zaczynam tylko być wściekła ze zmęczenia i bezsilności. I już pluję jadem. Mam potworny deficyt snu - powinnam zasnąć. Gosia odezwij się do mnie jak tylko...będziesz czegokolwiek potrzebować. I spróbuj przestać być jutro uprzejma w rozmowach z tymi organizacjami... Zrób taką awanturę, jaką ja zrobiłam właścicielom szczekary. Było paskudnie, ale zadziałało. Zawsze w razie czego możesz potem spuścić z tonu :eviltong: Nie ma innego wyjścia.
  14. Goś

    Anglia

    No jak Gosia powie, że jedziemy, to jedziemy. Oczywiście
  15. Goś

    Anglia

    O kuźwa no tak, bo myśmy go jak szczeniaka... Bo on nigdy na nic szczepiony nie był. Ja pier.... Nie no, nie mam pomysłów. Pierwszy raz w życiu nie mam więcej pomysłów. Nie widzę zadnego rozwiązania...
  16. Goś

    Anglia

    Ja już po prostu nie mam siły. Znowu nic swojego nie pozałatwiałam :/ Nie myślę już logicznie ze zmęczenia. Jutro się pozbieram i będę kombinować dalej, bo na dzisiaj to mózg mi się zatrzymał... Przecież Bruno ma od jakiegoś czasu chipa i szczepienie (il to minęło? ze 2 tyg już) A paszport założyć żaden kłopot
  17. Goś

    Anglia

    [QUOTE]Tak niesmialo zapytam, ze skoro wchodzi w gre kwestia duzych kosztow lotu (podobna waga do mojego), to moze sensowniej wyjdzie normalny transport zwierzat typowym do tego samochodem z UK?[/QUOTE] A znasz jakąś firmę? Taką, która go weźmie i nas po drodze na 100% nie wysadzi? ;P Bo my po prostu nie możemy takiej znaleźć... [QUOTE]kwestia duzych kosztow lotu[/QUOTE] Bo na to już mamy sponsora ;) Chociaż właściwie to sami jeszcze nie wiemy ile to dokładnie wyjdzie... Pewnie, że lepiej naziemnie (dlatego szukamy wszędzie), tylko coś nie możemy znaleźć...
  18. Zobaczymy jak będzie ;-) Najważniejsze, żeby Rudziel był dzielny!
  19. Goś

    Anglia

    [QUOTE]Durne pytanie, ale zadam, szly zapytania w obrebie Londka, czy dalej gdzies? [/QUOTE] Pewnie, że dalej też!!! My go jesteśmy gotowe (tj gł gosia.marta, bo ona ma auto, ale ja z Frycią potowarzyszę) i do Walii zawiźć. I w ogóle gdziekolwiek, byle ktoś go chciał... I byle autko dało radę :eviltong:
  20. Goś

    Anglia

    Przepraszam za dubla, ale dogo samo to zrobiło, a ja nie mam możliwości edytowania postów :/ Chyba rzeczywiście powinnam to gdzieś zgłosić, bo mi koleżanka z Pl mówiła, że jej wszystko normalnie działa tam za wodą...
  21. Goś

    Anglia

    [QUOTE]Transport, to wlasciwie zakonczenie, najpierw niech sie dogra tymczas, gdzie ma futrzak trafic.[/QUOTE] A ja tam wolę wszystko na raz. Podzieliłyśmy się i każda odwala swoją działkę. Tak jest sprawniej. Bo co z tego jeśli DT będzie, a transportu nie. I odwortnie oczywiście. Potrzebujemy po prostu jak najwiecej informacji. I to jak najszybciej. Bo naprawdę mamy tu już sytuację kryzysową. [QUOTE]Bede sie upierac, ze jak kochac i pomagac, to madrze i z glowa.[/QUOTE] Ależ absolutnie się zgadzam. I zupełnie nie rozumiem jak to się ma do naszej sytuacji. Jeśli chcesz, to wypowiedz się jaśniej...prosto z mostu. Bo mi przychodzi tylko jeden wniosek. Miałyśmy go zostawić pod tym sklepem? Obcięłyśmy mu jajeczka, żeby nie trafił do pseudo. Zaszczepiłyśmy i zachipowałyśmy. No i uważam,że to jest i mądrze i z głową. [QUOTE]Podejrzewam, ze zarowno w UK, jak i w Polsce da sie znalezc tymczas, ze szkoleniem wlacznie, podstawa jest finansowanie pobytu psa.[/QUOTE] Pytanie kiedy...Tj od kiedy. Bo wszędzie są potworne kolejki. A...nie będę się powtarzać, że nie mamy czasu. Bez sensu. Sorki. W każdym razie za Pl hotel, dt czy cokolwiek płacimy w zł (a wykładamy funty), a tu funtami za funty. A ja mam już na stałym utrzymaniu (finansowaniu)....5psów. [QUOTE]Z podroza moze byc problem, skoro pies jest az tak "nieklatkowy", a nie bardzo sobie wyobrazam inna forme transportu, zwlaszcza gdy razem pojada inne zwierzaki czy dzieci, bo tylko takie z moich znajomych wchodza w gre.[/QUOTE] Z dziećmi to w ogóle odpada. Z psami... Jak suka, to ok. Jak pies, to zależy. Ogólnie już jeździł z innymi psami bez klatek i nie było żadnego problemu. Trzebaby było wcześniej sprawdzić. On grzwcznie siedzi na tylnym siedzeniu, albo w bagażniku, jeśli ktoś ma odp duże auto. [QUOTE]Jamor z Dogo[/QUOTE] Wiem, już o nim rozmawiałyśmy. Ale sprawa jest bardzo świeża...dzisiejsza, więc nie miałyśmy jeszcze czasu wielu rzeczy pozałatwiać. [QUOTE]Podobnie z hotelem, wiekszosc z nich jest na bazie kojcow.[/QUOTE] karjo2 ja do Ciebie z szacunkiem, a Ty do mnie jak do kosmity ;) Wiem przecież. Ale również wiem gdzie są takie z pokojami. I nie teoretyzuję tylko, ale myślę o konkretnych ludziach. Myśmy się naprawdę z choinki nie urwały. I jakoś w Pl zawsze dawałam radę. Dlatego tutaj też spróbowałyśmy.... A wyszło mega bagno. Jednak fakt pozostaje faktem. Gdyby nie my, to Bruna by już nie było...albo i gorzej... Pytanie jest co dalej.
  22. Goś

    Anglia

    [QUOTE]Transport, to wlasciwie zakonczenie, najpierw niech sie dogra tymczas, gdzie ma futrzak trafic.[/QUOTE] A ja tam wolę wszystko na raz. Podzieliłyśmy się i każda odwala swoją działkę. Tak jest sprawniej. Bo co z tego jeśli DT będzie, a transportu nie. I odwortnie oczywiście. Potrzebujemy po prostu jak najwiecej informacji. I to jak najszybciej. Bo naprawdę mamy tu już sytuację kryzysową. [QUOTE]Bede sie upierac, ze jak kochac i pomagac, to madrze i z glowa.[/QUOTE] Ależ absolutnie się zgadzam. I zupełnie nie rozumiem jak to się ma do naszej sytuacji. Jeśli chcesz, to wypowiedz się jaśniej...prosto z mostu. Bo mi przychodzi tylko jeden wniosek. Miałyśmy go zostawić pod tym sklepem? Obcięłyśmy mu jajeczka, żeby nie trafił do pseudo. Zaszczepiłyśmy i zachipowałyśmy. No i uważam,że to jest i mądrze i z głową. [QUOTE]Podejrzewam, ze zarowno w UK, jak i w Polsce da sie znalezc tymczas, ze szkoleniem wlacznie, podstawa jest finansowanie pobytu psa.[/QUOTE] Pytanie kiedy...Tj od kiedy. Bo wszędzie są potworne kolejki. A...nie będę się powtarzać, że nie mamy czasu. Bez sensu. Sorki. W każdym razie za Pl hotel, dt czy cokolwiek płacimy w zł (a wykładamy funty), a tu funtami za funty. A ja mam już na stałym utrzymaniu (finansowaniu)....5psów. [QUOTE]Z podroza moze byc problem, skoro pies jest az tak "nieklatkowy", a nie bardzo sobie wyobrazam inna forme transportu, zwlaszcza gdy razem pojada inne zwierzaki czy dzieci, bo tylko takie z moich znajomych wchodza w gre.[/QUOTE] Z dziećmi to w ogóle odpada. Z psami... Jak suka, to ok. Jak pies, to zależy. Ogólnie już jeździł z innymi psami bez klatek i nie było żadnego problemu. Trzebaby było wcześniej sprawdzić. On grzwcznie siedzi na tylnym siedzeniu, albo w bagażniku, jeśli ktoś ma odp duże auto. [QUOTE]Jamor z Dogo[/QUOTE] Wiem, już o nim rozmawiałyśmy. Ale sprawa jest bardzo świeża...dzisiejsza, więc nie miałyśmy jeszcze czasu wielu rzeczy pozałatwiać. [QUOTE]Podobnie z hotelem, wiekszosc z nich jest na bazie kojcow.[/QUOTE] karjo2 ja do Ciebie z szacunkiem, a Ty do mnie jak do kosmity ;) Wiem przecież. Ale również wiem gdzie są takie z pokojami. I nie teoretyzuję tylko, ale myślę o konkretnych ludziach. Myśmy się naprawdę z choinki nie urwały. I jakoś w Pl zawsze dawałam radę. Dlatego tutaj też spróbowałyśmy.... A wyszło mega bagno. Jednak fakt pozostaje faktem. Gdyby nie my, to Bruna by już nie było...albo i gorzej... Pytanie jest co dalej.
  23. Goś

    Anglia

    Chciałabym, ale nie dam rady...potem wrócić. Padnę gdzieś na polach i będzie ;P Poza tym dopiero zabrali ode mnie szczekarę i obiecałam Adamowi, że z nim wieczór spędzę... A i tak już siedzę na dogo. Naprawdę muszę się odwrócić. No i padam na ryj. Nie wyspałam się od ponad 2tyg już...no i za dużo stresu ostatnio się pojawiło :(
×
×
  • Create New...