Ja też straciłam jamnisię pod kołami samochodu... Nie miała nawet roku! Do pierwszych urodzin zostały jej tylko 4 dni! Nie było mnie przy tym! Nie mogłam jej przytulić, ucałować i porzegnać... NIE mogę sobie tego wybaczyć! Czasem myślę: A może gdybym to ja była z nia na spacerze? Może by żyła? Dlaczego poszła bez smyczy? Powinnam za nią wybiec i przypiąć!
Ale przecież nie wiedziałam!
Miała na imię HAPICZKA :(
Teddy
Hapi
"Pisk opon
Strach
I rozpacz dech zapiera
Słyszę jak cierpi
Słyszę ostatni jęk
Bezradna
W ręku trzymam smycz i obrożę
Już nie mam przyjaciela..."