Kiedyś pewien pan powiedział, że w wychowaniu jamnika najtrudniejsze jest pierwsze osiem lat- a potem to już bajka. Zgadzam się, u mnie też tak było. Pierwsze osiem lat wiecznie nadęty,obraźnicki, rzucający się na wszystko co: duże, kosmate, krótkopyskie, szpiczastouche, itd,itp. Efekt- ksywka ,,Pan Cerowany".I absolutnie niewyuczalny! A potem - cztery lata słodyczy, delikatności i takiej prawdziwej psiej mądrości. Umarło moje kochanie i już nigdy nie będę miała jamnika. Rozdział zamknięty- i tylko wspomnienia zostały.