Mam podobny problem ze znaleziona suką. Niedługo minie rok jak mieszka ze mną, ale nadal wszystkiego się boi. W mieszkaniu jest jeszcze w miare w porządku, choć na dźwięk domofonu ucieka do szafy, boi sie worków na smieci, reklamówek, gości. Na dworzu jest gorzej. Samotny spacer lub z jej przyjaciółką ok, ale wyjście wśród ludzi to makabra. Pies szarpie się, nie zwraca uwagi na samochody, kompletnie mnie nie słucha. Spacer po mieście miałyśmy tylko kilka razy, bo mi nie starczało sił.
W domu sunia zaczepia mojego małżonka np. podgryzając go, ale na dworzu sytuacja się zmienia. Co prawda jak go zobaczy to co sił w łapach do niego biegnie, ale jak on tylko wyciągnie do niej ręke, to ucieka.
Psa nie mogę nauczyć podstawowych komend, bo jak próbuję przycisnąć jej zadek do ziemi(siad), to kładzie sie na plecach ze strachu. Boże, co ten pies musiał przejść... Myślicie, że to się kiedyś zmieni?? Dodam, ze suka jest wypieszczana codziennie i to lubi.