Jump to content
Dogomania

Udzio

Members
  • Posts

    13
  • Joined

  • Last visited

About Udzio

  • Birthday 05/16/1988

Converted

  • Location
    Warszawa

Contact Methods

  • VK
    2157474

Udzio's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Czy jest ktos kto chcialby go wziąć do siebie? Co mu jest w danej chwili niezbędne? I czy mozna go odwiedzic?
  2. A czy ja napisalam, ze te osoby robia źle?! Sama jestem zaangazowana w pomoc dla Oskara!! Byłam u niego, pomagam mu! Moze przeczytaj nieco uwazniej moje wypowiedzi i dopiero potem oskarzaj mnie! :roll:
  3. A Oskarek korzysta z tego kosza co przynioslam, czy innemu pieskowi sie przydał? Uryssa, jeszcze raz dziekuje ze poszłaś do niego..wyslalam e-maile do producenta podkladow i karmy. Zobaczymy co z tego bedzie..Pozdrawiam
  4. Ja to naprawde rozumiem. Ja uwazam, ze uspienie psa, to ostatecznosc. Ze dopoki jest nadzieja, na wyleczenie, badz znalezienie domu to powinno sie probować. Ale probowac nie za wszelka cene..bo kazda milosc ma swoje granice. Jesli nie bedzie juz nadziei to po prostu prosze Was, zebyscie pozwolili mu spokojnie i godnie odejsc. A nie zeby przez całe zycie byl przenoszony z jednego miejsca do drugiego.
  5. Oczywiscie pewnie ze moze! Chodzi mi jedynie o to, ze gdyby nie znalazł sie ten JEDYNY człowiek, która go pokocha takim jakim jest, to nie ma sensu przenoszenie go z kąta w kąt! Bo on wtedy naprawde cierpi psychicznie! Nie raz spotkalam sie z pieskiem na wozku, który idealnie sobie radzi! Biega, bawi sie. Ale znalazł takich ludzi, którzy mimo jego kalectwa, potrafili go zaakceptować i pokochać. A jesli Oskarek nie znajdzie takich ludzi? Wtedy uwazam, ze lepiej byloby mu pozwolic spokojnie odejsc, niz przez całe zycie mialby sie tułać z kąta w kąt. Jesli sie taka osoba znajdzie, to bede skakac do nieba i jeszcze wyzej! I bede mu zyczyc jak najlepiej! Ale sądze ze gdyby niedajboze sie nie znalazł to humanitarniej byloby go uspic i nie meczyc dalej na sile! To wszystko..Naprawde ja chce dla niego jak najlepiej, ale nie za wszelka cene! Co do czucia Oskara, to wydaje mi sie ze cos czuje. Wczoraj jak sie zajadał jedzeniem to tak przebierał tylniki szkitkami ze to szok. Jak sie go głaszcze po tylnich nozkach, to tez ma odruchy, nie wiem czy to nerwy czy co..ale ponoc jak smarowało mu sie odlezyne to zapiszczał. Wiec jakies czucie musi miec..
  6. Zgadzam sie! Oskar ma chęc do zycia poki co i chce żyć dalej! Chce sie cieszyć, chce biegać, chce obszczekiwać wszystkich za płotem. Ktoś tu pytał jak on cierpi fizycznie. Otóz jego cierpieniem fizycznym sa m.in te okropne odlezyny. Mieliscie kiedys cos takiego? Chyba nie..a ja wiem co to za bol. To jest koszmarny bol! W dodatku Oskarek prawie cały czas sie na nich czołga, ociera, brudzi je we własnych odchodach. One mu sie tak syzbko nie zagoją. Oczywiscie poki jest jak jest bede mu pomagac z całych sił! Bo tak jak Wy wszyscy pragne, zeby Oskarek z tego wyszedł, zeby znalazł swoj, swojego człowieka. Ale jesli go nie znajdzie w najblizszym czasie, uwazam, ze lepiej by mu bylo za Teczowym Mostem. Biegał by sobie radosnie, bez jakiegokolwiek bolu z innymi swoimi przyjaciolmi. Mysle, ze na sile nie mozna nikogo uszczesliwic. Był kiedys taki artykuł o chlopaku. Który mial wypadek na motorze w wieku 18 lat. Teraz ma ponad 35. Przez 17 lat nie moze nic sam zrobic! Umyc sie, zjesc, ledwo mowi. I on wrecz błaga o eutanazje. Jego rodzice nie chce sie zgodzi..A on mi zadaje w kolko pytanie: Dlaczego chcecie zebym ja dalej cierpiał? Dla takiego człowieka ktory nie moze nic zrobic, to jest zwykle cierpienie, który nie moze wstac z łozka. Mysle ze Oskarek tak samo sie meczy. Kazdy chce zeby jego ukochana osoba zyła jak najdluzej i poki to jest mozliwe pomaga mu. Robi wszystko zeby mimo tego cierpienia potrafil sie cieszyc nawet z najmniejszych rzeczy. Ale po tylu latach to jest zwykle samolubstwo! Jego rodzice nie chca sie na to zgodzic, bo to nie jest zgodne z ich sumieniem. Mysle z Wami jest tak samo. Nie chcecie sie zgodzic na uspienie Oskarka, bo to nie jest zgodne z Waszym sumieniem. Ja na poczatku tez tak myslalam. Ale jak go zobaczylam to zupelnie zmienilo moje perpektywy! Tez bym chciala zeby był szczesliwy, zeby mogl sobie w spokoju dozyc swoich ostatnich dni, ale jesli sie nie uda, jesli Oskarkowi tez juz zabraknie sił to nie ratujmy go na sile. Dajmu mu spokojnie odejsc. Przepraszam jezeli kogos urazily te słowa. Pozdrawiam..
  7. Byliśmy u Oskarka. Pierwsze wrażenie po wejsciu do niego to łzy, a w drugiej kolejnosci (przepraszam ze tak to ujmę) brud, smród i leżacy we własnych odchodach Oskarek cieszący sie na nasz widok tak strasznie, ze az zrobil kupke i siku. Pomoglysmy posprzątac (dzieki tym podkladom idzie to naprawde sprawnie). "Tamta dziewczyna go umyła, posprzatalismy i zabraliśmy pieska na dwór. Chcieliśmy założyc mu wózeczek żeby pobiegał, ale ponoć strasznie ciężko go założyć i odwiedziono nas od tego pomysłu, ma mieć nowy wózek 20tego lipca. Oskarek to piesek bardzo radosny, pełen energi. Jak ktoś wstawał z koca, to az rwał sie zeby za nim pobiec. Ma śliczną sierść, uszka jedno stojące drugie zwisłe i radosne oczy. Niestety nózki wyglądaja bardzo źle, rana odleżynowa też. Oskar wygryzł sobie sierść na grzbiecie i ogonie.. Ja mam tylko jedno przemyslenie po tej wizycie: ten pies stworzony jest do biegania, szczekania i bronienia swojego PANA i DOMU (szczeka na każdego za płotem) i życie które ma teraz to dla niego PIEKŁO. Teraz w zupelnosci rozumiem Panią z Fundacji Emir! Ludzie, którzy sie nim opiekują maja złote serca, ale w takiej sytuacji nieusypianie go to skazanie na dalsze cierpienie. I pytanie: kto się zajmie tak cięzko chorym psem? On miałby jeszcze mnóstwo przyjemności z życia, gdyby ktos go wziął, bo z wózkiem biega, można mu rany wyleczyć. Tylko wiąże sie to z ogromną opieka i poświęceniem. Czy ktos taki sie znajdzie? Bardzo tego chcę, ale to prawie niemożliwe :( Staram sie znaleźć jakieś rozwiązanie, ale w obecnej sytuacji do głowy przychodzi mi tylko jedno: Ten pies się męczy. Oskar powinien biegac za tęczowym mostem, a nie leżeć w ciemnym pokoju, pełny bólu - fizycznego i przede wszystkim tego psychicznego, bo nadal nie wie kto jest jego panem, kogo może pokochać by znów nie zostać ze złamanym sercem. Bardzo chciałabym by jego gehenna wreszcie sie skończyła - on na to nie zasłużył!!! On ma wole życia, ale nie takiego życia jakie ma teraz! Oskar cierpi jak ptak któremu zabrano skrzydła, chce odlecieć, ale nie potrafi oderwac się od ziemi - potraficie sobie wyobrazić jego cierpienie."? Jak z tamtad wychodzilismy to Oskarek tak piszczał za nami, chciał sie do nas doczołgac, ale nie moglam na to patrzec i szybko zamknelam drzwi i z tamtad poszłam. Szczerze mowiac nie chce tam wracac. Nie chce patrzec jak on cierpi! [IMG]http://e-beagle.pl/forum/images/smiles/icon_confused.gif[/IMG] Co to za zycie?! Ja napewno nie chcialabym tak zyc.. [IMG]http://e-beagle.pl/forum/images/smiles/icon_cry.gif[/IMG] Kupilismy sporo podkladów, duzo recznikow papierowych, przynioslam reczniki, prześcierdła, koszyk wiklinowy mojego psa (ale chyba Oskarek jest za duzy na niego, to inny piesek jakis skorzysta). Co do karmy to napisałam do firmy "Royal" z prosba o sfinansowanie karmy, albo chociaz o jakis rabat i czekam na odpowiedz. A jak nie, to ojciec mojego chlopaka powiedział ze kupi mu tą karme. Wiec mysle ze Oskarek bedzie miał co jeść! Dziekuje Wam wszystkim ze tak sie nim zajmujecie!! Jestescie cudowni!
  8. [B]ULV[/B] ja Cię doskonale rozumiem! Moj dziadek miał suczke ze schroniska, ślepą, miała problemy ze zwieraczami, często robiła pod siebie. Uśpilismy ją w wieku [B]21 lat[/B]!! Dużo przy niej pomagałam i to prawda, ze psiaki niepełnosprawne dają olbrzymią, niezapomnianą miłość! Ja sama gdybym miała warunku wziełabym Oskarka do siebie, wiem co to znaczy miec niepelnosprawnego pieska w domu. Gdyby Oskarkowi przydażyło się to 10 lat temu, to jestem w 1000% pewna, ze moj dziadek by sie nim zajął! Bo on chciał tylko takie psy! Biedne, chore, na które prawie nikt nie zwraca uwagi, no ale niestety. Lata lecą, w tej chwili dziadek nie dałby juz sobie rady z nim :roll:
  9. Myślę ze warto sprobować.. Co do tej odpowiedzi co mi napisała Pani z Fundacji Emir to jednak duzo jest w tym prawdy. Oskarek mimo tego, ze ma wspaniałą opiekę, wielu ludzi zajmujących się nim go pokochało, to nie ma on jednak wlasnego domu. A w miarę upływu czasu choroby będą sie nakładały. Decyzja jest trudna i mozna ja rozstrzygnąc po głęgokim namysle i tylko w zgodzie z własnym sumieniem, bo inaczej sie nie da.
  10. Kurde..to te 11 to igła w stogu siana :roll: Ale postaram się w miare regularnie dostarczać nowe. Niestety w ten poniedziałek wyjezdzam i będę dopiero pod koniec lipca, ale pozniej moge pomoc w zajmowaniu się nim. Jutro przywieziemy takze 2 kg karmy (wiem ze to nie duzo, ale ta karma jest droga, 2 kg kosztuje 57 zł, na wiecej mnie po prostu chwilowo nie stac). A jak Oskar sie wyleczy to co z nim dalej?
  11. [quote name='Bodziulka']boniusia1, popieram słowa Gamonia ;) żeby się zajmować Oskarkiem, trzeba mieć na to cały dzień (tzn osoba niepracująca), ale Ty zawsze, jak już dojrzejesz do decyzji o kolejnym psiaku, możesz pomóc innej bidzie, która będzie mogła sama zostawać w domu :loveu: Udzio, to wielka pomoc te 11 paczek, będzie na jakieś :hmmmm: 3 dni :lol: niestety Oskar ma szybkie tempo zużycia. Oskar teraz leży na materacu przeciwodleżynowym, ale jeżeli da się ten materac ułożyć do koszyczka, to będzie pięknie, o ile Oskar nie uzna go za kolejny gryzak :roll: :evil_lol:[/quote] Na 3 dni tylko? Kurcze, myślałam, ze na troche dłużej. A czy nie dałoby się kupić tych podkladów jakoś hurtowo? Wtedy taniej by wyszło. Bo jedna paczka kosztuje ponad 7 zł. Dobra, to ja przywioze ten koszyk (jest prawie nietkniety przez mojego psa), super by było gdyby sie udało. Być moze uda mi sie takze przywieźć ten worek karmy dla niego. A czy nie mozna o Oskarku napomnieć w telewizji?! Wiecej osob by o nim usłyszało! I moze znalazłaby się ta jedna dobra duszyczka która zaopiekowała by sie nim? Mam jeszcze jedno pytanie, kto czuwa nad Oskarkiem? Tzn kto moze wydac niedajboze decyzje o jego uspieniu? Wczoraj napisałam do [B]Fundacji Emir[/B], która mi dzisiaj dała następującą odpowiedz: "Witam - znam historie Oskarka i nie podejme sie opieki nad nim - i sądzę, że do końca nikt z Was na dogo nie wie co to naprawdę oznaczaloby dla kogokolwiek wzięcie Oskarka; wiem co mówię miałam przez pól roku sparalizowanego podhalana - codzienna pielęgnacja i zabiegi to była gehenne zarówno dla psa, jak i dla mnie. Oskarek przerzucany jest z rąk do rak jak przedmiot i do jego ogromnych cierpień fizycznych dochodząą tez psychiczne, a Panie jakos nie chcecie tego widziać, że to co robicie nie ma nic wspólnego z dobrem tego psa. Aktem humanitaryzmu i własnie rozumnej milosci , byloby uspienie go, aby przerwać jego cierpienie i poniewierkę ( bo ponierwieracie nim ) nie szukać nikogo - żadając od czlowieka nadludzkich wieloletnich wysiłków okupionych udręką i psa i czlowieka. Wiem, że to co piszę nie jest tym czego oczekujecie - ale w zgodzie z moim sumieniem i z wiedzą jaka posiadam - to jest wg mnie jedyne wyjście. Pozdrawiam Krystyna Sroczyńska"
  12. Będę u Oskarka w sobote, ze znajomą. Przywieziemy 11 paczek podkladów i duzo papierowych ręczniczków. Myślę o tym, ze dać mu jeszcze posłanko mojej Zuzi (beagle), bo ono jest duzo za duze dla niej. Ona z niego nie korzysta. Jest zrobione z kosza wyklinowego, ale mozna zawsze wylozyc je pieknie kocykami, szmatkami i Oskarek mialby wreszcie jakies swoje łożeczko. A jak sie nie zmieści, to zawsze skorzysta jakaś inna psinka. Co o tym myślicie? Byc moze uda nam się przywieźć także karme dla niego..tego Royala. Bysmy były jakoś z rana..moze byc?
  13. Czyli Oskarek jest cały czas w klinice na ul. Strzeleckiego? Bardzo chcialabym go odwiedzić w sobote i przywieźć te podklady i ręczniki papierowe..tylko gdzie mam się zgłosić? Chcialabym się takze nim trochę zając, pomoc mu..Ale moge tak na stałe dopiero po 29 lipca..Co mu jest jeszcze potrzebne..Czy ktos mu juz kupił tą karme ROYAL SENSITIBLE?
×
×
  • Create New...