Witam, proszę Was o pomoc, gdyż sama tracę już nadzieje...
3 tygodnie temu znalazłam znarznietego, brudnego, błąkającego się po ulicy Yorka. Jest to suczka, według weterynarza może mieć 3 lata. Była i jest strachliwa, ogon podkulony, kładzie się na plecach, gdy się do niej mówi. Niestety wciąż nie znalazł się właściciel, a my z nią żyjemy i nie byłoby kłopotu, gdyby pies załatwiał swoje potrzeby fizjologiczne na dworzu. Niestety tak nie jest - dwór służy tylko do znaczenia terenu, a inne sprawy załatwia się w domu.
Próbowałam juz wszystkiego, częstych spacerów, wychodzenia natychmiast po załatwieniu się, wyrzucania szmaty z wytartymi sikami na dwór, nagradzania słownego - smakołyki nie działają, bo pies nie jest nimi zainteresowany. Najgorzej jest w nocy - pies nie wytrzymuje z sikaniem lub grubszymi sprawami do rana. Ostatni raz wychodzę z nią ok 22, rano ok 6 i w tych godzinach muszę ją ciągnąć na siłę z domu, a ona staje okoniem i tylko czyha na moment kiedy będzie mogła wrócić do domu. Ostatnio zaczęłam używać klatki z nadzieją, że może w niej jest metoda - niestety- nasikała do klatki.
Proszę o pomoc!