Problem w tym, że miasto nie ma pieniędzy. Dzieci w domach dziecka również żyją w złych warunkach. Przynajmniej żyją. Problemów schroniska w mojej opinii nie da się rozwiązać w przeciągu roku, gdyż wymagałoby to dużych nakładów finansowych. Ja nie jestem w stanie pokryć kosztów modernizacji, nawet wspólnie z innymi ludzmi zainteresowanymi losem zwierząt. Istnieje szansa, że jeśli będziemy wystarczająco długo się domagać, zobaczymy efekt. Wiadomo w jakim czasie zostanie uregulowana sprawa ubezpieczeń dla wolontariuszy?