Wiesz bardzo przepraszam, ale nie masz prawa oceniać moich czynów. Ja dałam z siebie wszystko co mogłam. Nie było Ciebie tutaj więc nie oceniaj.
Od momentu znalezienia psa przez koleżankę (piątek po 15, schron zamykają o 16), przez całą sobotę i poniedziałek wydzwanialiśmy do schroniska, aby po nią przyjechali. Telefony odbierał kierownik, który ciągle nas okłamywał, że już wysyła samochód. Przyjechali w poniedziałek przed 16 tylko dlatego, że babcia kolegi zadzwoniła do straży miejskiej.
Przez cały ten czas czekania, szukałyśmy jej domu, nawet tymczasowego. Już 2 razy myślałyśmy, że się udało, ale niestety.
Sama jesteś chyba bez serca, jeżeli zostawiłabyś szczeniaka na ulicy. Zaraz ktoś ja kopnie, poszczuje innym psem, albo wpadnie pod samochód.
Białostockie schronisko nie jest takie straszne.
PIES MA JUŻ DOM!!!!!!!! UDAŁO NAM SIĘ ZNALEŹĆ. :multi:Także w schronisku był jedną noc.
Dziękuję POWAŻNE i WYROZUMIAŁE osoby za zainteresowanie. Można zamknąć wątek.