Rzadziej bywam na forum.
Z końcem sierpnia mieliśmy wakacje- na mazurach, towarzyszył nam Szadi. Był tak zmęczony ciągłym "coś robieniem" (pływanie, wędrówki, cały dzień na powietrzu), że przestał aportować swoją ulubioną piłkę (a myślałam, że taki cud się nie zdaży ;) ), trzeba było go budzić rano na śniadanie a po powrocie spał 3 dni (z przerwami na jedzenie i spacery).
Jak będę miała chwilę- wstawię zdjęcia.