To ja może też na temat kursu we Wroclawiu u "przemiłej" pani wet. ZApisała się tam moja koleżanka, która już go skończyła. Wprawdzie początkowo była zapisana razem ze mną na kurs w Łodzi ale dopiero na przyszły rok i nie chciała tak długo czekać. ta Pani znalazła sobie sposób na szybkie zrobienie kasy i ma niewolników do najgorszej roboty, którzy jeszcze za to płacą. Nie dośc, że sama ma niewielkie pojęcie o tym co robi to jeszcze sama twierdzi że jest samoukiem. Na temat rozpoznawania ras i np. trymowania moja koleżnka miała większe pojędcie niż ona. Po awanturze, że niczego nie uczy dała jej kilka numerów Mojego Psa żeby poczytała sobie artykuły Pani Grabowskiej. Na stwierdzenie, że nie za to zapłaciła tyle pieniędzy stwierdziła, że ona nie obiecuje że kogoś nauczy. według mnie3 nie zrobiła kariery jako weterynaż i teraz próbuju z kursami.Na szczęście po "kursie" i awanturze oddała część pieniędzy. Przynajmniej była na tyle uczciwa.Co do warunków w jej "salonie" to szkoda gadać.