Jak tak czytam wasze posty to doszłam do wniosku, ze mam ogromne szczęście. Mój 11 tygodniowy piesek od paru dni nie sika już w domu a co więcej od pierwszego dnia w nowym domku nie załatwiał się w nocy, co prawda zdarzało mu sie nie wytrzymać na początku po nocy i popuszczał na klatce a to, ze nie załatwia się w nocy jest spowodowane tym ze od kiedy tylko do nas przyszedł wymyślił w swojej mądrej główce ze nie będzie sikał w pokoju w którym śpi tzn. u mnie. Jeśli chodzi o metodę to szczerze powiem ze zużyłam tylko kilkanaście ciasteczek - nagród. A to co pomogło mi na pewno to to, ze te 3 tygodnie które u nas jest poświęciłam tylko jemu w 100%, konsekwencja i dawanie wyraźnych, za każdym razem takich samych sygnałów co jest złe a co dobre no i wybuch radości i totalna euforia na dworze gdy tylko tam się załatwił - zaliczyłam przy tym parę dziwnych spojrzeń przechodniów ;) A co do godzin to ostatni spacer 22-23 a pierwszy 6-7. Natomiast jeśli chodzi o wodę to w ciągu dnia nalewam mu kiedy tylko chce (siedzi przy misce z pyszczkiem w niej) a nalewam ostatni raz przed pójściem spać (przed północą) nie jest to pełna miska tylko powiedzmy szklanka.
A Martens ma w 100% racje z tym gniazdem bo nasz malec nie ma wstępu do jednego pokoju z racji tego, ze jest tam wykładzina a niedługo sprzedajemy mieszkanie, i jak tam sie parę razy prześlizgnął to od razu zrobił siku ale na początku myśleliśmy ze to dlatego, ze mu mięciutko i ze wydaje mu sie, że to trawka :) W ciągu dnia wychodzę z nim o : 6,9,13,18,22 - czyli mniej więcej 5 razy a dzisiaj nawet pierwszy raz zasygnalizował potrzebę wyjścia gryząc smycz na moich oczach.
Życzę powodzenia i cierpliwości