-
Posts
5940 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by KrystynaS
-
Potrzebna POMOC dla Rexa... i Panu Marianowi też by się przydała...
KrystynaS replied to Cudak's topic in Psy do adopcji
A no właśnie tak jak piszesz, jakieś punkty będą otwierać gdzie można doładować ale trzeba mieć kartę czipową, a jak się nie ma tej karty to niestety nie załatwi się sprawy. Czyli trzeba wyjąć kartę z licznika i się wybrać specjalnie do danego punktu, nie można tego zrobić przy okazji np. zakupów bo nam się nagle przypomni że prąd się kończy. Pozornie są ułatwienia, które w praktyce są utrudnieniami. -
Potrzebna POMOC dla Rexa... i Panu Marianowi też by się przydała...
KrystynaS replied to Cudak's topic in Psy do adopcji
Sprawdziłam na 1 stronie i widzę, że z finansami nie jest najgorzej. Powinno na bieżące sprawy i zakupy wystarczyć -
Potrzebna POMOC dla Rexa... i Panu Marianowi też by się przydała...
KrystynaS replied to Cudak's topic in Psy do adopcji
Niby wszystko robią aby było prościej i łatwiej, a jak dla mnie to jest trudniej i bardziej skomplikowanie. Te doładowania, kody i inne cuda. Jak starszy człowiek ma się w tym wszystkim połapać? -
Rany!!! danusia_danusia!!! Tiffany!!! Toż to inna Tiffany. Aż nie wiem co powiedzieć. Kiedy były robione te zdjęcia?? Chyba niedawno. Pięknie wygląda, pięknie. Widać, że człowiek już nie wzbudza w Niej takiego lęku jak na początku. A teren do biegania ... ach marzenie. I ten uśmiech, i wiatr w uszach. I bomba - Tiffany zaczyna wchodzić na werandę
-
Tak miesiąc to sporo czasu. Dlatego zaproponowałam aby ktoś tym ludziom podpowiedział jak wprowadzić psa do domu. Ale podejrzewam, że nie mamy najświeższych wiadomości z domku Tiffany. Może już wchodzi w środka a my się tu niepotrzebnie o to martwimy. wstawię moje ulubione zdjęcie (wybaczcie zaśmiecanie) Może już tak jest?? Kto wie?? Bardzo bym chciała.
-
A, teraz rozumiem, takie "mamy Cię" Wiesz kilku moich znajomych mieszka w domach z ogrodami i na tych swoich posesjach mają budy dla psów. Psy tam nie mieszkają, mieszkają w domu no ale budy są. Oczywiście budy bardzo dobre, na trawie, odpowiednio urządzone że tak powiem. Pewnie tak na wszelki nieprzewidziany wypadek. Jak zabrałam moją Sonię do domu (prosto z ulicy bo groziło jej wywiezienie do mordowni) to pewnie gdybym miała dom z ogrodem i budą to zamieszkałaby w budzie. Za nic nie chciała być w domu, bała się, było jej gorąco, wskakiwała na parapet (suczka dość spora ok.23 kg) a ja umierałam ze strachu, że wypadnie razem z szybą. Mieszkam na V piętrze, więc jakby wypadła to trup na miejscu. Siedziałam w pracy a myślami byłam w domu, czy nie wypadła, czy żyje. Matko, jak sobie to przypomnę, ten strach o Nią. Buda w takiej sytuacji sama przyznasz byłaby idealnym rozwiązaniem czasowym. Tiffany woli być w budzie póki co. Dajmy Jej czas aby "przewartościowała" pewne sprawy między innymi to gdzie Jej lepiej. Przecież na zdjęciach widać, że jeszcze się boi bliskości ludzi, pewnie jeszcze nie do końca ufa. Pobyt w domu dla Niej w chwili obecnej to nie komfort tylko mały koszmar. Skoro jest buda na ogrodzie to niech na razie tam sobie będzie bo Jej tam lepiej, ale Państwo niech pomogą Jej przełamać ten lęk. Nie wiedzą jak to zrobić, niech Im podpowiedzą 'znawcy tematu' np. osoby ze schroniska. Buda jako pewna konstrukcja zawsze może zostać poprawiona jeśli jest licha, a może to dobra, porządna buda. Nie wiemy tego. Musimy poczekać na wizytę poadopcyjną aby Dziewczyny pojechały, zobaczyły, poradziły co zmienić jeśli będzie taka potrzeba. Nie sądzisz, że to dobra propozycja??
-
Danusia_danusia nie podam Ci swojego konta, nie podam danych do przelewu, zapomnij!!! Przesłałam dla Tiffany małą kwotę bo tylko tyle mogłam, ale dałam to z serca. Uszanuj to. Tiffany nie wykorzystała tych pieniędzy z dwóch powodów : 1. pieniędzy przyszło więcej niż się spodziewałyście, 2. pojechała do domu szybciej niż się spodziewałyście. Proszę aby to co zostało (np. moja wpłata) zostały wykorzystane dla innego psa z Waszego schroniska, który potrzebuje pieniędzy na leczenie, czy diagnostykę, czy tak jak Tiffany na odkarmienie. Wy wiecie najlepiej któremu zwierzakowi najbardziej potrzebne jest takie wsparcie
-
Przykre to, ciekawe jakby czuły się niektóre osoby gdyby przeczytały o sobie takie opinie ludzi którzy ich nie znają i nic o nich nie wiedzą. Na wsi i w mieście są ludzie porządni i dranie. Wieś to tylko miejsce, na litość boską. Wszystko inne zależy od ludzi, od ich wychowania, wrażliwości i kultury. Weźcie już przestańcie z tym !!!!!
-
Tak, smutne. Tiffany trafiła do domu na wsi. To jest fakt, tyle wiemy. Wieś - dla mnie to dwa pojęcia.' Wieś' w sensie geograficznym jako po prostu miejsce na ziemi gdzie żyją ludzie, i wieś w sensie mentalnym czyli 'wiocha'. 'Wieś' to teren poza miastem, 'wiocha' to ludzie którzy mieszkają wszędzie i na wsi, i w mieście, i w stolicy. Rozumiecie co mam na myśli, prawda. Niech Tiffany mieszka na wsi bo dlaczego nie (sama bym się chętnie na wieś przeniosła), tylko żeby nie trafiła do 'wiochy'. Nie znamy domu, nie znamy ludzi, nie możemy mówić że pies jest/ będzie tam niewłaściwie traktowany. Na zdjęciach widać z Sunią młode osoby, one (te młode osoby) już raczej nie hołdują "uświęconej polskiej tradycji" (cytuję posła Kłopotka) że pies to tylko na łańcuchu. Młodzi mają i tworzą nowe, swoje tradycje. Jeżdżą, oglądają jak żyją inni ludzie w innych krajach, oglądają TV i odchodzą od polskich tradycji. I chwała im za to. Nie było jeszcze wizyty poadopcyjnej, nie wiemy jak Tiffany się aklimatyzuje, jak sobie radzi w nowym miejscu. Czy i jak ludzie z Nią pracują, pomagają Jej przełamać lęk, który w sobie nosi. My tego nie wiemy póki co, ale wierzę że się dowiemy. Uważam, że wciągnąć Tiffany za siłę do domu, zamknąć drzwi i powiedzieć 'tu masz być i koniec' byłoby dużo gorsze dla Suni niż to że sobie na razie siedzi na podwórku. Dobrze traktowana wejdzie wreszcie za Panem/ Panią do domu i jeśli Jej się spodoba to już tam zostanie. Nie siła, nie przymus bo to przynosi odwrotny skutek niż zamierzamy. Poczekajmy na relację z wizyty. Wierzę, że wizyta będzie a relacja będzie rzetelna.
-
O to skoro Państwo wiedzą, że Tiffany ma swój wątek i fanklub może dołączą do nas i napiszą nam czasem tak z pierwszej ręki co u nich słychać. Jak zdrowie Suni, jak postępy w zachowaniu, co zbroiła. Czasem zdarza się, że nowi opiekunowie logują się na Dogo i piszą o psie. Niektórzy to nawet wsiąkną do tego stopnia, że zaczynają pomagać innym psom na miarę swoich możliwości Przy okazji danusia_danusia zaproś może Państwa tu do nas.
-
Potrzebna POMOC dla Rexa... i Panu Marianowi też by się przydała...
KrystynaS replied to Cudak's topic in Psy do adopcji
Fajnie to czytać -
Nie przepraszaj Danusiu, każdy ma swoje sprawy, Dogo jest tylko jedną z nich i to nie zawsze najważniejszą. Ciesz się wnusią, bądź dobrą babcią. Smuci mnie ten lęk Tiffany przed wejściem do domu, musi mieć chyba bardzo przykre skojarzenia związane z wchodzeniem do domu/ budynku. Może była bita gdy próbowała wejść do środka u poprzednich właścicieli?? Ale uważam nic na siłę, bo na siłę to zrazi się jeszcze bardziej. Ona musi sama odważyć się wejść zachęcana przez opiekunów, zaciekawiona co tam jest, wejdzie zobaczyć. Czas, tylko czas i może lekkie bodźce zachęcające. Dobrze, że Państwo są wyrozumiali, że tolerują sprawy z kurami bo pewnie niejedna kura skończyła jako ... była kura. Ale kura to nie majątek. Boję się tylko czy na długo wystarczy Państwu tej wyrozumiałości i cierpliwości. Tiffany bądź szczęśliwa w swoim domu ze swoimi Ludźmi, wykorzystaj szansę na odmianę losu jaką dostałaś. Nie rozrabiaj bardzo cię proszę, odpuść kurom. Jak będą nowe wieści od Tiffany pisz danusia_danusia, my choć cichutko siedzimy to zawsze czekamy.
-
Potrzebna POMOC dla Rexa... i Panu Marianowi też by się przydała...
KrystynaS replied to Cudak's topic in Psy do adopcji
O jak fajnie słychać u Pana Mariana. Cieszę się bardzo. Teraz już zakupy nie muszą być zapuszkowane bo lodówka jest i działa. Świetnie, bo robi się coraz cieplej i lato tuż tuż. A Rex to może mniej biega bo starzeje się, już ma mniej sił, serce starsze, szybciej się męczy. Ma chyba już ponad 10 lat. A właściwie to po co ma tak dużo biegać. Pan Marian się cieszy, nie tobciu. Chyba wróciła wiara, że może być inaczej, lżej, przyjemniej. Nie tak trudno. -
Tak Olimpija, masz rację, patrząc na pierwsze zdjęcia nawet mi do głowy nie przyszło że w tamtym domu wpuszczano ją do środka. Moja Sunia zabrana prosto z ulicy też nie chciała na początku być w domu. Kłopot polegał na tym, że mieszkam w bloku i w domu być musiała. Co 2 - 3 godziny stawała pod drzwiami żeby wyjść na dwór. W nocy również, o 2 czy 4 nad ranem wychodziłam z nią na 15 minut, nie robiła siusiu ani nic tylko chciała po prostu wyjść na zewnątrz. Minęło to po kilkunastu dniach i teraz powiem że niechętnie wychodzi z domu.