piszę, bo to przy mnie śpi teraz słodko Shon :loveu: . Własnie się tu zarejestrowałam, by móc wszystkim opowiedzieć, co u niego.
Otóż dzień ten nie był łatwy. Ja w pracy, on sam w domu. Nie mogłam myśleć o niczym innym :p . Toteż o 17.00 ja biegiem do samochodu i pędem do domu, aż się kolega, co to go zabieram czasem bo niedaleko mieszka, zdziwił, że tak szybko był na miejscu. Wchodze do domu... drzwi otwieram... jestem w przedpokoju, a tu cisza... mordka nie wybiega na spotkanie, ja cała w strachu. Coś się stało - myślę. Idę dalej i nagle... słyszę jak leci :multi: cały rozmerdany, ale i... zaspany :p . Okazuje się, że mimo że zamknęłam sypialnię, on rzecz jasna poradził sobie z drzwiami - kulturalnie, na klameczkę naciskając :p i na wielkim łóżku się wylegiwał spokojnie, a co... Później znów musiałam wyjść - do sklepu - to on znów do łóżka. Już sypialni nie zamykam :loveu:
Poza tym cudny jest - grzeczny, posłuszny. Dziś na zamkniętym boisku z sunią boksiową pobiegał, ale trochę za gorąco było... Rano w lesie młody owczarek się nawinął - bałam się trochę, bo słyszałam, że nie przepada za takimi, a tu... pełna radość, ogonek rozmerdany, piesek ośliniony caluśki.
Uczyliśmy się dziś przychodzenia do mnie jak wołam - na owym boisku. Na początku ciężko szło, ale po półgodzinie... mimo różnych ciekawych rzeczy, jakie się tam działy, wracał grzecznie. Na smyczce przy nodze też ładnie, o ile za dużo nie dzieje się wokół.
W samochodzie aniołek, w nocy na posłanku swoim też.
Jutro do weterynarza się wybieramy, zobaczyć, czy wszystko w porządku.
Uwielbia ja goście przychodzą - towarzyski, że aż miło patrzeć :p
Zdjątek mam parę, ale jak je tu pokazać to nie wiem... niestety :oops:
Ale się rozpisałam...
Idziemy spać. Jutro piątek - cały weekend przed nami :multi: